Tech  / Artykuł

Zamień swój nowy smartfon na dwukrotnie tańszy. To nie żart, to konkurs OnePlus

Nie pamiętam, bym na przestrzeni ostatnich kilku lat śledzenia świata technologii widział drugą firmę, która tak celnie strzela sobie w kolana jak OnePlus. Jak produkować świetne smartfony, ale podkładać sobie PR-owe kłody pod nogi na każdym kroku? Oto przepis według młodego, chińskiego startupu.

Ubiegłoroczny OnePlus One był bez wątpienia niemałą sensacją. Dosłownie zatrząsł posadami świata technologicznych geeków, lubujących się w nowoczesnych smartfonach, oferując w zasadzie bardzo zbliżone do flagowców możliwości, w cenie o połowie od nich niższej.

Jak można było to zepsuć? Przede wszystkim stosując system zaproszeń, który - choć zrozumiały z punktu widzenia logistyki - znacząco utrudniał zakup urządzenia. Potem wystarczy już tylko zrobić seksistowski konkurs, który skończy się równie szybko jak się zaczął i voila, strzała tkwi w kolanie.

Mogłoby się jednak wydawać, że to tylko błędy młodości. Tym bardziej, że gdy OnePlus w końcu opanował swoją machinę marketingową i uwolnił model One od uciążliwego systemu zaproszeń na jeden dzień każdego tygodnia, okazało się, że firma bez większego trudu jest w stanie sprzedać w ciągu roku 1,5 mln urządzeń.

Jednakże kampania marketingowa przed premierą następcy OnePlusa, OnePlus 2, już nosiła znamiona tego, iż firma nie nauczyła się na błędach. Tzw. „hype” był gigantyczny, technologiczni maniacy wyczekiwali premiery OnePlus 2 z wypiekami na twarzy, CEO Carl Pei nazwał go nawet „zabójcą flagowców 2016 roku” i… okazało się, że OnePlus 2 to bardzo dobry smartfon, ale zdecydowanie nie aż tak dobry, jak zachwalali to jego twórcy.

Wszystko jednak wskazuje na to, że oni wcale tak nie uważają. Wprost przeciwnie, są bardzo pewni jakości swojego produktu. Tak pewni, że posyłają w swoje kolano kolejną strzałę, proponując nowiutkiego OnePlus 2 na wymianę w zamian za… flagowego Samsunga z 2015 roku.

Przyznaję, kiedy zobaczyłem nagłówek na oficjalnej stronie OnePlus, trzy razy musiałem go przeczytać, żeby się upewnić, że dobrze zrozumiałem.

OnePlus chce, żebyś wymienił wartego ponad dwa razy więcej Samsunga Note 5 na ich „zabójcę flagowców”.

oneplus-samsung

No, nie tylko Note’a 5. W zastaw można zostawić też Galaxy S6 Edge +, oraz mniejsze S6 i S6 Edge. Czyli w dalszym ciągu absolutnie topowe smartfony z Androidem na rynku, bijące OnePlus 2 pod praktycznie każdym względem i droższe co najmniej dwukrotnie.

Jakby tego było mało, nie jest to akcja marketingowa, jak w przypadku podobnych zagrywek Samsunga czy Apple, gdzie można wymienić sprzęt konkurencji. Jest to… konkurs.

A zatem można zastawić swojego drogiego, prawdopodobnie świeżo nabytego smartfona i trzymać kciuki, że znajdziemy się w gronie 50 szczęśliwców, którzy otrzymają nowiutkiego OnePlus 2, o którym wielu nabywców flagowych Samsungów pewnie… nawet nie słyszało.

Jest w tym jeden tylko pozytyw - przekazane Samsungi zostaną ofiarowane na rzecz organizacji non-profit Hope Phones, która zajmuje się dostarczaniem sprzętu medycznego potrzebującym.

OnePlus nie kryje się ze swoją pewnością siebie, jak czytamy w ogłoszeniu konkursowym:

We’re confident that we’ve created one of the most fantastic smartphones on the market today. So confident that we’re willing to put our money where our mouths are.

Tak, według wszystkich znaków na niebie i ziemi, oraz sygnałów płynących od użytkowników OnePlus 2 jest fantastycznym urządzeniem. Ale pomysł, iż ktokolwiek chciałby oddać swojego praktycznie nowego Samsunga (którego OnePlus w ogłoszeniu i tak nazywa „starym”, choć mowa również o dopiero co zaprezentowanych sprzętach) jest po prostu absurdalny.

Rozumiem marketingowe przepychanki między Apple i Samsungiem, którzy proponują klientom wymianę sprzętu konkurencji na swój własny. W tym wypadku ma to wiele sensu, gdyż mówimy o smartfonach bardzo zbliżonej jakości, o podobnym potencjale, a przede wszystkim - zbliżonej wartości.

oneplus2-back

Tymczasem o ile jestem w stanie pojąć zamysł akcji, o tyle forma jej podania w wydaniu OnePlus jest zwyczajnie śmieszna. Jak ktoś słusznie ujął w komentarzu pod jednym z artykułów na ten temat, propozycja OnePlus’a brzmi mniej więcej jak „wymień swojego Lexusa na Kię”. Owszem, obydwaj producenci produkują bardzo dobre samochody. Może nawet topowy model Kii Optimy może zaoferować podobne wyposażenie jak Lexus IS. Ale obydwie marki wciąż pozostają w innych ligach.

Patrzę na ten nieszczęsny konkurs i widzę straszliwie zmarnowaną szansę na przyciągnięcie klientów. Gdyby OnePlus zaproponował wymianę któregoś z nowych modeli o zbliżonej wartości do swojego modelu OnePlus 2, mógłby zyskać wielu nowych fanów. Ponieważ w cenie ich smartfona zazwyczaj możemy nabyć dużo mniej wydajne i nieco gorzej wykonane urządzenia.

Porywając się jednak na najnowsze flagowce Samsunga OnePlus po raz kolejny wywołuje szyderczy uśmiech na twarzy swoich anty-fanów, a miłośnicy sprzętów tego producenta mają pełne prawo skryć twarz w dłoniach w zażenowaniu.

Konkurs kończy się 18 października i jestem bardzo ciekaw, czy w skali całego świata znajdzie się te 50 osób, które gotowe będą przystać na szaleńczą propozycję chińskiej firmy, czy też rezultaty nieco przytępią jej pewność siebie.

A może raczej sprowadzą ją na właściwy poziom i pozwolą skupić się raczej na wypuszczaniu na rynek coraz lepszych urządzeń, niż na nieobiektywnym traktowaniu ich jako najlepszych na świecie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst