Foto / Artykuł

Jaki aparat kupić? Oczywiście smartfon. Rok 2019 był rokiem fotografii mobilnej

173 interakcji
dołącz do dyskusji

2019 rok był rokiem fotografii mobilnej. Apple, Samsung, Huawei i Xiaomi pokazali nowe pomysły, a jakość zdjęć stała się jeszcze wyższa. Podsumujmy najważniejsze trendy i zastanówmy się, co przyniesie 2020 r.

- Hej, wybieramy się na dwa tygodnie w góry do Ameryki Południowej, polecisz aparat, jaki mamy wziąć? - takie pytanie zadali mi znajomi dwa miesiące temu, a ja po raz pierwszy nie poleciłem dobrego kompakta ani bezlusterkowca. W rękach amatora, na szlaku górskim, z kilkunastokilogramowym plecakiem, przestało to mieć sens.

- Kupcie iPhone’a 11 - powiedziałem bez większego wahania. Znajomi skorzystali z rady, a kilka dni temu pochwalili się zdjęciami z wyjazdu. Byli zachwyceni, a zdjęcia miały świetną jakość.

To właśnie 2019 rok w pigułce. Jeśli nie jesteś zagorzałym pasjonatem fotografii, najlepszym wyborem fotograficznym będzie dziś po prostu smartfon. Nowoczesny, z kilkoma obiektywami, z automatycznym HDR-em i trybami poprawiającymi kolory. Duży aparat oczywiście nadal ma sens, ale tylko w rękach osoby, która dokładnie wie, czego chce. A do tego ma czas i chęci na wywoływanie RAW-ów.

Prześledźmy najważniejsze urządzenia i trendy w fotografii mobilnej w 2019 r.

Apple powrócił do pierwszej ligi.

deep fusion, iphone 11, ios 13.2

Największy krok do przodu w 2019 r. wykonało Apple, ale nie nie jest to szczególny powód do dumy. Przeskok jakościowy w aparatach iPhone’ów 11 jest duży, ale jest efektem zadyszki w ostatnich latach. Apple odrobiło zaległą pracę domową i w końcu nadrobiło rosnący dystans do najlepszych fotograficznych smartfonów. Efekt jest jednak świetny, bo wszystkie iPhone’y 11 wstrzeliły się do ścisłej czołówki fotografii mobilnej.

U Apple’a widać trzy główne nowości:

  • kapitalny tryb nocny we wszystkich iPhone’ach 11,
  • postawienie na trzy obiektywy w topowych iPhone’ach,
  • dodanie ultraszerokokątnego obiektywu w tańszym iPhonie.

Wszystkie te zmiany są krokami w dobrym kierunku. Jeżeli jest coś, co można zarzucić aparatom iPhone'a w 2019 r., to chyba tylko brak trybu manualnego.

Samsung również stawia na trzy obiektywy.

U Samsunga nie widać wyraźnego przeskoku jakościowego w porównaniu do 2018 r., ale wynika to z faktu, że ten producent działa inaczej niż Apple. Zamiast serwować rewolucję co kilka lat, Samsung stawia na systematyczny rozwój. Galaxy S10 jest odrobinę lepszy od S9, który z kolei był odrobinę lepszy od S8.

Największą zmianą w tegorocznych smartfonach jest dodanie ultraszerokokątnego obiektywu, który sprawdza się kapitalnie. Wszystkie topowe modele Samsunga, a więc cała rodzina Galaxy S10 i Note 10, otrzymały taki obiektyw.

Huawei stawia na zoom.

Huawei P30 Pro ma teleobiektyw o ogromnej jak na smartfon ogniskowej dającej pięciokrotne powiększenie względem głównego obiektywu. W momencie premiery tego smartfona był to szok dla całego rynku. Pod koniec 2019 roku tak duży zoom dziwi już nieco mniej, ale to Huawei zapoczątkował trend, który w mojej opinii będzie ostatnim gwoździem do trumny aparatów kompaktowych.

Niestety końcówka roku dla Huaweia była mniej wesoła. Mate 30 Pro okazał się być nowym królem fotografii mobilnej, ale w Europie kupi go tylko garstka, a w Stanach Zjednoczonych zapewne nikt. Topowy aparat nie zrównoważy braku usług Google’a.

Xiaomi na szczycie. Kto by pomyślał!

Xiaomi Mi CC9 Pro

Końcówka roku to duże zaskoczenie smartfonem Xiaomi Mi CC9 Pro, który oferuje rozdzielczość aż 108 megapikseli, a jednocześnie zapowiada nową walkę na cyferki w świecie fotografii mobilnej. Xiaomi trafiło na szczyt tabeli DxO, a fotografie z tak gęsto upakowanej matrycy o dziwo wyglądają świetnie. Warunkiem jest poleganie na algorytmach i łączenie wielu pikseli w jeden. Przy pełnym powiększeniu zdjęcia zrobionego w rozdzielczości 108 megapikseli, czar pryska.

Inni producenci szukają pomysłu na siebie.

nokia 9 pureview

Nokia 9 PureView eksperymentuje z wieloma obiektywami, ale pomysł zabija długie przetwarzanie zdjęć. Mamy więc chichot historii po modelu Lumia 1020. Oppo konsekwentnie idzie do przodu, ale 2019 roku jeszcze nie należał do tej firmy. Może 2020 będzie przełomowy.

OnePlus nadal nie potrafi wstrzelić się do pierwszej ligi fotograficznej, ponownie jak LG, które daje się wyprzedzić konkurencji, mimo że jako pierwsze odważnie postawiło na ultraszeroki kąt w swoich smartfonach. Sony nareszcie ma trzy obiektywy, ale musi jeszcze popracować nad oprogramowaniem.

Największym negatywnym zaskoczeniem jest Pixel 4, któremu konkurencja w tym roku uciekła. Smartfon o tak bogatych tradycjach fotograficznych w 2019 roku już nie imponuje, a zaczyna irytować brakami na tle konkurentów.

2019 rok przyniósł cztery główne trendy w fotografii mobilnej.

Pierwszym jest dodawanie kolejnych obiektywów. Ten trend rozpoczął się w ubiegłych latach, ale 2019 rok był tutaj przełomem. Na najwyższej półce wykrystalizował się ogólny standard trzech obiektywów o różnych kątach widzenia. Wszyscy topowi producenci postawili na taki układ aparatu. Z kolei na średniej półce w 2019 roku upowszechniły się układy dwóch, trzech, a niekiedy czterech obiektywów.

Drugim trendem jest upowszechnienie się ultraszerokokątnego obiektywu. Można wręcz wysnuć wniosek, że ultraszeroki kąt wygrał z teleobiektywem, co obserwujemy u Samsunga (Galaxy S10e) i Apple’a (iPhone 11). Wyjątkiem jest Pixel 4, w którym bonusowy obiektyw jest teleobiektywem, ale już teraz widać, że klienci wolą szeroki kąt.

Trzecim trendem są usilne próby usunięcia notcha. Producenci prześcigają się w pomysłach, od malutkich wcięć w kształcie łezki, poprzez otwory w ekranie, aż po mechaniczne, wysuwane z obudowy kominy z przednią kamerką. Brakuje tu jakiegoś standardu, a obecnie każde rozwiązanie ma swoje wady.

Czwarty trend będzie miał największe konsekwencje w długofalowym rozwoju aparatów.

To trend skomplikowanych technikaliów. Coraz trudniej zrozumieć aparat w smartfonie. Nie wiadomo za co odpowiadają poszczególne obiektywy. Pojawiają się zupełnie nowe typy modułów foto, np. sensory ToF, obiektywy makro, czy moduły do optycznego wykrywania głębi. Do tego dochodzą coraz bardziej zaawansowane tryby łączenia wielu zdjęć w jedno. Równolegle do nich sztuczna inteligencja wykrywa sceny i podrasowuje kolory oraz kontrast bez wiedzy użytkownika. Zdjęcia stają się coraz bardziej przetworzone jeszcze zanim trafią do jakiejkolwiek aplikacji do edycji.

Przeciętny użytkownik coraz mniej rozumie te zawiłe zależności, ale czy na pewno trzeba to rozumieć? Jeśli oprogramowanie finalnie daje lepsze zdjęcie niż kilka lat temu, to czy warto zaprzątać sobie głowę technikaliami? Może trzeba po prostu odpuścić, płynąć z prądem i zaufać programistom.

Na horyzoncie widać nowy dominujący trend na 2020 rok. Będzie nim walka na megapiksele.

108 megapikseli w Xiaomi Mi CC9 nie jest wyjątkiem, ale zwiastunem nowej ery. Po latach trzymania się matryc w rozdzielczości 12, 16 lub maksymalnie 20 megapikseli, w przyszłym roku czeka nas istne szaleństwo.

108, a może nawet 200 megapikseli, będzie powszechną rozdzielczością. Matryca o rozdzielczości 108 MP ma trafić do Samsunga Galaxy S11, a stąd prosta droga do popularyzacji również u innych producentów. Tym bardziej, że sensory o tak wysokich rozdzielczościach już produkuje Samsung Electronics jak i Sony.

Rok 2020 w fotografii zapowiada się wyjątkowo interesująco dla smartfonów i wyjątkowo ciężko dla producentów tradycyjnych aparatów.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst