Media  / Artykuł

Najlepszy kanał YouTube sprzedał się TVN-owi. I wygląda na to, że sprzedał się z klasą

163 interakcji
dołącz do dyskusji

Nienawidzę YouTube'a i to chyba z wzajemnością, bo co mi podsunie jakąś propozycję, to a to ktoś gra w Counter-Strike'a, a to z kolei je kanapkę na drugim końcu świata. Czasem trafi się coś wartościowego, czyli najczęściej audycje kradzione prosto z radia, ale i sam YouTube w całej swojej beznadziei potrafi produkować perełki. Tylko, że te perełki właśnie dogadały się z TVN-em. 

No dobra, może trochę przesadziłem. Rzeczywiście 99% YouTube'a jest do kitu, ale w pozostałym procencie można znaleźć wartościowe treści. Oczywiście i ten procencik dzieli się na powtarzalne, ściągające od siebie, na dłuższą metę koszmarnie nudne audycje albo vlogerów, którzy poza średnio udanym product placement postanowili już niczego innego nie nagrywać. A już najgorszy jest ten facet, co przez 40 minut mówi, że "jutro będzie padał deszcz", byle tylko wyświetlić w tym czasie ze cztery bloki reklamowe.

Ale jest tam też i Grupa Filmowa Darwin.

GF Darwin jest świeża, ożywcza, wyzwalająca, rozbrajająca. Dwóch kolegów wraz z gościnnym udziałem znajomych realizuje na YouTube cykl programów, które cechuje genialne, niezwykle inteligentne poczucie humoru i świetne dialogi. Są trochę jak polskie kabarety i satyrycy, tylko oczywiście zupełnie odwrotnie.

Podczas, gdy ci ostatni schlebiają najbardziej prymitywnej widowni, skecze Grupy Filmowej Darwin osadzone są w historii, mitologii, literaturze, udanie kontrastują nowoczesny język i korporacyjne relacje międzyludzkie z tematyką zarezerwowaną dla patosu. Zresztą, swego czasu dostało im się chyba trochę za filmiki rzekomo "naśmiewające się" z Boga i Jezusa, choć jestem przekonany, że jeśli powyżsi istnieją, to nie tylko subskrybują GF Darwin na YouTube, ale nawet ustawili sobie na nią powiadomienia. Powiem więcej, jeśli tylko zobaczyli co się wyprawia na polskim YouTubie i jakie bzdury potrafią tam wygadywać 40-letni faceci, to tylko Grupa Filmowa Darwin chroni nas przed zesłaniem przedwczesnej Apokalipsy.

Wielkie Teorie Darwina w player.pl

No i kiedy tak całkiem niedawno Grupa Darwin wypuściła swoje absolutne opus vitae - C.H.A.O.S. (do obejrzenia powyżej), to mój ulubiony kanał na łamach filmowego serwisu Google'a spuścił trochę z tonu. Wczoraj wyjaśniła się tajemnica - otóż youtuberzy się sprzedali, a mianowicie zdecydowali się realizować serial dla TVN-owskiej platformy player.pl. To oczywiście fantastyczna informacja, bo przez długi czas tliło się we mnie poczucie rażącej niesprawiedliwości społecznej, że tych dwóch gości nie jest jeszcze milionerami.

Z zapowiedzianych zajawek, zresztą nie spodziewałem się niczego innego, można wywnioskować, że Grupa Filmowa Darwin nawet w swoim komercyjnym projekcie stanęła na wysokości zadania - fabularnie i dialogowo. Co więcej, realizacyjnie zapowiada się półka nie tylko niespotykana dotąd na łamach kanału, ale też oglądając zajawki z odcinka o Jagielle zastanawiałem się czemu większość polskich filmów (może poza genialnie zrobionym Pokłosiem) nie może tak wyglądać.

8 listopada - zakreślcie sobie tę datę w kalendarzu czerwonym markerem i uderzajcie razem ze mną do player.pl na pierwszy odcinek nowego show, który z internetu awansował do... cóż, internetu, ale tego telewizyjnego. Wielkie Teorie Darwina będą hitem platformy, która wprawdzie trochę ma pomysł na siebie, ale głównie jako powtórki telewizyjne. Być może youtuberzy pozwolą im w końcu stworzyć jakąś internetową produkcję, która odbije się nie niesmakiem, a szerszym echem.

Ps. Nie, to nie jest wpis sponsorowany przez Grupę Filmową ani Player.pl. Po prostu wyobraźcie sobie, że przez całe życie odbijaliście się od Klocucha do Bonusa BGC i nagle trafiliście na tych gości.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst