Gry  / Felieton

Porzucił najseksowniejszą pogodynkę w Meksyku, bo przeszkadzała mu w karierze gracza Call of Duty

Media na całym świecie opisują historię hiszpańskiego e-sportowca Douglasa „FaZe Censor” Martina. Trudno ocenić czy jest według nich bohaterem, czy wariatem.  

Moim zdaniem temat ten jest interesujący nie tyle ze względu na relację tej pary, co bardziej istotne i nieco ignorowane w mainstreamowej dyskusji kwestie - "przymus" bycia w związku oraz brak poszanowania dla pracy z domu.

Yanet Garcia jest w mojej ocenie niezwykle atrakcyjną kobietą. To 26-letnia prezenterka pogody z Meksyku, która skradła serce Douglasa Martina - e-sportowca zajmującego się zawodowo grą w Call of Duty. Pomińmy proszę w tym wypadku już dyskusję na temat tego, co sądzimy o e-sporcie. Takie czasy, pieniędzy na rynku reklamy jest dużo, a skoro można na tym zarabiać, to czemu i nie pracować w taki sposób?

Miłość trwała krótko, ponieważ okazało się, że związek wpływał źle na pracę chłopaka. I to on podjął decyzję o jego zakończeniu. Oczywiście w sieci widzimy już szyderstwa z wariata i insynuacje dotyczące np. jego orientacji seksualnej.

what a gay :D:D:D - czytamy w komentarzach.

Moim zdaniem sporo się mówi w przestrzeni publicznej o orientacji seksualnej, nawet o jej braku, gender, wymyśla się nieskończoną liczbę możliwych płci, a wciąż pomijany lub wręcz piętnowany jest w przestrzeni publicznej fakt braku potrzeby bycia w związku.

Relacje damsko-męskie (i wszystkie inne) są oczywiście dość przyjemną sprawą z punktu widzenia wielu osób, co jest zrozumiałe, ale też są dużym wyzwaniem, z którym wiele osób nie ma ochoty się mierzyć. Szczególnie na dłuższą metę, a osobom takim lubi się przypisywać łatki Piotrusiów Panów czy nawet nieudaczników. Czasem mam wrażenie, że wiele osób z mojego otoczenia jest z związkach, nawet małżeńskich, tylko z realnej obawy przed społecznym ostracyzmem, niż z powodu sympatii do drugiej osoby.

Znam wielu chłopaków mocno skrzywdzonych przez kobiety, ale jeszcze nigdy od żadnego nie słyszałem, że skrzywdził ich Counter-Strike. Znam wielu chłopaków znudzonych swoimi partnerkami, nawet tymi pięknymi, ale jeszcze nigdy od żadnego nie słyszałem, że znudził się Football Managerem.

Douglas pokazał sporo odwagi i moim zdaniem w dłuższej perspektywie podjął słuszną decyzję, inwestując w samego siebie. Myślę, że w ostatnich 50 latach bardzo solidnie przepracowaliśmy w debacie publicznej kwestię pozycji, myśli, jaźni kobiet, a mało się mówi o mężczyznach - wciąż liderach depresji i rankingów samobójstw. Relacje damsko-męskie opisuje się głównie z perspektywy złych mężczyzn oraz błędów popełnianych nawet przez tych dobrych facetów, konfrontując je z wizerunkiem zawsze trwającej na posterunku Matki Polki.

"Wtf you dumped the baddest chick from Mexico for COD lol"

Abstrahując od tego, mamy tutaj jeszcze drugie dno problemu, które moim zdaniem mogło odegrać pewne tło motywujące do podjęcia decyzji. I punkt zapalny. Tak zwany brak zrozumienia dla pracy w domu. Jeśli wygodnie siedzisz przy komputerze zamiast rano wlec się tramwajem do 44-piętrowego wieżowca, to nie jest to praca. Coś mi mówi, że partnerka zawodnika nie do końca potrafiła pogodzić się z brakiem adoracji na rzecz jakiegoś durnego strzelania, zaś jej oczekiwania w zakresie poświęcanego czasu faktycznie nie dały się pogodzić z nie tak znowu lekkim życiem e-sportowca.

I teraz cała armia anonimowych chłopaków z internetu wyzywa go od idiotów i homoseksualistów, bo rzucił modelkę z ładną twarzą i intrygującym tyłkiem. Hej - on był tam i stwierdził, że nie warto przedkładać atrakcyjności nad własną pasję i karierę. Oczywiście o wiele łatwiej broniłoby mi się jego sprawy, gdyby przedłożył nad dziewczynę po prostu karierę naukowca, ale i tak brawa dla tego chłopaka.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst