Social media  / Artykuł

Nie, Facebook nie zastąpi bezpośrednich relacji z ludźmi. Są na to wyniki badań

Facebook może mieć negatywny wpływ na nasze samopoczucie psychiczne? Naukowcy twierdzą, że mają na to dowody. Regularne korzystanie z sieci społecznościowych ma powodować między innymi zaniżenie samooceny.

Dwójka badaczy z uniwersytetów Kalifornijskiego i Yale podjęła próbę odpowiedzi na pytanie czy korzystanie z sieci społecznościowych wpływa korzystnie na nasze samopoczucie. W tym celu użyto danych z trzech fal badań Gallup Panel Social Network przeprowadzonych na ponad 5 tys. uczestników w latach 2013, 2014 i 2015. Sprawdzano wpływ aktywności na Facebooku oraz tradycyjnych kontaktów międzyludzkich na samoocenę zdrowia psychicznego i fizycznego badanych.

Czym interesowali się badacze? W artykule zamieszczonym w Harvard Business Review tłumaczą, że kryteriami korzystania z Facebooka były polubienia postów innych osób, tworzenie własnych wpisów oraz klikanie w linki. Informacje na temat zachowań w sieciach społecznościowych konfrontowano z zachowaniami poza Internetem. Każdy z uczestników badania musiał wskazać w sumie osiem osób, z którymi przyjaźni się i spędza czas w "realu". Wnioski są interesujące. Oddajmy głos naukowcom:

Ogólnie rzecz ujmując, nasze wyniki pokazały, że o ile kontakty społeczne w prawdziwym świecie miały pozytywny wpływ na samopoczucie, to korzystanie z Facebooka wpływało na samopoczucie negatywnie.

Choć niepozytywny wpływ Facebooka na stan psychiczny jest dla prowadzących badania bezsprzeczny, nie potrafią oni wskazać jednoznacznie mechanizmu, który miałby powodować pogorszenie samopoczucia. Spodziewali się, co prawda zależności między polubieniem postów innych osób i spadkiem samooceny w wyniku porównań, ale zauważyli, że inne rodzaje aktywności, wspomniane już zamieszczanie postów i klikanie w linki, przynosiło podobny skutek. Kluczem może być tutaj "dawka". Oznaczałoby to, że znacząca jest ilość czasu poświęconego na korzystanie z serwisu.

Holly B. Shakya i Nicholas A. Christakis uważają, że ich praca pomaga w ocenie jakości bezpośrednich relacji i tych nawiązywanych przez Facebooka. Te ostatnie są według nich niewystarczające:

Nasze wyniki sugerują, że natura i jakość tego rodzaju powiązań nie zastępują rzeczywistej interakcji, jakiej potrzebujemy dla zdrowego stylu życia.

Facebook nie zapewni ci szczęścia. To chyba oczywiste.

Gdy popatrzymy na temat zdroworozsądkowo, ostatni z przywołanych wniosków wysnutych przez badaczy wydaje się wpisywać w to, co większość z nas czuje intuicyjnie. Wystarczy nawet pobieżna lektura listy naszych znajomych, by uświadomić sobie, że z dużą częścią nie łączy nas głębsza relacja. Ich wirtualna "obecność" nie jest w stanie zrekompensować potrzeby prawdziwej interakcji z ludźmi. Nie musimy również posiadać doktoratu z psychologii społecznej, by zauważyć, że liczba znajomych na Facebooku, ale też w innych sieciach społecznościowych, niekoniecznie świadczyć musi o naszych umiejętnościach społecznych: komunikatywności, asertywności czy empatii.

Bardziej interesujący jest negatywny wpływ sieci społecznościowych na nasze samopoczucie. Badacze mówią wręcz o zależności między korzystaniem z Facebooka w jednym roku i pogorszeniem samopoczucia w roku kolejnym. Tak często przywoływane przez Marka Zuckerberga zapewnienie, że misją Facebooka jest łączenie ludzi, okazuje się w świetle powyższych badań pustosłowiem.

Skoro bezpośredni kontakt z przyjaciółmi daje nam pozytywną energię, a zapośredniczony przez Facebooka powoduje pogorszenie nastroju, wiele mówi to o charakterze relacji i jakości owego "łączenia".

Sieci społecznościowe przypominają trochę okładki magazynów modowych. Nasz obraz innych użytkowników bywa wyidealizowany, jak poddane retuszowi zdjęcia modelek w żurnalach. Znajomi próbują pokazać się z jak najlepszej strony, pochwalić sukcesami i stanem posiadania. My robimy w zasadzie to samo, ale, jak widać, nie odczuwamy satysfakcji i spełnienia. Czujemy wręcz, że wypadamy blado w porównaniu z innymi. Bezpośrednie relacje mają inny charakter. Przede wszystkim są bardziej szczere, bo podczas spotkania twarzą w twarz trudniej nam ograniczyć się wyłącznie do autolansu, jak to często robimy na Facebooku. Patrząc w oczy po prostu trudniej kłamać.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst