Sprzęt  / Recenzja

Szeroko, komfortowo i niedrogo. Monitor LG 34UM58 - recenzja Spider's Web

lg-34um58-10

Monitor o przekątnej 34” i proporcjach 21:9. Pierwsza myśl? „Mój Boże, ależ to musi być drogie!”. To jednak nieprawda, bo dokładnie takimi parametrami cechuje się LG 34UM58, który ostatnio miałem przyjemność testować, a jego zakup wcale nie zrujnuje budżetu. Zacznę tę recenzję od małego zwierzenia – smutno mi. Zdjąłem właśnie z biurka wielki monitor o proporcjach 21:9, by powrócić do monitora o standardowych proporcjach 16:9 i…. coś jest nie tak. Nie mieszczą mi się karty w przeglądarce (tzn, no, mieszczą się, tylko nie widzę, co na nich jest), w Lightroomie mam jakoś za mało miejsca, nie mówiąc o tym że w Adobe Audition czy Premiere muszę scrollować w poziomie dwa razy więcej, niż jeszcze przed chwilą. Czy wspominałem już, że Wiedźmin 3 też wygląda jakoś tak… mniej imponująco? No właśnie. Monitory o przekątnej 21:9 to zupełnie inna, nowa jakość, której każdy powinien spróbować. Tylko ostrzegam – jak raz spróbujecie, na bank nie będziecie chcieli wrócić. Przynajmniej dla mnie nawet korzystanie z dwóch monitorów pod Windows 10 nie jest tak wygodne, jak z jednego, dobrego monitora 21:9. Problem z takimi konstrukcjami dotychczas był taki, że albo mogliśmy wybierać spośród monitorów o przekątnej 29” (które są de facto zbliżone rozmiarem do monitorów 23”), dostępnych we względnie przystępnych cenach, albo szykować dwukrotnie wyższą sumę pieniędzy na monitor o przekątnej 34” (czasem zakrzywiony), który nie zawsze był jakiejś przesadnie dobrej jakości, a jednak swoje trzeba za niego zapłacić.

LG 34UM58 to świetnie wyważony kompromis między ceną, rozmiarem i jakością.

lg-34um58-5
lg-34um58-6

LG, jako prekursor kategorii monitorów 21:9, kolejny raz nie zawodzi. Po 25- i 29-calowych egzemplarzach ze swojej budżetowej linii monitorów, do stawki dołącza największy z nich, o przekątnej aż 34”, który jest niskokosztową odpowiedzią na flagowe modele firmy, w których zakochali się gracze, graficy i filmowcy całego świata. LG 34UM58 to bez wątpienia produkt kompromisowy i widać to już po pierwszym rzucie oka na specyfikację. Po pierwsze – nie uświadczymy tu rozdzielczości 3440x1440, lecz mamy do czynienia z panelem o rozdzielczości 2560x1080. Przy panelu 29” może nie ma to znaczenia, ale przy 34” widać już poszczególne piksele i zdecydowanie trzeba zwiększyć dystans między oczami a monitorem, by móc z niego komfortowo korzystać. Nie mamy tu też rozlicznych bajerów, super-niskiego czasu reakcji (wynosi on 5 ms), a zastosowane tricki oprogramowania „dedykowane graczom”, typu zmiana kontrastu i kolorystyki w wyświetlanym obrazie działają co najwyżej poprawnie. Za to do samego panelu w tej półce cenowej trudno się przyczepić. Panel IPS pokrywa 99% przestrzeni barw sRBG, aczkolwiek wymaga kalibracji, by tę paletę wyświetlać poprawnie. Po skalibrowaniu można tego monitora z powodzeniem używać w produkcji wideo, grafiki, czy amatorskiej obróbce zdjęć. Jak na panel tej klasy podświetlenie jest też zaskakująco równomierne. W moim egzemplarzu jedynie lewy dolny róg wyraźnie odcinał się od reszty panelu.

Gdzie jeszcze widać kompromisy? W jakości wykonania.

lg-34um58-9
lg-34um58-4

Obudowa spasowana jest dobrze, jednak wykonano ją – podobnie jak inne, budżetowe konstrukcje LG – z błyszczącego plastiku, który niemiłosiernie eksponuje nagromadzony na nim kurz. Lepiej być przygotowanym na częste przecieranie obudowy szmatką. Podstawa, choć solidna, nie jest też regulowana w pionie, ani nie pozwala na obrót monitora. Zostaje jedynie delikatna regulacja kąta nachylenia. W kwestii złącz też jest dość ubogo – mamy tu tylko dwa gniazda HDMI (przewód dołączono do zestawu), wyjście słuchawkowe i gniazdo ładowania. Na plus muszę zaliczyć gabaryty ładowarki i zasilacz ukryty w obudowie monitora. Z tyłu znajdziemy też otwory do montażu w standardzie VESA (100 x 100 mm), zabezpieczenie Kensingtona i… to w zasadzie wszystko. Funkcjami monitora sterujemy przy pomocy joysticka umieszczonego pod ekranem, tuż poniżej migającej diody LED. Menu jest bardzo proste i intuicyjne, ale też nie ma w nim zbyt wiele; ot zupełne podstawy. Aby wykorzystać pełnię potencjału tak wielkiego monitora, dobrze jest zainstalować aplikację OnScreen Control od LG. Umożliwia ona przede wszystkim dzielenie ekranu w różnych proporcjach, oraz wykorzystanie trybów Picture in Picture czy Picture by Picture. Niestety, aplikacja nie współpracowała zbyt dobrze z moim laptopem, nie mogłem więc przetestować jej działania w praktyce.

Jednak to, co LG 34UM58 oferował bez dodatków, i tak przełożyło się na bardzo przyjemne wrażenia z użytkowania.

lg-34um58-1
lg-34um58-8
LG 34UM58 jest idealny do Wiedźmina.

Wykorzystując natywne dzielenie okien w Windows 10 zazwyczaj pracowałem na ekranie podzielonym na trzy części – na lewej połowie przeglądarka, na prawej przedzielone na pół okna Slacka i np. Spotify. Swoją największą siłę, jak już wspomniałem, monitory 21:9 pokazują jednak w aplikacjach do pracy oraz w grach. Zacznijmy od tych pierwszych. Każda osoba, która zmontowała w swoim życiu chociaż trzy filmiki lub zmiksowała chociaż trzy utwory wie, jak uciążliwe jest przewijanie w poziomie, czy to timeline’u wideo, czy to projektu muzycznego w DAW. Na monitorze 21:9 ten problem znika. Nie mówiąc już o tym, ile okien z wtyczkami można sobie otworzyć obok siebie, nie zasłaniając przy tym głównego okna projektu. Tak samo w Photoshopie można mieć obok siebie otwartych kilka paneli i nie zasłaniają one obrazka, nad którym pracujemy. Nawet tabelki w Excelu, takie z dużą liczbą rekordów, przegląda się lepiej, mając tyle pikseli w poziomie. Wiem, że wiele osób chciałoby mieć nieco więcej pikseli także w pionie, ale dla mnie ta przewaga pikseli w poziomie przekłada się na bardzo wygodną pracę i znacznie bardziej efektywny workflow. A jeśli chodzi o gry… cóż, nawet bez zakrzywionego ekranu rozgrywka na LG 34UM58 zmienia się nie do poznania. Spróbujcie odpalić sobie właśnie Wiedźmina 3 czy MGS V, czy jakieś nowe wyścigi najpierw w proporcjach 16:9, a potem w natywnej rozdzielczości monitora. Różnica jest kolosalna, immersja podnosi się o stokroć. Tutaj – paradoksalnie – niższa rozdzielczość panelu staje się zaletą, bo nie trzeba nie wiadomo jak potężnego komputera, by cieszyć się rozrywką w rozdzielczości 2560x1080. Mój laptop wyposażony jest w GeForce’a GTX 970M, a mimo to w natywnej rozdzielczości monitora Wiedźmin 3 na wysokich ustawieniach śmigał bez zająknięcia. Polecam też z całego serca taki monitor, jeśli podobnie jak ja otwierasz zyliard kart w przeglądarce na raz. Na LG 34UM58 moja przeglądarka zazwyczaj wyglądała… tak:

I dla tego komfortu pracy warto rozważyć zakup LG 34UM58.

Tak, nie jest to propozycja z najwyższej półki. Samo LG ma w swoim portfolio monitory znacznie lepsze, ale też… znacznie droższe. Jeśli szukasz solidnego monitora o proporcjach ekranu 21:9 i masz odpowiednio duże biurko, żeby zmieścić na nim 34-calowego potwora, to LG 34UM58 jest znacznie lepszym wyborem w tej kategorii cenowej, niż mikrych rozmiarów panele o przekątnej 29”. LG musiało pójść na pewne kompromisy, by zbić cenę do poziomu 1800 zł. Jednak zalety tego monitora zdecydowanie przewyższają wszelkie cięcia kosztów.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst