REKLAMA

iPhone 18 nie ulegnie drożyźnie. Dobry Apple poświęca się dla nas

Podczas gdy ceny pamięci RAM szybują przez boom na AI, gigant z Cupertino idzie pod prąd rynkowym trendom. Apple poświęci część swojej marży i nie podniesie cen nadchodzącego modelu, by utrzymać udziały w rynku.

iPhone 18 nie ulegnie drożyźnie. Dobry Apple poświęca się dla nas
REKLAMA

Relacja cen smartfonów Apple w Polsce do zarobków i kursu dolara to historia pełna wahań. Najtrudniejszym momentem dla polskich konsumentów była premiera serii iPhone 14 we wrześniu 2022 r. Bardzo słaba złotówka w połączeniu z inflacją sprawiły, że ceny poszybowały w górę, a podstawowy model Pro przebił psychologiczną barierę, stając się wyraźnie droższy niż jego poprzednik w dniu debiutu. Przelicznik cen z USA był wtedy dla nas wyjątkowo niekorzystny, uwzględniając nie tylko VAT, ale i spory bufor bezpieczeństwa kursowego, który narzucił sobie gigant z Cupertino.

A teraz dochodzi kolejny kurs do obserwowania. Obecne zawirowania na rynku pamięci RAM i dysków SSD wynikają bezpośrednio z gwałtownego rozwoju sztucznej inteligencji. Fabryki półprzewodników mają ograniczone moce przerobowe, a produkcja zaawansowanych kości pamięci dla serwerów obsługujących AI jest obecnie znacznie bardziej dochodowa niż wytwarzanie standardowych kości DDR czy LPDDR do smartfonów i laptopów.

REKLAMA

Wielcy gracze, tacy jak Samsung czy SK Hynix, przestawiają swoje linie produkcyjne na obsługę centrów danych, co naturalnie ogranicza podaż komponentów dla rynku konsumenckiego. W efekcie koszt złożenia urządzenia rośnie, co stawia firmy przed wyborem: przerzucić ten koszt na klienta końcowego lub zadowolić się mniejszym zyskiem ze sprzedaży sprzętu.

iPhone 18 utrzyma cenę

Mimo rosnących kosztów komponentów Apple zamierza utrzymać ceny startowe nadchodzących iPhone'ów 18 na niezmienionym poziomie.

Apple ponownie największym producentem smartfonów na świecie
Jego następca nie poiwnien być droższy

Według analityka Ming-Chi Kuo firma zmaga się z wyższymi cenami pamięci DRAM, które wzrosły o 10 do 25 proc. w porównaniu do ubiegłego roku. Jest to efekt niedoborów wywołanych priorytetowym traktowaniem produkcji pamięci dla serwerów AI przez dostawców podzespołów.

Kuo wskazuje, że Apple zmienił strategię negocjacji z dostawcami pamięci. Zamiast ustalać ceny w cyklach półrocznych, firma przeszła na rozmowy kwartalne. Oznacza to, że producent spodziewa się dalszych wahań i podwyżek w drugim kwartale 2026 r.

Mimo to gigant z Cupertino posiada wystarczająco silną pozycję negocjacyjną, by zabezpieczyć dostawy, co może być problemem dla mniejszych marek smartfonowych nieposiadających takiego zaplecza kapitałowego.

Decyzja o niepodnoszeniu cen wpłynie negatywnie na marżę brutto ze sprzedaży sprzętu. Ale Apple wydaje się jednak akceptować ten kompromis. Jak podaje analityk, strategia zakłada wykorzystanie chaosu rynkowego do umocnienia pozycji i przejęcia większej części rynku od konkurentów, którzy mogą mieć problemy z dostępnością podzespołów. Firma planuje odrobić mniejsze zyski ze sprzętu, generując przychody w segmencie usług.

Warto zauważyć, że Apple już wcześniej stosował taką taktykę. Podstawowy model iPhone’a 17 również nie zdrożał, utrzymując cenę startową 3999 zł, choć model Pro podrożał o kilkaset złotych ze względu na zwiększenie minimalnej pojemności dysku do 256 GB. Obecnie jednak presja cenowa dotyczy nie tylko pamięci RAM, ale także kości NAND Flash oraz innych komponentów, co sprawia, że utrzymanie starych cen jest wyzwaniem.

REKLAMA

Apple wiedział...

Można odnieść wrażenie, że Apple od lat przygotowywał nas na ten scenariusz, windując ceny rozszerzeń pamięci RAM w Macach do absurdalnych poziomów. Gdy cały rynek płacił grosze za kości DDR, Apple kasował 1000 zł za marne 8 GB, co zakrawało na rozbój w biały dzień. Teraz, gdy ceny u dostawców faktycznie szybują w górę, cennik Apple nagle zaczyna wyglądać na rynkowy standard. Wygląda to tak, jakby firma przez dekadę pobierała od nas zaliczkę na poczet dzisiejszego kryzysu, przyzwyczajając klientów do tego, że pamięć z jabłkiem na obudowie musi być droga, niezależnie od giełdowych notowań krzemu.

Paradoksalnie w obecnej sytuacji zakup MacBooka z większą ilością RAM-u czy iPhone’a z pojemniejszym dyskiem zaczyna wyglądać na dobry interes. Na rynku PC ceny komponentów szaleją, podczas gdy dopłaty u Apple - choć nadal wysokie - nagle wydają się mniej oderwane od rzeczywistości niż zazwyczaj. Producent, dzięki latom narzucania drakońskich marż, zbudował poduszkę finansową pozwalającą mu teraz wejść w rolę dobrego wujka, który bierze rynkowe zawirowania na siebie. W praktyce Apple przestał na chwilę zarabiać na nas krocie przy każdym dodatkowym gigabajcie, zadowalając się tylko godziwym zyskiem.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-01-27T16:35:28+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T15:03:31+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T13:26:58+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T12:10:02+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T09:11:38+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T07:00:54+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA