Foto  / Artykuł

Analogowe wydruki prosto ze smartfona. Oto kieszonkowa drukarka Instax Share SP–2

Jeśli fotografujesz smartfonem, ale tęsknisz za czasami, kiedy zdjęcia wieszało się na lodówce lub wkładało do portfela, Fujifilm ma coś dla ciebie. Właśnie zadebiutowała nowa kieszonkowa drukarka Instax Share SP–2.

Serię Fujifilm Instax większość osób kojarzy zapewne z analogowymi aparatami natychmiastowymi, które drukują odbitkę od razu po zrobieniu zdjęcia. W ofercie firmy jest jednak inne, mniej radykalne urządzenie. Mowa o kieszonkowej drukarce Instax Share, która zamienia każdy smartfon w aparat natychmiastowy.

Pomysł polega na tym, że drukarka łączy się ze smartfonem poprzez utworzoną sieć Wi-Fi, a następnie pozwala na wydruk zdjęć. Dzięki temu zdjęcia zrobione smartfonem można przekształcić w charakterystyczne Instaksowe odbitki. Co więcej, można to zrobić od razu po wykonaniu fotografii, bowiem drukarka jest urządzeniem mobilnym i naprawdę niewielkim.

fujifilm-instax-share-sp-2-2

To rozwiązanie ma jedną istotną zaletę (a może wadę?) w stosunku do aparatów Instax - wydrukowane zdjęcie ma też swoją wersję cyfrową zapisaną w pamięci smartfona. Z jednej strony jest to duże ułatwienie w cyfrowych czasach, lecz z drugiej strony gdzieś po drodze ulatuje cała magia Instaxa. Dla mnie tą magią jest fakt, że każde zdjęcie ma tylko jedną kopię i jest absolutnie niepowtarzalne.

Drukarka, która nie drukuje

Fujifilm Instax Share SP–2 to nowa wersja drukarki, którą właśnie zaprezentował Fujifilm. Określenie „drukarka” w stosunku do tego urządzenia nie jest do końca właściwe, bowiem proces powstawania odbitki nie ma nic wspólnego z drukowaniem. Fotografię są tu bowiem naświetlane na papierze foto. I na tym właśnie polega wyjątkowość drukarek (i aparatów) Instax.

Urządzenie wykorzystuje wkłady Instax Mini, które mają wielkość mniej więcej taką, jak karta kredytowa. W jednym wkładzie znajduję się 10 sztuk papieru foto. Koszt eksploatacji zamyka się w kupnie samych wkładów, bowiem „drukarka” nie wykorzystuje żadnych tuszów. Cała chemia jest zaszyta w papierze foto.

Co nowego w drugiej odsłonie mobilnej drukarki?

fujifilm-instax-share-sp-2-3

Fujifilm Instax Share SP–2 wnosi sporo poprawek względem poprzedniego modelu SP–1. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to nowy wygląd. Share SP–2 wygląda jak nowoczesny gadżet i w mojej opinii wygląda znacznie lepiej od obłej SP–1.

„Drukarka” jest też szybsza. Nadal nie jest demonem szybkości, ale pamiętajmy, że mamy do czynienia ze sprzętem analogowym. Jedna fotografia powstaje w 10 sekund, podczas gdy poprzedniczka potrzebowała na naświetlanie 16 sekund.

Najważniejszą zmianą jest jednak poprawa jakości zdjęć. Lampa naświetlająca papier jest teraz panelem OLED o rozdzielczości 800x600 punktów, co w rezultacie daje odbitkę o jakości 320 dpi. W poprzedniku mieliśmy lampę LED z rozdzielczością 640x480 punktów i zagęszczeniem na poziomie jedynie 254 dpi.

drukarka-instax

Nowa wersja drukarki ma też wbudowany akumulator pozwalający na wydruk do 100 zdjęć. Ładuje się go poprzez port micro USB, a czas ładowania wynosi 90 minut. Poprzedniczka była zasilana bateriami CR2. Nowością jest też możliwość wydrukowania jednego zdjęcia na dwóch odbitkach.

Czy warto zainteresować się tego typu gadżetem?

Przyznam, że przez długi czas nie rozumiałem fenomenu aparatów Instax. A bez wątpienia jest to fenomen, bowiem od wielu miesięcy ta kategoria aparatów sprzedaje się najlepiej w całym segmencie foto! To nie żart, statystyki Amazona mówią same za siebie.

Niedawno sam skusiłem się na zakup Instaxa Mini 70 i póki co jestem nim oczarowany, ale o tym opowiem na Spider’s Web przy innej okazji. Drukarka Instax Share SP–2 to nieco inny rodzaj gadżetu, ale myślę, że sprawi nabywcom równie dużą radość. Mankamentem są jednak ceny wkładów, bowiem 10 fotografii kosztuje minimum 30 zł (w sklepach stacjonarnych nawet 38 zł). Koszt pojedynczego zdjęcia jest więc dość wysoki.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst