Sprzęt  / News

Zapomniałeś już o BlackBerry? Niesłusznie, właśnie szykuje zupełnie nowy smartfon

Dziwne czasy nastały. Niby wszystko wskazuje na to, że jest już końcówka 2016 roku, a mimo to premierę właśnie miały dwie nowe Nokie, a teraz coraz głośniej mówi się o debiucie... kolejnego smartfonu BlackBerry.

Ok, nowe modele starej-nowej Nokii, którą niedługo zastąpi nowa-stara Nokia, raczej zamieszania na rynku nie zrobiły. Nie zrobił go też prawdopodobnie poprzedni smartfonowy debiut BlackBerry - DTEK50, czyli średniopółkowy Alcatel ze zmodyfikowanym oprogramowaniem. Jak będzie tym razem?

Tym razem będzie... prawdopodobnie tak samo. Nie mamy jeszcze wprawdzie oficjalnego ogłoszenia, ale serwisowi CrackBerry i tak udało się zdobyć wystarczająco dużo informacji, żeby wiedzieć, czego możemy się spodziewać.

BlackBerry DTEK60 - co to właściwie będzie?

W przeciwieństwie do DTEK50 (kto wymyśla te nazwy?!) będzie to smartfon z odrobinę wyższej półki, wyposażony w kilka dodatków, których 50-tce zabrakło, w tym przede wszystkim czytnik odcisku palca.

Do tego dojdzie odrobinę większy ekran (5,5" zamiast 5,2") o rozdzielczości 2560x1440 pikseli, procesor Snapdragon 820 z Adreno 530, 4 GB RAM, 32 GB pamięci wewnętrznej USB typu C, akumulator 3000 mAh i dwa aparaty o rozdzielczości 21 MPX i 8 MPX.

Jeszcze nie zasnęliście? To dobrze, podziwiam, ale pewnie zaśniecie i tak po tej wiadomości: wiele wskazuje na to, że po raz kolejny nie będzie to autorski sprzęt BlackBerry, a jedynie inaczej oznaczony smartfon Alcatela - tym razem Idola 4 Pro, ewentualnie TCL 950 (choć w tych przypadkach rozjeżdżają się rozdzielczości ekranów). Pewnie tak jak w poprzednim przypadku, tak i tutaj, niezależnie od tego, co będzie bazą pod nowe BlackBerry, również i tutaj nie ma co liczyć na wielkie zmiany w wyglądzie. Dodany zostanie pakiet oprogramowania i zabezpieczeń BlackBerry i... to już.

Cena na razie oczywiście nie jest znana, ale można zakładać, że będzie wyższa, niż odpowiednik od Alcatela.

Jeśli te informacje się potwierdzą, zostanie na najbliższe miesiące jeszcze tylko jeden nowy model BlackBerry.

I to prawdopodobnie najciekawszy. Dwa pierwsze miały być bowiem dotykowcami, natomiast trzeci ma już być wyposażony w pełną, fizyczną klawiaturę QWERTY. A to komplikuje sprawę o tyle, że trudno będzie znaleźć gotowy sprzęt z współczesnymi podzespołami, który dałoby się pod te wymagania podciągnąć i tylko zmienić mu logo. Konieczne byłoby więc zaprojektowanie go od podstaw, co - w przeciwieństwie do licencjonowania cudzych projektów - może być jednocześnie i kosztowne, i ryzykowne.

Bez jednoznacznej odpowiedzi (a przynajmniej jednoznacznie pozytywnej) pozostaje zresztą wciąż pytanie, czy rynek w ogóle potrzebuje tego rodzaju sprzętów. BlackBerry, nawet licząc tylko od premiery BlackBerry 10, próbowało już wielokrotnie. Był Q10, który miał sprzedawać się w "dziesiątkach milionów egzemplarzy", ale raczej nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Był Q5, który pojawił się właściwie nie wiadomo po co. Był Classic, który - już pomijając fakt, że był po prostu lekko przerobionym Q10 - mógł poruszyć już tylko tych najbardziej sentymentalnych. Był Passport, który zrobił "wow" i... zniknął.

I wreszcie, jeśli o niczym nie zapomniałem, był jeszcze Priv, który, cóż. Ujmijmy to tak - był bardzo ciekawym i bardzo dobrym telefonem.

Tych prób było więc od groma i to w różnych segmentach cenowych, w różnych formach zewnętrznych, w różnych okresach. I co? I nic, niemal kompletnie nic. Możliwe, że istnieje niezbyt wielka, ale skłonna do wydawania pieniędzy grupa osób, które zdecydują się zakupić model z Androidem i klawiaturą QWERTY pod ekranem. Ale co do reszty, to wielokrotnie w Sieci można było znaleźć komentarze, według których wszyscy tak strasznie czekają na tego typu urządzenie, po czym, kiedy taki lub podobny sprzęt w końcu trafia na rynek, i tak kupują co innego.

* Zdjęcie główne: Leszek Kobusinski / Shutterstock.com

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst