Gry  / Felieton

Jeżeli media powiążą strzelaninę w Jacksonville ze złym wpływem gier wideo, to znaczy, że one nie nadążają już za rzeczywistością

267 interakcji
dołącz do dyskusji

Doszło do ogromnej tragedii. Młodzi, mający przed sobą masę życia fani amerykańskiego footballu chcieli spędzić niedzielne popołudnie próbując sił w sportowej grze wideo. Na miejscu był również szaleniec, który nie nadawał się do życia w społeczeństwie. Jeżeli którekolwiek media poinformują, że za wszystko odpowiadają gry wideo, będzie to wielka kompromitacja. Tychże mediów.

Czy gry wideo mają wpływ na ludzką psychikę? Oczywiście, że mają. Człowiek reaguje na program komputerowy, tak samo jak na tysiące innych bodźców, którymi jest otaczany podczas codziennego życia. Sądzę wręcz, że gry wideo wpływają na obiorcę silniej niż film czy serial. Gracz staje się bowiem bohaterem. Wczuwa się w awatara. Steruje nim. Wskakuje w jego skórę. Poziom zanurzenia w fikcyjny świat jest natychmiastowy, łatwy do przyswojenia, nie wymaga rozbudowanej wyobraźni, a wraz z postępem technologii staje się również sugestywny wizualnie.

Musimy zrozumieć fundamentalną kwestię: książka, film czy gra, zdrowy człowiek odróżnia fikcję od rzeczywistości.

Zawsze nieco śmieszyły mnie pytania o to, czy gra wpływa na człowieka. Oczywiście, że wpływa. Ma wpływać. Taki jest jej cel. Jej sedno istnienia. Gra wideo to wytwór kultury (masowej). Kultura ma z kolei to do siebie, że powinna dotykać naszej duszy. Naszego serca. Nie po to starożytni Grecy zakładali koturny na deskach teatru, aby widownia nic nie czuła. Nie po to grał Beethoven i nie po to pisał Szekspir. Wyroby kultury, niskiej czy wysokiej, mają dotykać odbiorcy. Wpływać na niego. Bawić go. Szokować. Straszyć. Smucić. Najgorsza sztuka, najgorszy film czy najgorszy utwór to taki, przy którym nie czujemy kompletnie niczego.

Pytanie powinno być skonstruowane inaczej: czy brutalne gry sprawiają, że człowiek staje się brutalny? To trudniejsze zagadnienie, nad którym masa osób głowi się już od czasów umasowionego druku. Czy brutalne książki sprawiają, że jesteśmy brutalni? Czy horror w telewizji wywołuje w nas rządze mordu? Czy utwór muzyczny o przemocy sprawi, że wyjdziemy na ulicę i kogoś pobijemy?

Jacksonville, Floryda

Dojrzała, odpowiednio rozwinięta i zdrowa osoba jest w stanie odseparować szokującą zawartość wytworu kultury od własnego życia w społeczeństwie. Niezależnie czy to płyta z muzyką, książka, film czy gra wideo. Jeśli w grze wideo od 18 lat zabijasz wirtualnego przeciwnika siekierą, a następnie to samo robisz z niewinnym człowiekiem w tzw. realu, to nie znaczy, że twórcy gry ponoszą odpowiedzialność. Oznacza to za to, że jesteś popieprzony i nie nadajesz się do życia w społeczeństwie.

Zdrowy człowiek rozumie, że horror gore to krwawa fikcja, na którą nie ma miejsca w codziennym życiu. Jeżeli ktoś zabija z broni palnej ofiarę „pod wpływem gry”, to znaczy, że zabija bo jest chory. Bo dawniej potrzebował pomocy, której niestety nie dostał na czas. Powodem nie jest gra wideo. Powodem nie jest nawet to, że w danym państwie prawo pozwala nosić przy sobie broń. Źródło problemu to psychika napastnika. Jego choroba. Jego zaburzenie. Jeżeli na kogoś trzeba już zwalać winę, to tylko na osoby z najbliższego otoczenia, które nie dostrzegły problemu i nie doprowadziły mordercy do specjalisty.

Konia z rzędem temu, kto sensownie i logicznie powiąże tragiczną strzelaninę z grą Madden 19.

Uczestnicy imprezy w Jacksonville nie grali w żadną strzelaninę, bijatykę czy interaktywny horror. Młodzi ludzie, zazwyczaj w wieku od 20 do 35 lat, spędzali niedzielne popołudnie rywalizując przy grze sportowej. Madden to seria w całości poświęcona footballowi amerykańskiemu. Nie ma w niej broni, mordowania ani tortur. To jak znane nawet w Polsce finały Super Bowl. Tyle tylko, że interaktywne.

Bar w którym doszło do strzelaniny

Oczywiście w tym miejscu można zarzucić: „No dobra, football amerykański, ale wcześniej nagrał się pewnie w jakiegoś DOOM-a i przyszedł nabuzowany”. Tutaj wracamy do punktu pierwszego - niezależnie w co grał, co czytał i co oglądał, zdrowy i dojrzały człowiek nie rozpoczyna strzelaniny w środku baru dla graczy. W przeszłości prawie codziennie oglądałem horrory. Co nie koliduje z tym, że prawdziwa fizyczna przemoc mnie brzydzi. W przypadku zdrowego człowieka korelacja między zbiorami „w to gram” oraz „tak się zachowuję” nie przekracza społecznie przyjętych norm, nakazów oraz zakazów. CS:GO nie zamienia mnie w terrorystę. Tekken nie zamienia mnie w mistrza sztuk walk. Microsoft Flight Simulator nie zamienia mnie w Boeinga 747.

Strzelanina w Jacksonville to test wiarygodności, aktualności oraz postępowości dla mediów 2.0.

Wiele wskazuje na to, że gry wideo będą dominującym medium XXI wieku. Będziemy grali na wszystkim - komputerach, konsolach, smartfonach, a także pralkach, lodówkach i blatach kuchennych. Będziemy grali w wirtualnej rzeczywistości i rzeczywistości rozszerzonej. Jeżeli nie dojdzie do radykalnej rewolucji kulturowo-obyczajowej, gra wideo stanie się najważniejszym medium rozrywkowym na planecie Ziemia. Już w 2015 r. łączny dochód branży gier wideo przekroczył łączny dochód generowany przez Hollywood. Ten trend jedynie się pogłębia.

Można nie lubić gier wideo, ale nie można zaprzeczyć, że te szturmem wdarły się do mainstreamu. Współczesny przeciętny gracz szeroko rozumianego Zachodu ma 35 lat, pracę oraz własne mieszkanie. To nie jest już hobby grubych dzieciaków z piwnicy na przedmieściu. Rozejrzyj się. Gry wideo stały się częścią głównego nurtu. Częścią wspólnej rzeczywistości. Tej samej, którą z coraz mniejszym powodzeniem próbują kreować tradycyjne media masowe: gazety, radio i linearna telewizja.

Jestem przekonany, że strzelanina z Jacksonville wyląduje na wszystkich czołówkach. Również w polskich mediach. To będzie gigantyczny test dla naszego krajowego profesjonalnego dziennikarstwa. Dla redakcji, które mają ambicję kreowania polskiej rzeczywistości. Jeżeli dziennikarze powiążą strzelaninę w Jacksonville ze złym wpływem gier wideo, to znaczy, że oni za tą rzeczywistością już nie nadążają. Nie czują jej. Pozostali w przeszłości i zaściankowości. Krainie zakurzonych mitów oraz legend.

Z niezwykłą dokładnością będę dokonywał przeglądu prasy. Tragiczne wydarzenia z Jacksonville to test tego, które media przystają do współczesności. Które redakcje rozumieją otaczający je świat. Które dzielą wersję rzeczywistości z pokoleniem stąpającym po tej ziemi przez kilkanaście - kilkadziesiąt (daj wam Boże) kolejnych lat. Z jednej strony nie mogę się doczekać. Z drugiej nie potrafię wyzbyć się ponurej myśli, że rodzime media nie sprostają zadaniu.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst