Nauka  / Artykuł

Ptasia grypa w Polsce - co trzeba o niej wiedzieć?

Pierwsze ognisko ptasiej grypy zostało odkryte 31 grudnia 2019 r. Od tamtej pory, wirus H5N8 rozprzestrzenia się w naszym kraju, co jest bardzo złą wiadomością dla producentów polskiego drobiu. Na szczęście wirus nie jest zbyt groźny dla ludzi.

Wirusy H5N8 należą do dużej grupy wirusów określanych jak H5Nx i wywodzących się od wirusa H5N1. Pierwsze przypadki odnotowano w 1997 r., w Hongkongu. Naukowcy twierdzą, że szczep H5N1 powstał w wyniku ewolucji łagodnych odmian ptasiej grypy o niskiej patogenności (Low Pathogenic Avian Influenza, LPAI).

Ptasia grypa w Polsce

Jak do tego doszło? Nie możemy mieć 100 proc. pewności, ale najpopularniejsza teoria dotycząca genezy H5N1 mówi o ewolucji łagodnego szczepu w bardzo sprzyjającym środowisku. Mowa tu o wielkopowierzchniowych fermach drobiu, na których panuje idealny mikroklimat, jeśli jest się akurat ewoluującym wirusem - ogromne, nienaturalne wręcz zagęszczenie drobiu w połączeniu z (bardzo często występującymi) kiepskimi warunkami sanitarnymi to przepis na sukces.

H5N8 to jedna z późniejszych iteracji H5N1, która jest równie niebezpieczna dla ptactwa, ale - na całe szczęście - nie odnotowano jak na razie ani jednego przypadku zarażenia wirusem HPAI/H5N8 przez człowieka. Na tle dość panicznych doniesień prasowych warto to podkreślić. Wirusa ptasiej grypy zresztą bardzo łatwo uśmiercić - wystarczy podgrzać go do 70 st. C. Także jeśli nie lubujecie się w surowym mięsie drobiowym albo nie wypijacie jaj prosto ze skorupki, raczej nic wam nie grozi.

Jak przenosi się ptasia grypa?

Przenosicielem wirusów grypy są ptaki dzikie, przede wszystkim gatunki związane ze środowiskiem wodnym, czyli kaczki, gęsi i łabędzie. Inne gatunki mogą w ograniczonym stopniu odgrywać rolę w rozprzestrzenianiu wirusa na bliskie odległości.

Drób hodowlany może się zakazić jeśli korzysta z tych samych siedlisk, np. zbiorników wodnych albo pastwisk, gdzie bytowały ptaki dzikie. Nie jest przy tym konieczne, aby użytkowanie tych miejsc odbywało się w tym samym czasie. Wirus może bowiem przeżyć w wodzie i innym wilgotnym środowisku przez wiele dni, a nawet tygodni, szczególnie w niskiej temperaturze.

Zbiorniki wodne, na których przebywały dzikie ptaki, mogą być w miesiącach jesiennozimowych długotrwałym źródłem zakażenia dla drobiu. Należy jednak pamiętać, że do zakażenia może dojść nie tylko wtedy, gdy wypuszczany na zewnątrz drób będzie korzystał z tych samych siedlisk co ptaki wolno żyjące, ponieważ wprowadzenie do gospodarstwa chociażby słomy albo tzw. zielonki zanieczyszczonych odchodami zawierającymi wirus może być przyczyną zachorowania.

Oficjalna wykładnia krajowego laboratorium referencyjnego ds. grypy ptaków, PIWet-PIB w Puławach brzmi następująco:

Jest niezwykle istotne, aby w okresie wysokiego ryzyka nie tylko utrzymywać ptaki w zamknięciu, ewentualnie na ogrodzonych i ściśle kontrolowanych wybiegach, ale należy też właściwe zabezpieczać słomę pod szczelnym przykryciem lub dezynfekować z zewnątrz baloty środkami dezynfekcyjnymi, które można stosować w obecności ptaków. Bardzo ważne jest, aby myśliwi po polowaniach nie wchodzili przez 3 doby do pomieszczeń, gdzie utrzymywany jest drób, a najlepiej w okresie wysokiego zagrożenia zrezygnowali z polowań.

Ewentualna pandemia ptasiej grypy może przerodzić się w kryzys ekonomiczny

Przypomnijmy, że w Polsce hoduje się ok. 200 mln sztuk drobiu rocznie. Dane z 2018 r. mówią o produkcji na skalę 2,5 mln ton drobiu, co odpowiada za 16,8 proc. całościowej produkcji drobiu na terenie Unii Europejskiej i czyni z Polski lidera, jeśli chodzi o tę gałąź przemysłu.

Prawie połowa tej produkcji eksportowana jest z naszego kraju na rynki zagraniczne, w tym do Chin i do RPA, które przez ostatnią epidemię ptasiej grypy (która wybuchła w naszym kraju 3 lata temu) przez długi okres czasu pozostawały dla nas niedostępne.

Ta sytuacja może się niestety powtórzyć. Władze Hongkongu zdążyły już zresztą wprowadzić tymczasowy zakaz importu drobiu z powiatu lubartowskiego w województwie lubelskim.

Zdarzenie to nie jest na razie zbyt dotkliwe, jeśli chodzi o naszych hodowców drobiu, biorąc jednak pod uwagę to, że Główny Inspektorat Weterynarii zdążył już wykryć kilka innych ognisk H5N8, niewykluczone, że wkrótce wielu naszych dotychczasowych odbiorców drobiu nie będzie chciało go od nas kupować.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst