Tech  / Recenzja

Światowe brzmienie prosto z Polski. Spędziłem miesiąc ze słuchawkami Custom Art robionymi na zamówienie

Podczas gdy audiofile wydają tysiące złotych na seryjnie produkowane słuchawki znanych producentów, w centrum Warszawy mała manufaktura Custom Art tworzy „pchełki”, które kosztują mniej, a grają lepiej. Spędziłem miesiąc z najdroższym i prawie najtańszym modelem oferowanym przez Custom Art i już wiem, gdzie będę odsyłał osoby poszukujące nowych słuchawek.

O tym, co robi i jak działa Custom Art, możecie poczytać w naszej relacji z wizyty w siedzibie firmy. Opuściłem biuro, w którym powstają słuchawki na zamówienie, z dwoma modelami, z którymi miałem przyjemność spędzić ostatni miesiąc – prawie najtańszym Fibae Black i najdroższym Harmony 8.2.

Kosztują one odpowiednio od ok. 1800 zł i od ok. 4400 zł, co dla przeciętnego melomana może się wydawać ceną zaporową, ale w świecie audiofilskim jest kwotą więcej niż akceptowalną. Zwłaszcza na tle porównywalnych produktów konkurencji, których ceny zaczynają się zazwyczaj od 1500-2000 zł, zaś tańsze modele często lepiej pominąć milczeniem.

Po miesiącu z tymi „pchełkami” muszę podkreślić jedno – Custom Art nie robi słabych słuchawek. Nieważne czy mówimy o najtańszym, czy najdroższym modelu, mówimy o sprzęcie o niesłychanym stosunku ceny do brzmienia. Obydwa modele grają świetnie nie tylko „jak na swoją cenę”, ale po prostu. Model Fibae Black zmiata przy tym każde słuchawki w cenie do 2000 zł z jakimi kiedykolwiek miałem styczność, zaś najdroższe słuchawki Harmony 8.2… po prostu zmiatają wszystko. Niewiele jest słuchawek dokanałowych, które mogą rywalizować z produktem Custom Art.

A skoro już jesteśmy przy brzmieniu, to pomówmy na początku o tym, jak grają obydwa modele i co je różni.

Custom Art Harmony 8.2 grają w swojej lidze.

Po słuchawkach kosztujących blisko 4500 zł, wyposażonych w osiem przetworników armaturowych, mamy prawo oczekiwać brzmienia zwalającego z nóg. I jeśli tylko podłączymy słuchawki do adekwatnie wydajnego źródła dźwięku, zostaniemy zwaleni z nóg.

Słuchawki Custom Art Harmony 8.2 grają niesamowicie. Nie licząc audiofilskich, nausznych modeli słuchawek Sennheisera za blisko 10 tys. zł, nigdy nie miałem w uszach lepiej grającego sprzętu audio.

Custom Art opinie

Przede wszystkim, powala ich szczegółowość, niezależnie od pasma. Każda nutka wybrzmiewa tu z selektywnością, jakiej nie oferuje znakomita większość słuchawek na rynku. Bas jest soczysty i wyraźny. Środek pasma pięknie otwarty i szczegółowy, co docenią w szczególności fani muzyki gitarowej. Góry są odrobinę piaszczyste, ale przy tym pozostają śpiewne i delikatne. Sumarycznie otrzymujemy niesłychanie zbalansowane brzmienie, które spisze się doskonale zarówno w odsłuchu domowym, jak i na scenie, choć widać, że Harmony 8.2 zostały zaprojektowane raczej z myślą o tym pierwszym zastosowaniu.

Harmony 8.2 to słuchawki, w których muzykę odkrywa się na nowo. Trzeba tylko „nakarmić” je odpowiedniej jakości plikami źródłowymi. Niestety, to też słuchawki z gatunku tych, które bezlitośnie obnażają każdą niedoskonałość skompresowanych stratnie plików audio. Spotify i 320 kbps nie zda tu egzaminu, jeśli zależy nam na najwyższej jakości dźwięku. Osobiście testowałem słuchawki na kombinacji Tidala Hi-Fi i LG V30, i to jest już zupełnie inna jakość. Nagrania dostępne w jakości Masters (pliki MQA) wybrzmiewają na słuchawkach Custom Art z taką wiarygodnością, jakbyśmy stali w studio tuż obok inżyniera miksującego nagranie. Coś niesamowitego.

Custom Art opinie

Nie udało mi się też znaleźć gatunku, w którym Harmony 8.2 zachowywałyby się w zauważalny sposób gorzej niż w innych. Od rocka, przez pop, jazz, aż po muzykę klasyczną – najdroższe słuchawki z oferty Custom Art grają powalająco. A skoro grają tak dobrze na uniwersalnych wkładkach do uszu, to jak dobrze będą brzmiały ze spersonalizowanym odlewem?

Dźwięk Custom Art Fibae Black pieści ucho melomanów.

Jedne z najtańszych oferowanych przez Custom Art słuchawek - Fibae Black - grają tak, by przypaść do gustu jak najszerszemu gronu odbiorców. Ich brzmienie nie jest suche i sterylne, co sprawia, że charakterem bliżej im do słuchawek Hi-Fi niż odsłuchów scenicznych, choć to oczywiście nie znaczy, że do drugiego zastosowania się nie nadają.

Pomimo tego, że w obudowie Fibae Black drzemie tylko jeden przetwornik armaturowy, słuchawki grają tak, jakby przetworniki były co najmniej trzy. Poziom separacji instrumentów i szczegółowości dźwięku jest absolutnie niespotykany w tej półce cenowej. Tak grają słuchawki droższe o co najmniej połowę!

Custom Art opinie

Wsłuchując się w albumy muzyki klasycznej i filmowej nie znalazłem żadnego powodu do narzekań. Może odrobinę brakowało mi bardziej otwartych tonów wysokich, obecnych w modelu Harmony 8.2, ale poza tym? Każdy instrument wybrzmiewał z należytą dokładnością. Słychać było pojękiwanie smyczków ocierających się o struny i organiczny pogłos blachy instrumentów dętych.

Fibae Black najlepiej czują się jednak w muzyce popularnej. Popie, R&B, hip-hopie, wszędzie tam, gdzie dominuje bas i wokal, a reszta aranżu i tak została schowana w tle miksu, żeby nie przeszkadzać głównej linii melodycznej. Na szczęście ów bas w Fibae Black nigdy nie jest dominujący nad resztą pasm i oferuje zadowalającą selektywność, choć w porównaniu do droższego modelu Harmony wypada przeciętnie.

Jako miłośnika muzyki rockowej/metalowej zabolało mnie jednak mocno ściśnięte środkowe pasmo częstotliwości, przez które gitarowe riffy nie wybrzmiewały z „wygarem”, jakiego bym oczekiwał po słuchawkach kosztujących blisko 2000 zł. Na szczęście najtańsze słuchawki Custom Art są bardzo podatne na korekcję graficzną, więc po chwili zabawy z equalizerem można dostosować je do swoich upodobań.

Custom Art opinie

Fibae Black są też bardziej łaskawe dla źródeł dźwięku o niższej jakości. O ile absolutnie nie polecam korzystania z Harmony 8.2 wespół ze Spotify, tak Fibae Black nie obnażają niedoskonałości plików 320 kbps, nawet gdy podłączymy je do niezbyt wydolnych gniazd słuchawkowych w smartfonach. Jedynym słyszalnym artefaktem, jaki Fibae Black mają tendencję eksponować, jest silnie skompresowany dźwięk talerzy perkusji. Do przeżycia.

Muszę też powiedzieć, że na tle Harmony 8.2 model Fibae Black gra zauważalnie ciszej, gdy podłączyć go do tego samego źródła dźwięku, ale też nie trzeba podkręcać głośności na najwyższe poziomy, by wycisnąć z niego to, co najlepsze.

Po miesiącu ze słuchawkami Custom Art nie bardzo mam się do czego przyczepić.

