REKLAMA

Tak robot koszący widzi twój ogród. Lepiej wybierz dobrze

Jakiego robota koszącego wybrać? Jak powinien poruszać się po naszym ogrodzie i który system jest najlepszy? Przez ostatnie lata miałem na swoim trawniku trzy różne roboty koszące, które do nawigacji wykorzystywały trzy różne systemy. Który z nich wypadł najlepiej?

Tak robot koszący widzi twój ogród. Lepiej wybierz dobrze
REKLAMA

Roboty koszące dotarły w końcu do tego etapu w swoim rozwoju, kiedy przestają być wyłącznie zabawką dla najbogatszych albo sprzętem o profesjonalnym zastosowaniu. Przy obecnych cenach - z roku na rok coraz atrakcyjniejszych - niewielkie roboty koszące trawę stają się coraz popularniejszym widokiem na domowych trawnikach.

Zanim jednak wybierzemy konkretnego robota, musimy zdecydować o jednym - o tym, w jaki sposób robot ma widzieć nasz ogród i wiedzieć, gdzie ma kosić. I tak - powinniśmy podjąć decyzję o systemie nawigacyjnym jeszcze zanim zaczniemy w ogóle szukać konkretnych egzemplarzy czy konkretnych marek.

REKLAMA

Co więc mamy do wyboru? Jak sprawdziło się to w moim - zaskakująco skomplikowanym - ogrodzie? I co wybrałbym dla siebie, bazując na tym, co widziałem przez ostatnie lata każdego dnia? Jako że przez dłuższy czas miałem u siebie trzy roboty koszące i za nie mogę odpowiadać własnym doświadczeniem - skupmy się na tych trzech opcjach.

Opcja klasyczna: przewód ograniczający

Tak, to nie były łatwe początki z ładnym trawnikiem.

Pierwszy system nawigacji, jaki trafił wraz z robotem koszącym do mojego trawnika. Idea rozwiązania jest dość prosta - obszar, który chcemy kosić, jest otoczony pętlą z przewodu, który kończy i zaczyna się w stacji dokującej i z tej stacji bierze zasilanie. Sam przewód możemy albo wkopać pod ziemię, albo - co jest łatwiejsze do wykonania samodzielnie - zamontować szpilkami na powierzchni. Gwarantuję, że po krótkim czasie i w tej drugiej opcji przewód będzie niewidoczny.

REKLAMA

Po instalacji takiego przewodu robot po prostu porusza się względnie swobodnie po wskazanym obszarze, a jeśli wykryje, że dojechał do przewodu - zawraca i jedzie w innym kierunku.

Rozwiązanie jest w teorii proste, a w praktyce skuteczne, ale ma też swoje wady. Po pierwsze - obrysowanie przewodem bardziej skomplikowanych trawników może zająć całkiem sporo czasu. Po drugie - jakiekolwiek zmiany w obrysie będą wymagały od nas zabawy z przewodem. Do tego przewód można uszkodzić, przeciąć, zahaczyć albo cokolwiek innego - i zaczyna się szukanie, gdzie ten problem się pojawił. Nie da się też ukryć, że robot korzystający wyłącznie z przewodu nie zawsze pracuje najwydajniej, nie skosi nam też trawnika w ładne pasy i na dobrą sprawę nie wie, co dzieje się dookoła.

REKLAMA

Z drugiej strony - robot Stiga, który korzystał u mnie z tego systemu, spisywał się nad wyraz dobrze. Na tyle dobrze, że wstępnie pokazał mi, jak dobrze może wyglądać nawet mój zaniedbany trawnik i zmotywował mnie do tego, żeby przed kolejnymi testami trochę nad tym skrawkiem zieleni popracować.

Kiedy warto kupić robota koszącego z przewodem ograniczającym? Kiedy wiemy, że nasz ogród jest absolutnie skończonym projektem, nic tam nie przesuniemy ani nie zmienimy. Ewentualnie wtedy, kiedy nasz ogród jest niesamowicie osłonięty drzewami, ale tak naprawdę absolutnie. Aczkolwiek nie wiem, czy w 2026 r. oglądałbym się dalej za robotami koszącymi z takim systemem nawigacji. Są już na rynku dużo ciekawsze i wygodniejsze rozwiązania.

Kiedy lepiej szukać innego robota koszącego: Kiedy dopuszczamy myśl, że coś zmienimy w ogrodzie, nie chce nam się bawić z przewodami w ziemi albo na ziemi, chcemy mieć trawnik w ładne pasy i... sam chyba w każdej sytuacji szukałbym czegoś bez przewodu, w ostateczności - z opcjonalnym przewodem, ale nie dla wszystkich stref.

REKLAMA

GPS

Stiga A 1500 - drugi gość na moim trawniku.

Dokładniej - GPS RTK, czyli nie taka zwykła lokalizacja, jaką mamy w telefonie, ale precyzyjny system, wykorzystujący dodatkowe dane korekcyjne. Efekt - precyzja lokalizacji na poziomie pojedynczych centymetrów. W idealnych warunkach, oczywiście.

REKLAMA

Z tego systemu korzystał robot koszący, który trafił do mnie nieco później, czyli model A 1500. Radość z mojej strony była trudna do opisania, bo mogłem w końcu pozbyć się przewodu ograniczającego i zamiast tego po prostu narysować w aplikacji obszar, w którym robot ma kosić.

Lista przewag nad robotem koszącym z przewodem była jednak zdecydowanie dłuższa. Hobbystyczne prace ogrodowe sprawiały, że powierzchnia i kształt trawnika zmieniały się - i robią to dalej - niemal każdego miesiąca. Do dzisiaj zresztą odkopuję fragmenty starych przewodów ograniczających, które teraz nie mają już absolutnie nic wspólnego z trawnikiem.

REKLAMA

Dla robota z GPS RTK nie jest to żaden problem. Jeśli coś się zmienia w ogrodzie - sięgam po aplikację i czasem nawet bez ruszania robota z bazy przesuwam granicę. Młody trawnik jest już gotowy na koszenie? Dodaję go do koszonej powierzchni. Odświeżyłem gdzieś fragment i zrobiłem dosiewki? Wyłączam strefę z aplikacji, żeby nie niszczyć kiełkującej trawy. Przesunięta granica trawnika? Kilka kliknięć. Przy przewodzie nie byłoby to możliwe.

Dodatkowo robot z GPS wie, gdzie dokładnie jest, a to daje nam - albo jemu - spore pole do popisu. Przykładowo można ustalić, żeby robot cały nasz trawnik kosił w równe paski, dopasowując nawet dokładnie ich przebieg. Wspaniałe, nie zamierzam z tego zrezygnować nigdy, bo nawet średniemu trawnikowi nadaje cudowny wygląd.

Z drugiej strony - GPS też potrafi mieć swoje wady. Przede wszystkim - owszem, wie, gdzie jest, ale nie do końca wie, co tak naprawdę się dookoła niego dzieje. Przykładowo, jeśli postawię stolik na trawniku, to robot przekona się o tym dopiero wtedy, kiedy się od niego odbije. Do tego zdarzają się bardzo mocno osłonięte miejsca, gdzie sygnał GPS jest kiepski - co negatywnie wpływa na sposób jazdy robota, którego świadomość lokalizacyjna pochodzi wyłącznie właśnie z GPS.

REKLAMA

Do tego dochodzi jeszcze kwestia ewentualnej lokalizacji stacji referencyjnej. Owszem, nie jest już ona potrzebna w przypadku wielu robotów (o tym za chwilę), ale jeśli jest - lepiej dobrze przemyśleć, gdzie ją ustawić. U mnie ostatecznie trafiła na antenę na dachu - nie było z tym zbyt wiele roboty i sygnał jest doskonały, ale zawsze to trochę dodatkowej pracy.

Kiedy warto kupić robota koszącego z GPS RTK? Kiedy nie chcemy - albo nie możemy - się bawić w przewody i jakieś zaawansowane planowanie robót jeszcze przez zakupem robota koszącego. Kiedy nasz trawnik może się z czasem zmieniać - a każdy się zmienia. Kiedy chcemy mieć wygodną opcję wyznaczania nowych stref, wyznaczania stref bez koszenia. I oczywiście - kiedy chcielibyśmy kosić trawnik w świetne pasy.

Kiedy lepiej szukać innego robota koszącego: Kiedy nasz trawnik znajduje się pod szczelnym dachem z drzew i gałęzi albo kiedy chcemy kosić w innych mocno osłoniętych miejscach.

GPS i kamera

Czyli system, który trafił do robota koszącego, który w tym roku zagościł na moim trawniku - modelu A 6v. Podstawą w przypadku tego typu robotów jest - tak samo jak we wspomnianym A 1500 - GPS RTK, ale od tego momentu następuje kilka znaczących różnic.

REKLAMA

Po pierwsze - A 6v, jeżdżący teraz po moim ogrodzie, nie wymaga stacji referencyjnej. To z kolei oznacza, że cała instalacja polega po prostu na tym, żeby robota i stację ładowania wyjąć z pudełka, zamontować w wybranym miejscu, podłączyć do zasilania i... to tyle. Od tego momentu możemy zacząć rysować w aplikacji nasz ogród, prowadząc robota tak, jak zdalnie sterowany samochód.

Jak dużą różnicę robi obecność kamery? Patrząc na to, jak jeździ A 6v po moim ogrodzie - gigantyczną. Po pierwsze - robot nie tylko wie, gdzie jest, ale też co dzieje się dookoła niego. Nie trzeba więc rysować na mapie postawionego stołu albo krzesła - robot zobaczy je i obkosi dookoła. Swoją drogą - dużo precyzyjniej niż przy rysowaniu przeszkody w aplikacji. Przykładowo - na moim trawniku jest słup od daszku. A 1500 obkosi go, robiąc dookoła niego koło o średnicy minimum 40 cm. A 6v dojeżdża właściwie do samej krawędzi, likwidując tę niezbyt piękną wyspę zbyt wysokiej trawy.

Co dla mnie jednak nawet ważniejsze od tego omijania przeszkód i ich automatycznego wykrywania, to fakt, że kamera nie jest tutaj wykorzystywana tylko do wykrywania przeszkód, ale też wpływa na precyzję koszenia przy obrzeżach. I tak - mimo że A 1500 sprawował się przy obrzeżach nieźle, częściowo dzięki moim staraniom i precyzyjnym poprawianiu mapy - to A 6v już za pierwszym przejazdem i trochę koślawym rysowaniu mapy... zrobił to od razu lepiej.

REKLAMA

Kiedy warto kupić robota koszącego z GPS RTK i kamerą? Na dobrą sprawę - nie widzę powodu, żeby takiego robota w jakimkolwiek przypadku... nie wybrać. O ile sam GPS RTK może się czasem trochę pogubić, o tyle GPS RTK wsparty systemem wizyjnym to już rozwiązanie prawie że ostateczne. Oczywiście pozostaje kwestia np. małych trawników czy po prostu szukania jak najtańszego i najprostszego rozwiązania, ale jeśli chodzi o system nawigacji jako taki - u mnie właśnie ten wygrywa.

Kiedy lepiej szukać innego robota koszącego: Patrząc na to, jak jeździ A 6v - nie wiem. Nawet argument ceny odpada, bo to jest po prostu bardzo dobrze wyceniony sprzęt, niewiele droższy od wersji bez kamery. A do kamery dopłaciłbym bez zawahania. Z drugiej strony - cenowo oczywiście dalej nie jest to poziom najtańszych robotów przewodowych, więc warto dobrze przemyśleć budżet.

Jakiego robota koszącego wybrałbym z tych trzech?

Na dłuższą recenzję A 6v przyjdzie jeszcze czas, biorąc pod uwagę fakt, że sezon trawnikowy dopiero się rozkręca, ale nie będę ukrywał - i nie będzie to raczej zaskoczenie - kombinacja GPS RTK i kamery jest czymś, co wybrałbym do mojego ogrodu.

REKLAMA

Tym bardziej, że jest to ogród bardzo, bardzo szczelnie osłonięty drzewami od widoku nieba, co czasem A 1500 sprawiało problemy - A 6v, wspomagając się kamerą, tych problemów na razie nie wykazuje. Do tego radzi sobie bez stacji referencyjnej - którą ostatnio upodobały sobie u mnie gołębie - i nawet dużo szybciej rusza do pracy niż większy i starszy brat.

Nie wspominając już o tym, że teraz mogę rozstawić na trawniku krzesła i stół, bez obowiązku meldowania tego w aplikacji robota koszącego. Jeśli je rozstawię - po prostu je zobaczy. I tyle.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-31T08:32:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-31T08:01:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-31T07:46:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-31T07:31:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T16:50:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T16:30:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T16:20:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T16:10:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T16:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T09:45:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T09:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T08:45:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA