Nauka  /  Artykuł

Lidl reklamuje cudowną wodę odkwaszającą organizm. Niewiele różni się od kranówki w moim mieście

Lidl reklamuje cudowną wodę na odkwaszanie. Nie różni się od kranówki
152 interakcji
dołącz do dyskusji

Lidl reklamuje na swoim Instagramie wodę pochodzącą „ze starożytnych, głębokich źródeł na Fidżi” o pH 7,7. Ma ona pomagać w odkwaszaniu organizmu. Sprawdzamy, czy nasz organizm wymaga pomocy przy odkwaszaniu, czy picie takiej wody ma pozytywne skutki zdrowotne i czy ma wpływ na kwasowość naszego organizmu.

Miejmy to już za sobą i powiedzmy wprost: tego typu wody mają zazwyczaj pH od 7,5 do 7,7, czyli pod względem „właściwości odkwaszających“ są dokładnie, jak kranówka na przykład w moim pięknym mieście.

Skoro już mamy załatwioną kwestię pochodzenia wody „odkwaszającej“, przyjrzyjmy się zagadnieniu regulacji kwasowości naszych organizmów.

Gdy poszukamy w Internecie informacji o „zakwaszeniu“ lub „odkwaszaniu“ organizmu, dowiemy się, w jaki sposób „zakwaszamy“ nasze organizmy: paląc papierosy, nadużywając wysiłku fizycznego lub mając go za mało oraz jedząc „przetworzoną żywność“ lub np. za dużo mięsa.

Na przykład serwis Polki.pl raczy nas „niezawodnymi i sprawdzonymi sposobami na odkwaszenie organizmu“, a ABCZdrowie.pl podaje, że objawy zakwaszenia to m.in. sucha skóra, wypadanie włosów, zmęczenie, senność i obniżenie samopoczucia. „Zahamuj nadmierne gromadzenie kwasów w organizmie” - radzi serwis.

Zauważmy, że są to tzw. objawy atypowe, czyli takie, których bez dodatkowych badań nie można powiązać z żadną dolegliwością. To dlatego właśnie bóle głowy i zmęczenie znajdują się na każdej ulotce z lekami jako możliwe objawy uboczne.

Zakwaszenie organizmu, o którym możecie przeczytać w internecie z punktu widzenia nauki nie zachodzi nigdy.

Kwaśna dieta nie oznacza zaburzania równowagi kwasowej organizmu! Nie istnieje bezpośrednie przełożenie zjadanych potraw na kwasowość organizmu, nie mówiąc już o tym, że nie istnieje też jednostkowe pojęcie kwasowości naszych ciał.

Istnieje za to w naszych organizmach coś, co nazywa się równowagą kwasowo-zasadową. Możemy ją zbadać wykonując badanie gazometryczne krwi tętniczej. Jeśli mamy ją zaburzoną, to zapewne znajdujemy się już w szpitalu, a nie przed monitorem komputera, czytając o „zakwaszeniu”.

Przypadki zaburzenia czyli kwasica bądź zasadowica wynikają zazwyczaj z niewydolności nerek, bardzo ostrego zatrucia, ciężkich urazów mózgu i najczęściej są to stany zagrożenia życia. Stany zaburzenia równowagi kwasowej są doświadczanie tylko przez ciężko chorych i nie są oni leczeni dietą polegającą na jedzeniu „nieprzetworzonej żywności“ lub „dietą alkalizującą“.

Organizm dąży do homeostazy i samodzielnie reguluje równowagę kwasową. Nie trzeba mu w tym pomagać specjalną dietą. Suplementy diety, które mają służyć „przywróceniu równowagi“, to zazwyczaj po prostu różne mieszanki mikroelementów i witamin. Weźmy na przykład kosztujący 125 zł za pudełko produkt: zawiera potas, magnez, wapń oraz miedź, molibden i chrom. Do odkwaszania organizmu często też poleca się wszędobylski chlorofil, który urósł ostatnio do roli środka na wszystko.

Homeostaza kwasowa odbywa się na kilku poziomach - przed kwasicą bądź zasadowicą chroni nas kilka układów buforowych - wewnątrzkomórkowych systemów wyłapujących nadmiary kwasów przez wiązanie ich chemiczne. Do wyrzucania tego nadmiaru używamy płuc, - wydychany dwutlenek węgla jest jednym z wyników tego wiązania - oraz nerek.

Nadmiar kwasów pochodzących z kwaśnej diety usuwamy również z moczem. Tym sposobem na poziom kwasowości krwi dieta nie wpływa w żadnym stopniu.

Jeśli więc masz ochotę wybierać potrawy pod kątem kwasowości - nie rób tego, bo najpewniej doprowadzi to do diety niezbalansowanej i jednostronnej. Daruj też sobie kupowanie alkalicznej wody bądź suplementów. Woda o tych parametrach jest w kranie, a mikroelementy znajdziesz w jedzeniu.