Sprzęt  / Recenzja

Teufel Airy True Wireless, czyli jakość jabłka w cenie jabłka

Teufel Airy True Wireless to bezprzewodowe słuchawki dokanałowe, które kupiły mnie jakością wykonania i bezproblemowością obsługi, ale rozczarowały nieco jakością dźwięku.

Prawdziwie bezprzewodowe słuchawki to dla mnie najważniejszy gadżet elektroniczny ostatnich lat. To taka cicha rewolucja, o której istnieniu można nawet nie wiedzieć, jeśli nie miało się osobistej styczności z takim sprzętem. Polecam ten typ słuchawek absolutnie każdemu.

Ja ze słuchawek TWS korzystam właściwie codziennie w bardzo wielu sytuacjach. Towarzyszą mi przy każdym wyjściu z domu, bowiem są tak małe, że pudełko z nimi mogę mieć w kieszeni i nawet tego nie czuć. Przy pracy na home office też regularnie z nich korzystam, chociażby do rozmów telefonicznych. Na słuchawkach TWS gram też na konsoli Nintendo Switch, choć niestety jest do tego wymagany osobny adapter Bluetooth. To jednak i tak bez porównania wygodniejsze rozwiązanie od walki z kablami.

No właśnie - kable. Słuchawki TWS nie mają absolutnie żadnych przewodów, co sprawia, że są tak bardzo wygodne. Każda słuchawka jest niezależnym bytem siedzącym albo w niewielkim etui, albo w uchu. Każda ma niezależny akumulator i własny moduł łączności bezprzewodowej. Gdyby się nad tym zastanowić, to naprawdę niesamowite, jak wiele elektroniki udało się umieścić w tak małych sprzętach.

Na co dzień korzystam ze słuchawek Samsung Galaxy Buds pierwszej generacji, które wprost uwielbiam. To uniwersalny sprzęt, który nie ma problemów z dogadaniem się z żadnym sprzętem i systemem, w tym z Androidami jak i z iPhone’ami. Przez moje ręce przeszło kilka inny zestawów TWS, a tym razem przy okazji sprawdzenia dużego zestawu kina domowego Teufel nie mogłem sobie odmówić sprawdzenia słuchawek TWS tej firmy, czyli Teufel Airy True Wireless.

Zanim przejdziemy do słuchawek, spójrzmy na etui, czyli bardzo ważny element zestawu.

Jest ono dość kanciaste, ale żaden wymiar nie jest zbyt duży, wiec etui można z powodzeniem nosić w kieszeni.

Etui ma wbudowany akumulator, który ładuje słuchawki gdy te znajdują się wewnątrz. Energii wystarczy na dwa pełne ładowania, co według producenta daje łącznie 25 godzin grania. W praktyce ten wynik jest krótszy, ale nie ma to wielkiego znaczenia, bo w typowym scenariuszu użycia słuchawki trafiają na ładowarkę mniej więcej raz na tydzień. Z kolei akumulatory wbudowane w słuchawki dają jakieś 5 godzin nieprzerwanego słuchania muzyki, co jest bardzo dobrym wynikiem. Tym bardziej że każdy powrót do etui ładuje słuchawki do pełna.

Etui - jak i całe słuchawki - nasuwają skojarzenia ze słuchawkami Apple AirPods. Nie jest to jednak bezczelna kopia, tak jak ma to miejsce w wielu chińskich konstrukcjach. Teufel zrobił wszystko na swój sposób, ale widać, że część pomysłów była wzorowana na Apple’u.

Zewnętrzna część ma srebrny kolor.

Otwieranie klapki etui jest niesamowicie satysfakcjonujące. Jeśli bawiliście się kiedyś etui AirPodsów, wiecie, o czym mowa. W Teufelu wrażenie jest bardzo podobne, a nawet lepsze. Mamy tutaj bardzo wyraźnie zaznaczone kliknięcia, co w połączeniu z magnesami daje wrażenie solidności całej konstrukcji. Otwieranie i zamykanie etui jest tak przyjemne, że często mimochodem bawiłem się nim, co niestety jest złym nawykiem, bowiem słuchawki łączą się z zewnętrznym urządzeniem już w momencie otworzenia case’a. Kilka razy podczas rozmów telefonicznych bawiłem się etui, a smartfon przełączał audio na słuchawki, które wcale nie były w moich uszach.

Słuchawki są utrzymywane wewnątrz również na magnesach, do tego bardzo mocnych. Można trząchać otwarte etui w pozycji do góry nogami, a słuchawki i tak nie wypadną.

Do tego bardzo podoba mi się fakt, że po otwarciu etui zewnętrzna dioda statusu częściowo prześwituje do środka, delikatnie podświetlając kanaliki, do których trzeba włożyć słuchawki. Efekt jest tak subtelny, że nie wiem, czy to zamierzony projekt, czy przypadek, ale faktem jest, że możemy pewnie odłożyć słuchawki na swoje miejsce nawet w zupełnej ciemności, co często mi się zdarza.

Niestety jest też spory minus w postaci portu do ładowania. Teufel z niewiadomych względów zastosował port micro USB, który w 2020 r. wygląda naprawdę przestarzale.