Od strony brzmieniowej trudno tym słuchawkom cokolwiek zarzucić, ale jak jest z pozostałymi aspektami użytkowymi?

Zacznijmy od tego, że obydwa modele doskonale leżą w uchu. Charakterystyczny, wyprofilowany kształt idealnie mieści się w średniej wielkości małżowinie, a przypomnę, że testowałem uniwersalne warianty obydwu modeli – zamówione na zamówienie słuchawki z odlewami siedziałyby w uszach jeszcze pewniej.

Custom Art opinie

Nawet bez personalizowanego odlewu obydwa modele są bardzo komfortowe i można w nich spędzać mnóstwo czasu (oczywiście robiąc sobie przerwy co mniej więcej godzinę). Zaskakująco dobrze tłumią też hałas. Zabrałem model Harmony 8.2 w dwugodzinną podróż samolotem i ze zdumieniem stwierdziłem, że poziom redukcji hałasu jest bardzo zbliżony do tego, co oferują nauszne słuchawki z ANC. I ponownie – mowa o słuchawkach uniwersalnych z silikonowymi nakładkami. Personalizowane odlewy tłumiłyby hałas jeszcze lepiej.

Trudno mieć też jakiekolwiek zastrzeżenia co do jakości wykonania ręcznie odlewanych słuchawek. Czuć, że zostały stworzone z myślą o życiu w trasie, w kieszeniach melomanów i innych niezbyt delikatnych scenariuszach użytkowania.

Mam natomiast wątpliwości co do zastosowanych przewodów. Może to tylko pozory, ale sprawiają one wrażenie dość delikatnych i podatnych na uszkodzenie. Ponadto bardzo łatwo się plączą i stosunkowo łatwo odłączyć je od „pchełek” – połączenie nie jest w żaden sposób zabezpieczone. Na szczęście przewody można łatwo wymienić na inne, gdy zajdzie taka potrzeba, więc ewentualna awaria nie nastręczy wielu trudności.

Custom Art opinie

Custom Art przegrywa też niestety z dużymi konkurentami jeśli chodzi o zawartość opakowania i prezencję słuchawek. Zamiast wykwintnego pudełka z pieczołowicie zaprojektowanymi insertami z pianki, dostajemy słuchawki z tanim etui zamknięte w futerale Pelican. Z jednej strony to dobrze, bo dzięki temu firma tnie niepotrzebne koszty. Z drugiej jednak… wydając bądź co bądź sporo pieniędzy na urządzenie, mamy prawo oczekiwać nie tylko świetnego produktu, ale też świetnej prezentacji.

Custom Art opinie

Czy warto kupić słuchawki Custom Art Fibae Black lub Harmony 8.2?

Tak i tak. Fibae Black zwalą z nóg każdego, kto dotychczas miał styczność wyłącznie z „pchełkami” za kilkadziesiąt/kilkaset złotych, zaś Harmony 8.2 zwalą z nóg po prostu każdego. Piotrek Granicki i jego ekipa stworzyli małe brzmieniowe arcydzieło, które warte jest znacznie więcej, niż te 4400 zł, które Custom Art sobie za nie liczy.

Decydując się jednak na zakup słuchawek z warszawskiej manufaktury gorąco zachęcam jednak do tego, by dołożyć trochę pieniędzy i zamówić wersję spersonalizowaną. Custom Art to jedno z niewielu miejsc w Europie, gdzie można zamówić słuchawki dostosowane do kształtu ucha i żal byłoby nie skorzystać z takiej możliwości, skoro już mamy kupić ich produkt.

Custom Art - personalizowane słuchawki prosto z Polski

Niestety na realizację zamówienia przyjdzie trochę poczekać. Od momentu złożenia zamówienia do odbioru słuchawek mogą minąć nawet dwa miesiące, co w świecie konsumpcjonizmu nastawionego na zakupy „tu i teraz” może być okresem trudnym do przełknięcia.

Skoro jednak w zamian otrzymamy słuchawki wyprzedzające produkty konkurencji o kilka długości, a kosztujące od nich mniej, to chyba warto poczekać.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst