REKLAMA

Ten komputer zmieści się w kieszeni. Prądu zużywa tyle, co żarówka

Pełnoprawny komputer, który naprawdę zmieści się w kieszeni spodni, a do tego prawie wcale nie chce zużywać prądu? Sprawdziłem, na ile z tych obietnic wywiązuje się BlackView MP20 i przy okazji odpowiem, dlaczego to właśnie on trafił na stałe do mojej domowej mini-serwerowni.

Ten komputer zmieści się w kieszeni. Prądu zużywa tyle, co żarówka
REKLAMA

Zacznijmy jednak od podstaw:

REKLAMA

BlackView MP20, czyli... właściwie co?

Czyli absolutnie miniaturowy (100 x 100 x 35 mm) komputerek z popularnego segmentu miniPC, który może być podstawowym komputerem dla mniej wymagających osób, albo... czymś zupełnie innym. Zresztą z tego właśnie powodu test będzie miał dwie części - tę, dla mnie, nudniejszą, i tę ciekawszą.

Jeśli chodzi o to, co znajdziemy w środku, to na rynku znajdziemy warianty z dwoma różnymi procesorami - albo N150 od Intela, albo Ryzenem 3 3300U od AMD. Intel łączony jest z 8 GB RAM i 256 GB przestrzeni na dane albo 16 GB RAM i 512 GB dysku, natomiast Ryzen - tylko z 16 GB i 512 GB.

Sprzęt, który do mnie dotarł, miał we wnętrzu N150 (hurra) i 8 GB RAM (niestety, ale o tym też za chwilę).

I tutaj, już na starcie, dobra wiadomość.

Pomimo miniaturowej konstrukcji - moje Lenovo M710q wygląda przy tym jak gargantuiczny czołg - jak najbardziej mamy tutaj opcje rozbudowy. Wprawdzie jesteśmy ograniczeni wyłącznie do jednego slotu na pamięć, więc jeśli będziemy chcieli włożyć coś większego, to zostajemy ze starą kością, ale to i tak miło - szczególnie wiedząc, ile jest w stanie przyjąć i obsłużyć N150.

Na szybko, gdyby ktoś pytał - zamontowana w wersji 8 GB jest pamięć marki Kinsotin, pojedyncza kość z taktowaniem 2666 Mhz. MP20 bez najmniejszego zająknięcia przyjął 16 GB DDR4 3200 Mhz w formacie "laptopowym" od Lexara, raportując zresztą obsługę pełnej prędkości. Oczywiście cena takiej operacji jest dzisiaj nieporównywalnie wyższa niż jeszcze pół roku temu, ale akurat dziś obecność DDR4 uważam za spory plus - właśnie dlatego, że można kupić 16 GB RAM w jednej kości, bez zastawiania samochodu.

Wymienić, gdyby ktoś czuł potrzebę, można też główny dysk, przy czym niech was nie zwiedzie kształt dysku, który znajdziecie w środku. Nie jest to NVMe, a "zwykłe" M.2 SATA (maksymalnie 2 TB), co oznacza, że najwyższe teoretyczne prędkości lądują w okolicach 600 MB/s, a w praktyce możemy spodziewać się maksymalnie odczytu ok. 562 MB/s i zapisu na poziomie 500 MB/s. Pewnie spowolnienie możemy zauważyć przy kopiowaniu naprawdę ogromnych plików, ale wątpię, żeby ktoś to robił na tego typu sprzęcie.

Jeśli chodzi o producenta dysku, to jest to "AirDisk". Aczkolwiek w tych czasach chyba już nie ma co tak bardzo zwracać uwagę na producenta sprzętu, jeśli coś działa.

Co oferuje BlackView MP20 poza tym?

I to jest całkiem piękne, bo właściwie wszystko, co może być niezbędne do startu, wliczając w to:

  • złącze Ethernet 1 Gb/s;
  • WiFi 6 (RTL8852BE);
  • Bluetooth 5.2;
  • 2 porty USB 2.0;
  • 2 porty USB 3.0;
  • HDMI 2.0;
  • DisplayPort;
  • złącze audio 3,5 mm;
  • oczywiście zasilacz (malutka kostko-wtyczka, nic wielkiego);
  • opcję montażu biurkowego lub VESA;
  • Windowsa 11 Pro.

Jedyne, co mi trochę na starcie nie pasuje, to to, że...

Dokumentacja mogłaby być odrobinę lepsza.

Będę się wprawdzie strasznie czepiał, ale już na stronie produktowej można znaleźć nieścisłości. Na grafikach jest WiFi 6, w opisie jest WiFi 5 (w praktyce jest WiFi 6). Wersja 8 GB podaje 16 GB jako maksymalną dopuszczalną pamięć, a wersja 16 GB - już 32 GB, ale w sumie chwilę później dla obu wersji jest 32 GB.

Nie ma tu może informacji na tyle namieszanych, że wprowadzą kogoś w błąd - a jeśli już, to na jego korzyść - ale miło by było, gdyby całość była odrobinę bardziej dopracowana na tym poziomie.

Podobnie jest zresztą z dokumentacją "instrukcyjną". Z papierowej książeczki nie dowiemy się zbyt wiele, a start ma polegać m.in. na opcji podłączenia komputera do monitora przez USB - co oczywiście przy zastanej specyfikacji nie jest możliwe.

Umówmy się jednak, że to czepianie - tym bardziej, że generalnie wystarczy podłączyć monitor (albo dwa) do MP20, uruchomić go i... jesteśmy w Windowsie. A to już wszyscy znają i dzięki temu możemy przejść do pierwszej części testu.

BlackView MP20 jako... zwykły komputer.

I tutaj można szybko odpowiedzieć na to, czy MP20 nadaje się do bycia naszym podstawowym i jedynym komputerem. Najlepsza i jednocześnie najgorsza odpowiedź brzmi: to zależy.

Po stronie plusów na pewno można zaliczyć niemal absolutnie bezgłośną pracę. Owszem, komputer wyposażony jest w aktywne chłodzenie, ale uruchamia się ono dopiero wtedy, kiedy MP20 jest wystawiony na naprawdę potężne obciążenie, takie jak nieustanne, długotrwałe prowadzenie testów wydajności. Nawet zresztą i wtedy nie jest to przesadnie przeszkadzający hałas - nawet w domowym zaciszu nie był czymś, co zwraca przesadną uwagę.

Bardzo dobrze wypada też ogólna kultura pracy procesora i samo chłodzenie. Nawet przy męczeniu tego małego pudełeczka Cinebenchem R23 raz za razem, maksymalnie udało mi się uzyskać 75 stopni, które zresztą błyskawicznie było zbijane do okolic 41 stopni po zakończeniu testów (średnie 64-65 stopni w trakcie trwania). Gdyby ktoś przy tym pytał - N150 w MP20 osiąga w benchmarkach... benchmarkowe wyniki. Czyli okolice 900 punktów w R23 dla pojedynczego rdzenia i ponad 2500 punktów dla testu wielordzeniowego.

Dorzućmy do tego dysk M.2, pracujący w górnych granicach wydajności standardu, z którego korzysta i naprawdę czasem wręcz zadziwiającą wydajność N150 oraz jego iGPU. Co dostajemy? Komputer, który w lekkiej pracy biurowej, przeglądaniu sieci czy oglądaniu wideo (wliczając 4K i to nawet przy więcej niż jednym strumieniu jednocześnie) "nie klęka".

Oczywiście to nie-klekanie ma swoje ograniczenia.

Będę się przykładowo upierał, że 8 GB RAM w 2025 r. dla Windowsa 11 to w najlepszym wypadku dolny próg zalecanej specyfikacji i im więcej, tym zdecydowanie lepiej. Niektóre windowsowe zadania też są dla N150 naprawdę obciążające, jak np. procesowanie aktualizacji czy "ustawianie" systemu po instalacji na świeżo.

W codziennym użytkowaniu - jest w porządku, szczególnie jeśli gdzieś w szufladzie znajdziemy leżącą luzem kość 16 GB DDR4. Jeśli nawet nie - po prostu przestańmy otwierać 200 kart w przeglądarce i odpalać monstrualne arkusze Excela, które też potrafią być kulą u nogi wydajności.

Co dostaniemy w zamian? Komputer, który bez problemu schowamy gdziekolwiek, nawet za monitorem, który można w pewnym zakresie rozbudować (szkoda, że akurat te podzespoły tak teraz podrożały), który niemal cały czas pozostaje bezgłośny, a jeśli trzeba - w dyskretny sposób schłodzi procesor, nie narażając nas na "kary wydajnościowe" za przegrzanie. I przy okazji - jest to komputer, który możemy po robocie wrzucić do dowolnej torby albo nawet kieszeni i zanieść do domu albo gdziekolwiek indziej. A gdyby tego było mało, to najwyższe wartości zużycia energii, mierzone w gniazdku, oscylowały w okolicach 20 W i było to przy "stawianiu" Windowsa 11 na świeżo. Potem przez większość czasu pomiar oscylował w okolicach 10 W albo i mniej.

Nie to jednak najbardziej interesowało mnie w MP20 i nie dlatego zresztą zdecydowałem się go na stałe wprowadzić do mojego domu.

BlackView MP20 idealnie spisuje się bowiem jako... mini-serwer.

Na chwilę pożegnałem się z Windowsem i - z przyzwyczajenia - zainstalowałem na MP20 Ubuntu, włączyłem zdalny dostęp, odpiąłem od monitora, wsadziłem do serwerowni i zacząłem przenoszenie moich kontenerów Dockera z ledwo zipiącego NAS-a na N5105, właśnie na MP20. Test był o tyle ciekawszy, że wymuszał na MP20 pracę wiele dni bez najmniejszych przestojów, tym bardziej, że jeśli niektóre z tych usług padną, to... stracę dostęp do internetu. Nie mogło być wpadek.

I co? I poszło absolutnie cudownie. Po pierwsze - zużycie energii przez większy okres trwania testów wynosiło w porywach 7-8 W, i to przy 25 uruchomionych non stop kontenerowych aplikacjach. N150 bez najmniejszych problemów radził sobie m.in. z 4 kamerami (3x FullHD i 1x 2K, 12ms - szybkość wnioskowania detektora) podpiętymi do Frigate (chwała iGPU od Intela), domowym serwerem multimedialnym, prywatnym serwerem do przechowywania i organizacji dokumentów, bazą domowych zapasów, bazą przepisów, software'owym Omada Controllerem i kilkunastoma innymi kontenerami.

Co kluczowe, ani razu - a MP20 w tym trybie działa już od ponad dwóch tygodni - nie miałem z tym wszystkim absolutnie najmniejszego problemu. Cztery rdzenie N150 właściwie permanentnie się nudzą i jedyne, czego zawsze mogłoby być więcej, to RAM-u. Przy czym podmiana 8 GB na 16 GB dała mi taki zapas, że prawdopodobnie docelowo na MP20 trafi też cały Immich, pomijając "główne" zdjęcia, które zostaną na NAS-ie dla oszczędności miejsca.

Ba, podejrzewam, że nawet po tym wszystkim na MP20 dalej zostanie zapas mocy. Co oznacza, że prawdopodobnie z czasem - i kolejnymi pomysłami - liczba kontenerów na tym mini-komputerze będzie tylko przybywać. I coś czuje, że jeszcze daleko mi do osiągnięcia jego granic możliwości.

I to wszystko, tak, 7 watów.

Czyli absurdalnie, ekstremalnie mało, biorąc pod uwagę, ile okołodomowych usług z niego napędzam i z ilu z nich korzystam na co dzień. Wszystko przy koszcie elektrycznym na poziomie jednej, niekoniecznie przesadnie mocnej żarówki. Do tego w opakowaniu, które można upchnąć absolutnie gdziekolwiek.

Oczywiście można w tym momencie zapytać, czy nie lepiej sięgnąć do tego celu po jakieś używane "litrowe" PC, takie jak wspomniane M710q. I teoretycznie tak - można, zyskując przy tym bogatsze opcje rozbudowy i wprawdzie wyższe, ale dalej stosunkowo niskie zapotrzebowanie na energię (u mnie - około 10-12 W).

Tyle tylko, że przeważnie w takim układzie porównujemy n-letni sprzęt, który już naprawdę sporo odsłużył, do czegoś, co możemy kupić zupełnie nowe-nowe, z gwarancją i wszystkimi papierami, mając przy okazji szansę, żeby po upływie roku mieć do kogoś konkretnego pretensje, jeśli coś pójdzie nie tak.

Przyznam przy tym, że nie zawiodłem się ani na starym Lenovo, ani na nowym BlackView, ale gdybym miał coś kupować teraz, to wizja nowego produktu w fabrycznym pudełku byłaby dla mnie zdecydowanie kusząca.

BlackView MP20 - czy warto? I ile to w ogóle kosztuje?

Pytanie o cenę jest trochę skomplikowane, bo te - mam wrażenie - zmieniają się z dnia na dzień. Jeśli chodzi o stan na dzień pisania tego tekstu (28.01), to w wiekszości sklepów wersja 8/256 GB kosztuje 995 zł, a odmiana 16/512 GB kosztuje około 200 zł drożej, ale raczej trudno jest ją upolować.

Gdybym miał przy tym stwierdzić, dla kogo jest MP20, to grupy docelowe są dwie. Pierwszą są osoby, które chcą mieć jak najmniejszy komputer - np. do zamontowania za monitorem czy telewizorem - i zakładają, że nie będą na nim robić niczego przesadnie "ciężkiego". Do lekkiej pracy biurowej, przeglądania sieci czy mailowania - spokojnie wystarczy.

Drugą grupą są osoby, które chciałyby postawić w domu własny serwer(ek) z prywatnymi usługami, ale nie chcą się bawić w używane czy energożerne sprzęty, biorąc pod uwagę, że ma to działać przez całą dobę. I w tym zastosowaniu N150, plus najlepiej 16 GB RAM, z MP20 spisuje się idealnie. Nie dość, że radzi sobie z całą moją zbieraniną usług, która nawet u Geminiego wywołała pewną konfuzję, bez zajątknięcia, to jeszcze naprawdę zużywa tyle prądu, co żarówka.

BlackView MP20 - zalety:

  • fantastycznie niskie zużycie energii;
  • właściwie bezgłośna praca;
  • w razie potrzeby - jest aktywna wentylacja;
  • Windows 11 Pro w standardzie (o ile ktoś to uzna za zaletę);
  • właściwie wszystkie złącza i standardy, które są potrzebne na start - są;
  • fantastycznie sprawuje się jako domowy serwer, pracujący bez przerwy przez całe tygodnie;
  • opcja wymiany RAM i dysku M.2 SATA na większe;
  • DDR4 jest jeszcze względnie przystępny cenowo.

BlackView MP20 - wady:

  • dokumentacja czy nawet strona produktowa mogłaby być lepiej przygotowana;
  • jeśli szykujecie się na Windows 11, 8 GB nie jest najlepszym wyborem;
  • ogólnie 8 GB wymieniłbym najchętniej od razu na 16, niezależnie od wszystkiego;
  • niektóre podzespoły raczej mało znanych u nas marek;
  • może marzyłoby mi się 2,5 Gb/s po Ethernecie, ale 1 też da radę.
REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-01-30T21:54:27+01:00
Aktualizacja: 2026-01-30T21:19:01+01:00
Aktualizacja: 2026-01-30T18:11:50+01:00
Aktualizacja: 2026-01-30T15:45:16+01:00
Aktualizacja: 2026-01-30T14:47:10+01:00
Aktualizacja: 2026-01-30T14:41:25+01:00
Aktualizacja: 2026-01-30T13:37:39+01:00
Aktualizacja: 2026-01-30T11:41:02+01:00
Aktualizacja: 2026-01-30T10:57:38+01:00
Aktualizacja: 2026-01-30T06:41:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-30T06:31:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-29T21:22:06+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA