Sprzęt  / Felieton

Nvidia chyba wreszcie znalazła sposób na ostatnie problemy GeForce'ów

Sprawa obsługi asynchronicznych obliczeń przez karty graficzne Nvidii coraz bardziej się komplikuje. Firma z Santa Clara przekonuje, że jej układy są w stanie obsługiwać jedną z najważniejszych funkcji DirectX 12. Konieczna jest tylko aktualizacja sterowników.

Tak przynajmniej wynika z nowych informacji ujawnionych przez Oxide Games, o którym możemy przeczytać na WCCFTech oraz naszym rodzimym PurePC. Okazuje się bowiem, że według studia Oxide Games, twórców Ashes of Singularity i całego medialnego zamieszania, karty graficzne GeForce oparte na architekturach Kepler oraz Maxwell nie mogą korzystać z Async Compute wyłącznie ze względu na brak pełnej implementacji tej funkcji w sterownikach.

Firma zgłosiła, że utrzymuje aktywną współpracę z Nvidią i z niecierpliwością czeka na premierę nowej wersji sterowników. Oxide Games ma zamiar na bieżąco informować fanów i użytkowników o rozwoju sytuacji. Co ciekawe, sama Nvidia nie pokusiła się o komentarz na ten temat.

Oxide Games twierdzi, że do tej pory jej komunikacja z Nvidią nie była najlepsza.

Podobno z tego powodu nie zdawała sobie sprawy z tego, że implementacja kluczowej funkcji DirectX 12 w sterownikach nie jest całkowita. Muszę przyznać, że sytuacja ta wydaje mi się co najmniej niejasna, ponieważ Oxide Games wcześniej zapewniało, że od dłuższego czasu komunikuje się zarówno z AMD, jak też z Nvidią. Oznacza to, że co najmniej jedna wypowiedź studia jest nieprawdziwa. Nie wiadomo jednak która.

Może okazać się, że Oxide faktycznie nie podeszło w sposób odpowiednio profesjonalny. Mam ogromną nadzieję, że sprawcą całego zamieszania faktycznie nie jest Nvidia. Znam wiele osób, które na karty graficzne GeForce GTX 900 wydały grubo ponad 1000 zł i zrozumiałbym ich rozgoryczenie, gdyby w nadchodzących grach GeForce’y okazały się znacznie wolniejsze od swoich poprzedników.

NVIDIA-GeForce-GTX-980_13

Bardzo możliwe jest, że Nvidia rozwiąże problem z obliczeniami asynchronicznymi w bardzo kontrowersyjny sposób. W końcu architektura Maxwell nie ma sprzętowych jednostek ACE, które znalazły sie w konkurencyjnej architekturze Graphics Core Next. Z tego powodu wiele osób spekuluje, że nowa wersja sterownika GeForce’ów umożliwi wykorzystanie mocy procesora do wspomagania obliczeń asynchronicznych.

Podkreślam, że są to wyłącznie spekulacje. Jednak gdyby okazały się prawdziwe, to wielu posiadaczy kart graficznych GeForce miałoby przechlapane. W większości testów, które są wykonywane na najmocniejszych platformach testowych, wzrost narzutu sterownika karty graficznej na procesor, nie sprawiałby większego problemu. Medialna wrzawa by się uspokoiła, a Nvidia dostałaby oczekiwaną od dawna chwilę wytchnienia.

Nie powinny tego specjalnie odczuć też osoby, które zakupiły najwydajniejsze podzespoły Nvidii.

W końcu te zazwyczaj paruje się z mocnymi CPU. Większy problem mieliby posiadacze laptopów, w których znajdują się słabsze procesory. To jednak nie jest problem dla Nvidii, ponieważ ten segment niemal w całości jest zdominowany właśnie przez GeForce’y. Na targach IFA można było zobaczyć, że ten stan rzeczy zaczyna się zmieniać, ale zanim prezentowane tam komputery wejdą na rynek, minie jeszcze sporo czasu.

Jak widać, cała sprawa jest pełna wielu niewiadomych i… warto poczekać na jej rozwiązanie. Nie jestem zwolennikiem wstrzymywania się z komputerowymi zakupami, ale gdybym miał teraz kupować kartę graficzną, poczekałbym na premierę pierwszych gier z DirectX 12. Jeśli w testach kilku niezależnych od Nvidii tytułów okaże się, że nowy sterownik znacznie zwiększył wydajność GeForce’ów i nie zwiększył przy tym narzutu na procesor do nieakceptowalnego poziomu, rozważyłbym kupno GeForce'a, który do tej pory był wydajniejszy od Radeonów.

nvidia-maxwell-chip-640x353

Jeżeli jednak przez kilka najbliższych miesięcy Nvidia nie rozwiąże tego problemu, o wiele bardziej logiczne będzie kupno Radeona lub poczekanie na premierę kart Nvidii opartych na architekturze Pascal, które będą pozbawione opisywanego wyżej problemu. Dodatkowo, dzięki mniej i bardziej uczciwemu wsparciu Nvidii, ich wydajność w grach zapewne będzie większa niż w przypadku modeli konkurencji.

Sam zamierzam właśnie poczekać na rozwój sytuacji, a przez kilka najbliższych miesięcy pozostać przy graniu na PlayStation 4, które nie oferuje takiej jakości grafiki jak najlepsze GeForce’y. Sprzęt ten ma jednak inną, bardzo istotną zaletę, której najbardziej zatwardziali pecetowcy mogą nie znać. A mianowicie - po prostu działa. Większości osób nie trzeba więcej, trudno więc dziwić się, że duże grono osób zamiast peceta do gier wybiera konsolę nowej generacji. Właśnie o tym powinni pamiętać AMD, Nvidia oraz sami twórcy gier.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst