Tech  / Relacja

Sprawdzamy najbardziej muzyczny telefon. Marshall London - pierwsze wrażenia Spider's Web

Jesteśmy na targach IFA 2015 w Berlinie i największą niespodziankę tej imprezy znalazłem tam, gdzie się jej najmniej spodziewałem - w budce Marshalla.

Gdy legendarny producent wzmacniaczy gitarowych i - w ostatnim czasie - sprzętu audio, po raz pierwszy zaprezentował model London, było to dla mnie rozczarowanie i wielka niewiadoma. Telefon o bardzo przeciętnej specyfikacji, ze Snapdragonem 410, 2 GB RAM i ekranem 4,7” 720p z logo Marshalla brzmiał raczej jak eksperyment dla specyficznej niszy, niż jak produkt dla mas.

Tymczasem okazuje się, że specyfikacja tego smartfona została przygotowana z pełną premedytacją. Firma podczas testów sprawdzała najwyższe modele Snapdragona, oraz model 615, ale podczas stress-testów z wykorzystaniem autorskiego układu audio Marshalla, okazywało się, że throttling termiczny ograniczał wydajność i co gorsza, bardzo negatywnie wpływał na czas pracy na jednym ładowaniu.

marshall london 1

Snapdragon 410 natomiast zapewniał wystarczającą wydajność, a jedynym kompromisem było tak naprawdę ograniczenie w grach. Jako że Marshall London jest dedykowany audiofilom i muzykom, firma postanowiła pójść na ten kompromis. Podobnie rzecz miała się w przypadku ekranu - 720p nie jest najwyższą wartością, ale znacząco obniża zużycie baterii i co więcej, ten konkretny panel wygląda naprawdę ślicznie.

Oczywiście w centrum modelu London leżą jego zastosowania audio. Przede wszystkim pod dedykowanym przyciskiem u szczytu obudowy, między dwoma gniazdami 3,5 mm znajdziemy globalny equalizer, który zmienia ustawienia muzyczne dla wszystkich aplikacji w telefonie, także serwisów streamingowych. I powiem absolutnie szczerze - nie ma drugiego, tak dobrze grającego telefonu. Po prostu nie ma. Nawet zachwalany za granicą ZTE Axon nie ma najmniejszych szans w starciu z Londonem.

marshall london 3

Dla mnie, jako gitarzysty, bardzo istotną informację jest to, że Marshall pracuje bezpośrednio z IK Multimedia, aby udoskonalić także funkcję USB-audio, która pozwala podłączyć instrumenty poprzez specjalny adapter. A miłośnicy technologii ucieszą się, że Marshall pracuje także bezpośrednio z Googlem - dlatego na pokładzie Londona znajdziemy czystego Androida 5.0.2 (kolejna świadoma decyzja - wersja 5.1 powodowała zbyt wiele problemów z baterią), a do końca tego roku otrzyma on wersję 6.0 Marshmallow.

Marshall London to dla mnie największe smartfonowe zaskoczenie tych targów. Z telefonu, który potraktowałem jako niewiele znaczącą ciekawostkę, stał się urządzeniem, które autentycznie chciałbym mieć w swojej kieszeni. I być może będę miał ku temu okazję, ponieważ jeszcze w tym roku Marshall London ma trafić do oficjalnej dystrybucji w Europie. Niezależnie od tego, możemy już teraz składać zamówienia w przedsprzedaży. Pierwsze egzemplarze dotrą do klientów już na początku października.

Współpraca: Marcin Połowianiuk

Śledź relację i bądź na bieżąco: IFA 2015 w Berlinie – live blog Spider’s Web

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst