Sprzęt  / Recenzja

Do biegu, gotowi... muzyka! Jabra Elite Active 45e - recenzja

9 godzin pracy bez ładowania, wygodna i stabilna konstrukcja, a do tego pełna wodoodporność - tak zapowiadają się słuchawki Jabra Elite Active 45e w teorii. A jak jest w praktyce?

Miejmy z głowy najmniej ważne - to, jak słuchawki graja

Tak, spędzam tygodniowo długie godziny ze słuchawkami w uszach na treningach, a jednocześnie nie interesuje mnie, jak słuchawki grają - do pewnego stopnia. W końcu w trakcie biegu czy jazdy rowerem muzyka ma być tylko energetycznym tłem - do faktycznego delektowania się muzyką mogę (i chciałbym mieć) inny sprzęt.

Jak jednak grają słuchawki Jabra Elite Active 45e? Na początek trzeba zaznaczyć dwie rzeczy:

1) Te słuchawki - podobnie jak i inne, testowane przeze mnie jakiś czas temu - nie są typowymi słuchawkami dokanałowymi. Nie znajdziemy tutaj nawet w zestawie nakładek, które pozwoliłby dopasować słuchawki do kształtu naszego ucha. Nie i już - to słuchawki, które celowo dopuszczają do nas odrobine hałasu z zewnątrz, żeby przypadkiem nie wpaść pod autobus czy inny tramwaj.
2) Te słuchawki nie wspierają nawet takich podstaw jak kodek APTX. Jest natomiast Bluetooth 5.0, który ogranicza ewentualne opóźnienie (choć minimalne jest) i oferuje naprawdę solidny zasięg (ponad 10 m w realnych warunkach).

Nie spodziewajmy się więc koncertowych doznań, szerokich scen czy innych precyzyjnych separacji albo czegoś podobnego. Słuchawki Jabra Elite Active 45e... cóż, po prostu grają.

Żeby być dokładniejszym - grają głośno (co ważne podczas treningów, ale też i podczas słuchania audiobooków w trakcie treningów). Mają też sensowną ilość basów i przyzwoite tony wysokie, ale nie potrafię się zmusić, żeby o którymkolwiek elemencie specyfikacji dźwiękowej tych słuchawek pisać z entuzjazmem.

Z drugiej strony - choć chciałbym się przyczepić, nie potrafię napisać też o dobywającym się z nich dźwięku zbyt wiele złego, biorąc pod uwagę, że to słuchawki sportowo-treningowe.

A teraz pierwsza z najlepszych rzeczy - wygoda

Nie jestem już wprawdzie od jakiegoś czasu fanem słuchawek podłączonych kablem, ale i tak muszę przyznać inżynierom Jabry, że zrobili tutaj kawał dobrej roboty, jeśli chodzi o komfort użytkowania słuchawek.

Tak, w porównaniu do np Airpodsów czy testowanych Plantronicsów są spore, ale to wcale nie oznacza, że są ciężkie (29 g jako całość) i niewygodne. Przebiegałem w nich wiele godzin pod rząd, słuchając z nich muzyki chociażby podczas kilkugodzinnych biegów górskich i - z wyjątkiem jednego przypadku - nie czułem najmniejszego zmęczenia trzymaniem Elicte Active 45e w uszach.

Tym jednym przypadkiem było niestety bieganie w dość obcisłej czapce założonej na głowie. O ile bez niej słuchawki bardzo delikatnie układają się wewnątrz uszu i nie drażnią, o tyle dopychane czapką stają się po kilkudziesięciu minutach udręką. Jak zresztą większość słuchawek.

Niektórym może też przeszkadzać dość sztywny przewód łączący obie słuchawki. Nie jest on jednak przesadnie oporny i da się go wcisnąć pod zimowe ciuchy bez większych problemów.

Poza tym - zastrzeżeń z mojej strony brak. Elite Acive 45e trzymają się genialnie w uszach powinny się spisać świetnie nawet podczas bardzo, bardzo, bardzo długich treningów. Tak po prawdzie - na kolejne górskie bieganie biorę ze sobą właśnie 45-tki, przy czym tutaj w grę wchodzi jeszcze druga kwestia.

Drugie najważniejsze - czas pracy na jednym ładowaniu

9 godzin - taki deklarowany czas bez ładowania powinny wytrzymać 45e. Odjąłbym od tego mniej więcej godzinę (niestety zawsze słucham bardzo, bardzo głośno) i... mamy i tak świetny wynik.

Przy czym nie chodzi tutaj o sam fakt, że można trenować 8-9 godzin bez przerwy bez ładowania akumulatora, ale o to, że te godziny dla niektórych oznaczają cały tydzień treningów bez konieczności szukania ładowarki.

Gdyby tego było mało, 45e oferują szybkie ładowanie. Niezbyt potężne (godzina słuchania po 15 minutach ładowania), ale grunt, że jest.

I tylko do jednego mogę się tu przyczepić. microUSB? W 2019 r.? Poważnie? Dajmy już odejść temu koszmarnemu złaczu.

Wodoodporność

Prosta sprawa - żeby w ogóle brać pod uwagę słuchawki do treningów, muszą być one wodoodporne. Elite Active 45e spełniają normę IP67 i do tego mają gwarancję na 2 lata na odporność na pot i kurz.

Nie wiem przy tym, czy będzie kiedykolwiek potrzeba, żeby z tej gwarancji skorzystać. Biegam w 45e od kilku miesięcy z małymi przerwami i słuchawki były już topione w deszczu, w pocie i zasypywane miejskim i naturalnym kurzem. I co? I nic, Grają i działają dokładnie tak, jak działały od razu po wyjęciu z pudełka.

Słychać przez nie

I jest to jak najbardziej zamierzone działanie. Słuchawki 45e nie izolują nas w pełni od otoczenia, zamiast tego dopuszczając odrobinę dźwięków. Po co? Żebyśmy mogli jednocześnie cieszyć się muzyką i nie zrobić sobie krzywdy, całkowicie zapominając o świecie, np. podczas biegania (nie jeździjcie na rowerze w słuchawkach, bez sensu).

Dopuszczenie dźwięków z zewnątrz jest przy tym realizowane wyłącznie na poziomie konstrukcyjnym. Nie ma żadnego specjalnego oprogramowania, nie ma przycisku, który aktywowałby drugi mikrofon dostarczający nam hałas otoczenia. Po prostu końcówki słuchawek nie wciskają się nam do ucha - to tyle.

Zrealizowano to jednak na tyle sprawnie, że przy odpowiednim zarządzaniu głośnością (i nie oznacza to wcale ustawienia jej na maksimum) możemy mieć idealny balas muzyki i hałasu. W trakcie treningu nie znoszę słuchać własnego sapania, ale już nadjeżdżające gdzieś za mną auto chciałbym słyszeć. I da się to w 45e jak najbardziej pogodzić, chociaż trzeba pamiętać o jednym - to zawsze będzie kompromisowe rozwiazanie.

Co bym zmienił?

Jest kilka drobnostek, choć większość z nich mimochodem znalazła się już w tekście. Przykładowo przyciski regulacji głośności mogłyby być trochę większe i bardziej wypukłe (choć i tak nie są małe), żeby ułatwić przyciskanie ich w rękawiczkach.

Nie jestem też przesadnym fanem kolorystyki 45e. Do wyboru jest nijaki niebieski, nudny czarny i bezsensowny zielonkawy. Z zazdrością zerkam tutaj chociażby na czerwone (miedziano-czerwone) odmiany Elite Active 65t.

Hej, Jabra, ludzie z mniej zasobnymi portfelami też chcą zaszaleć!

Kupować czy nie?

W tej chwili Elite Active 45e są najtańszym (349 zł) modelem z oferty Jabry i... pomijając ich przewodowość i krótszy niż Elite Sport i Elite Sport Active 65t czas pracy (odpowiednio 13,5 i 15 godzin), nie widzę powodu, żeby ktokolwiek miał żałować tego, że wybrał opcję najbardziej przyjazną dla portfela.

Tak, 45e nie rozsadzi nam mózgu jakością dźwięku. Nie wytrzyma 12-godzinnego biegu i nie ma fajnego etui ładującego, a podczas treningu po karku może obijać nam się przewód.

Ale z drugiej strony nie umiem znaleźć argumentu, żeby kogoś powstrzymać przed zakupem, jeśli chodzi o powodu racjonalne. 45e są nieprzeciętnie wygodne, rewelacyjnie trzymają się ucha, grają głośno, wpuszczają odpowiednią porcję hałasu z zewnątrz, mają bardzo dobry akumulator i nie sprawiają żadnych problemów podczas użytkowania.

To wszystko za 350 zł? Ja bym takiego zakupu zdecydowanie nie żałował.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst