Ekologia  /  News

Ktoś podpala stare polskie dęby. Jestem tak wkurzony, że bolą mnie zęby. Właśnie umarł 450-letni okaz

Picture of the author
250 interakcji
dołącz do dyskusji

To jest wprost niewyobrażalne. Dzisiaj leśnicy poinformowali, że 750-letni dąb Chrobry drugi rok z rzędu nie wypuścił liści, a więc jednak nie udało mu się przetrwać pożaru, jaki w 2014 r. spowodował jakiś skrajny degenerat.

Dąb Chrobry

Drzewo co prawda próbowało się odrodzić wypuszczając liście przynajmniej częściowo, ale ostatecznie nie udało mu się odrodzić. To prawdziwy znak czasu - wiele sędziwych drzew widziało w swoim życiu wojny, zmiany granic, ludzi mówiących różnymi językami, aby na końcu trafić na pijanego idiotę, który postanowił podpalić drzewo. Serio, czas umierać.

To jednak nie pierwszy taki przypadek w ostatnich latach. Aby to sprawdzić wystarczy w wyszukiwarkę wpisać „spłonęło drzewo” i momentalnie otrzymujemy spis drzew, które nie przetrwały spotkania z przedstawicielami oświeconej cywilizacji ery technologii XXI wieku.

Grudzień 2020 r. - Dąb Rzeczpospolitej

Dąb o wysokości 35 metrów i 641 cm obwodu, najcenniejszy okaz rezerwatu Jar Brynicy znajdującego się na granicy województwa kujawsko-pomorskiego i warmińsko-mazurskiego. Stał w tym miejscu przez pół tysiąclecia. Spłonął wskutek podpalenia w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia 2020 r. Kiedy straż dotarła na miejsce, nie było już czego ratować.

Wrzesień 2020 r. - Dąb Wincenty

Dąb Wincenty

Nieco młodsze, „zaledwie” 450-letnie drzewo o wysokości 29 metrów i obwodzie 550 cm. Podpalone w nocy, uratowane nad ranem przez strażaków z lokalnego OSP. Dzięki szybkiej akcji dąb udało się uratować. Przyczyna? Podpalenie. Sprawcy? Niewykryci. To nie pierwszy incydent tego typu w przypadku tego drzewa. W 2015 r. ktoś także próbował je podpalić.

Czerwiec 2019 r. - Dąb Mieszko I

Warszawa, Ursynów, ul. Nowoursynowska, początek lata 2019 r. Płonie 600-letni dąb Mieszko I. Straż pożarna walczy o uratowanie pomnika przyrody przez kilka godzin.Od samego początku policja ma pewne podejrzenia co do przyczyny pożaru. Kilka miesięcy później przychodzi ekspertyza. Wniosek? Przyczyną pożaru było podpalenie. Tym razem jednak drzewo uszło z życiem. Spłonęła martwa część dębu. Sprawcy podpalenia nie wykryto.

Listopad 2010 r. - Dąb Napoleon

Dąb Napoleon

600-letni, najgrubszy w Polsce dąb szypułkowy stojący w Zaborze pod Zieloną Górą spłonął został podpalony 14 listopada 2010 r. Gdy pierwsi policjanci i strażacy dotarli na miejsce nad ranem, zaalarmowani przez wędkarzy, drzewo leżało już na ziemi. Nie było już czego ratować. Wnioski ze śledztwa: drzewo zostało podpalone. Sprawców nie wykryto. Warto zauważyć, że drzewo to przeżyło już wcześniej dwa pożary: w 2004 r. i w 1925. Za każdym razem przyczyną pożaru było podpalenie.

Brak słów. Tak prymitywnych rozrywek nie da się skomentować inaczej niż wezwaniem do wprowadzenia niezwykle surowych kar, które przynajmniej część degeneratów mogłyby odstraszyć. W przeciwnym razie, za kilka lat będę robił kolejny przegląd tego typu, z nowymi drzewami, które jeszcze dzisiaj stoją.