Słuchawki Teufel Airy True Wireless są bardo wygodne.

W zestawie mamy trzy wielkości gumowych nakładek do wyboru. Mnie udało się dopasować rozmiar idealnie i słuchawki leżą w moich uszach wygodnie i pewnie. Nie mają żadnej tendencji do wysuwania się i wypadania, nawet podczas szybkiego marszu. Problemem nie jest też jedzenie w słuchawkach czy np. żucie gumy, gdzie w niektórych konstrukcjach ruchy żuchwy sprawiają, że słuchawki wysuwają się z uszu. Raz włożone do uszu Teufele pozostają na miejscu, ale pamiętajcie, że jest to bardzo indywidualna kwestia. Warto dodać, że słuchawki spełniają normę IPX5, więc nie będzie im straszny pot czy lekki deszcz.

W porównaniu do moich Samsungów Galaxy Buds, słuchawki Teufela znacznie mniej rozpychają się w uchu. Ma to swoje wady i zalety. Raczej nie zdecydowałbym się na trening biegowy z Teufelami, ale z drugiej strony, nawet podczas dwugodzinnej trasy pociągiem Teufele nie uwierały mnie w uszy. Nie mogę tego powiedzieć o Samungach, przy których po około godzinie słuchania muszę zrobić chwilę przerwy, bo ucisk na ucho staje się zbyt uciążliwy.

Słuchawki mają dotykowe panele, które umożliwiają sterowanie muzyką i odbieranie połączeń. Mamy tu bardzo liczny zestaw gestów bazujący na pojedynczych, podwójnych i potrójnych dotknięciach, a także na przytrzymaniu panelu. Całość jest jednak intuicyjna, choć trzeba w sobie wyrobić nawyk trafienia w środek panelu dotykowego, co początkowo nie zawsze się udaje.

Jak grają słuchawki Teufel Airy True Wireless?

W dużym skrócie: dobrze, ale tylko dobrze. Pod kątem dźwięku zestaw mocno przypominam mi Apple AirPods, które są po prostu w porządku. Teufel ma przewagę w postaci dokanałowej konstrukcji, dzięki czemu jakość dźwięku i izolacja od otoczenia jest nieco lepsza, ale to nadal ta sama półka, co w przypadku Apple. Moje Samsungi Galaxy Buds grają wyraźnie lepiej.

Nie oznacza to, że Teufel Airy True Wireless będą rozczarowaniem. Ogólna jakość dźwięku jest dobra, ale brakuje mi tu takiej pełni dźwięku jak w Galaxy Buds. Głównym zarzutem jest za słaby bas, co w przypadku Teufela jest dość zaskakujące. Dźwięk jest bardzo neutralny i nieco płaski, co zapewne ma swoich zwolenników, ale osobiście szukam w słuchawkach pełniejszego brzmienia.

Sporym minusem jest fakt, że Teufel nie ma aplikacji mobilnej do obsługi słuchawek. Szkoda, bo dodatkowe możliwości programowe przydałyby się, by poprawić jakość dźwięku. A jeśli chodzi o kodeki, Teufel Airy True Wireless wykorzystują AAC, ale na pokładzie nie znajdziemy wsparcia dla aptX ani innych kodeków wysokiej rozdzielczości. Szkoda.

Nie mogę za to narzekać na jakość połączenia bezprzewodowego poprzez Bluetooth 5.0, a testowałem słuchawki na kilku smartfonach z Andoridem, dwóch iPhone’ach, Nintendo Switchu z adapterem Bluetooth oraz na komputerach z Windowsem i macOS. W żadnym przypadku nie było problemów z parowaniem i łączeniem się. Słuchawki domyślnie łączą się z ostatnim sprzętem, od którego były podłączone.

Oczywiście sprzęt ma też wbudowane mikrofony umożliwiające prowadzenie rozmów. Nie mogę na nie narzekać. Słyszałem rozmówców wyraźnie, a oni nie mieli też problemów ze zrozumieniem mnie. Pamiętajcie jednak, że słuchawki nie mają żadnego systemu izolowania audio, więc jakość rozmów nie będzie poprawiana gdy znajdziecie się w głośnym otoczeniu.

Podsumowując, Teufel Airy True Wireless to dobre słuchawki, ale w tej cenie mogłyby grać lepiej.

W ocenie słuchawek nie sposób pominąć kwestii ceny. Teufel Airy True Wireless zostały wycenione na 649 zł, a w tym segmencie konkurencja jest spora i różnorodna. Mocne strony słuchawek Teufel Airy True Wireless to świetna jakość wykonania, bezproblemowa obsługa, brak problemów z parowaniem i łączeniem, czy w końcu naprawdę niezłe mikrofony. Czuć, że obcujemy z kawałkiem technologii z wysokiej półki.

Główny zarzut to natomiast nie najlepsza jakość audio. Konkurencja pokazuje, że na tej półce cenowej dźwięk mógłby być lepszy. Jeżeli odpowiada ci poziom jakościowy Apple AirPods, Teufel również przypadnie ci do gustu. Jeśli jednak słyszałeś lepiej brzmiące słuchawki, będziesz czuć niedosyt.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst