Skończą udawać, że są "eko". Nowe prawo zmiecie kłamstwa
Jesteśmy w przededniu rewolucji – mówi ekspertka.

To nie tak, że firmy mogą opisywać swoje produkty jak im się podoba. Ostatnio prezes UOKiK postawił spółkom Bolt, Tchibo i Zara zarzuty dotyczące greenwashingu.
- Zielone hasła nie mogą być skrótem myślowym ani grą w domysły: jeśli firma mówi "100 proc.", "bezemisyjne" czy "do recyklingu", musi to znaczyć dokładnie to - jasno, z danymi i w skali, którą da się sprawdzić – podkreśla prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Prezeska ESG Impact Network Aleksandra Majda w rozmowie z PAP zauważa, że niebawem dojdzie do nowelizacji ustaw o zapisy unijnej dyrektywy "o wzmocnieniu pozycji konsumenta w procesie transformacji ekologicznej poprzez lepszą ochronę przed nieuczciwymi praktykami oraz lepsze informowanie". Katalog tzw. czarnych praktyk rynkowych zostanie rozszerzony o nowe pozycje, skupiające się właśnie na ekościemie.
Koniec z ekościemą
- Jesteśmy w przededniu rewolucji, która wymusi na firmach zupełnie nowy sposób komunikacji z konsumentem. Wszystkie sformułowania typu "eko", "zrównoważony" czy "świadomy" oraz wszelkie emblematy, listki, słoneczka i inne nawiązania do natury będą właściwie zakazane dla firm, które nie będą umiały udowodnić swoich działań na rzecz ekologii – wyjaśniła.
Kiedy możemy spodziewać się efektów? Rozwiązania powinny zostać wdrożone do polskiego prawa do końca marca tego roku. Jeśli tak się stanie, będą mogły zaczął obowiązywać "najpóźniej do końca września".
Starsza prawniczka w programie odpowiedzialnego biznesu w Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi Kamila Drzewicka przekazała PAP, że według unijnych badań z 2020 r. aż 53,3 proc. przeanalizowanych twierdzeń dotyczących ekologiczności było niejasnych, wprowadzających w błąd lub bezpodstawnych. Ponadto 40 proc. z nich było całkowicie bezpodstawnych.
Czytaj też:
Tymczasem polski konsument wierzy w ekologiczne zapewnienia producenta, na co zwraca uwagę prezes UOKiK
- Badania potwierdzają, iż polscy konsumenci należą do najbardziej ufnych w Unii wobec deklaracji o ekologiczności i statystycznie wierzą im wyraźnie częściej niż przeciętny obywatel UE – podkreślił Tomasz Chróstny.
Łatwo więc wpaść w pułapkę, skoro, jak zauważa Drzewicka, "obecnie zabiegi greenwashingowe można zaobserwować praktycznie w każdej branży". Jeśli nie zmienią się praktyki, to posypią się słone kary. UOKiK szacuje ok. 560 mln zł kar w 10 lat, a w samym tylko 2027 r. – 50 mln zł.







































