Foto  / Artykuł

Wygląda na to, że Sony właśnie odpuszcza sobie amatorską półkę aparatów

Sony od pięciu lat jest liderem sprzedaży bezlusterkowców, ale nawet będąc na tej pozycji firma odczuwa spadki sprzedaży aparatów. A te są drastyczne. Koreański menadżer Sony przyznaje, że wszystkie siły przerobowe będą skierowane na pełną klatkę. Czy jest to zapowiedź porzucenia półki APS-C?

Z raportu finansowego Sony za pierwszy kwartał roku finansowego 2015 wynika, że z rynku foto da się jeszcze sporo wycisnąć. Sprzedaż sprzętu foto wzrosła o 3,5% w stosunku do analogicznego okresu w ubiegłym roku, a zysk podniósł się o 8%.

Na pierwszy rzut oka wyniki są więc dobre, ale Bae Ji-hoon – jeden z menadżerów Sony – rzuca na te dane nowe światło.

Ji-hoon zdradza, że najważniejszym priorytetem Sony będą aparaty pełnoklatkowe.

„Sony będzie koncentrować się na pełnej klatce. W najbliższym czasie skupimy się na obecnych użytkownikach aparatów pełnoklatkowych, a w dłuższej perspektywie zamierzamy przyciągnąć do pełnej klatki osoby, które fotografują aparatami z niskiej i średniej półki.”

Menadżer zdradza też powód takiej decyzji:

„Pomimo powolnego wzrostu na całym rynku aparatów, segment entry-level drastycznie zwalnia. W ubiegłym roku kontrolowaliśmy 59% rynku bezlusterkowców, a w ciągu ostatnich pięciu lat zawsze byliśmy liderem sprzedaży. Nigdy nie udało nam się jednak wejść na szczyt całego rynku aparatów z wymienną optyką w ujęciu rocznym. Naszym zadaniem na ten rok będzie objęcie prowadzenia.”

Z tych słów wynika, że rynek amatorskich aparatów z wymienną optyką jest dla Sony zupełnie nierentowny. Słowa Ji-hoon potwierdzają to, co widać na rynku już od dłuższego czasu. Odkąd Sony wprowadziło bezlusterkowce z pełną klatką, linia aparatów APS-C wyraźnie zwolniła.

Sony A6000 1

Wystarczy rzucić okiem na ostatnie premiery, gdzie Sony ewidentnie ma problem z bezlusterkowcami APS-C. Im wyższa półka APS-C, tym gorzej wygląda sytuacja. Flagowy Nex 7 z 2011 roku nigdy nie doczekał się pełnoprawnego następcy. A6000, czyli aparat z nico niższego szczebelka, czeka na następcę od półtora roku i na razie nie widać go na horyzoncie. Nawet najniższa półka wyhamowuje, bo następcę A5100 powinniśmy byli poznać już kilka miesięcy temu.

Nie wspominam nawet o obiektywach, bo od sierpnia 2013 roku nie było żadnej premiery szkła przeznaczonego do bezlusterkowca APS-C. W tym czasie pojawiło się jednak 10 nowych obiektywów pełnoklatkowych wraz z czterema konwerterami.

Jak widać, nie trzeba żadnego analityka, by zauważyć, że premiera pełnoklatkowej serii A7 przyćmiła półkę APS-C.

Zastanawiają mnie tylko słowa o tym, że Sony zamierza przyciągnąć do pełnej klatki użytkowników aparatów z niskiej i średniej półki. Jakiś czas temu krążyły plotki o „następcy Nexa 5 z pełnoklatkową matrycą”. Aparat miał być bardzo okrojony (m. in. z wizjera), ale mówiono o nim, że cena w momencie premiery zejdzie poniżej 1000 dol. Byłaby to więc najtańsza pełna klatka na rynku.

Czy tak wygląda przyszłość aparatów z wymienną optyką? Z jednej strony, cena na poziomie 4000 zł za korpus nijak nie przyciągnie amatorów fotografii, ale z drugiej… niebawem amator nie będzie już kupował aparatów z wymienną optyką, bo i po co, skoro wystarczy mieć dobrego smartfona?

Warto podkreślić, że Sony nie zamierza skupiać się tylko na pełnoklatkowych aparatach z wymienną optyką. Największe wzrosty sprzedaży (aż o 35% względem ubiegłego roku!) notują bowiem matryce do smartfonów i tabletów. Sony jest ich największym producentem na świecie.

Wygląda więc na to, że przyszłość będzie bardzo spolaryzowana. Smartfony, po nich długo, długo nic, a później aparaty z wymienną optyką z matrycą pełnoklatkową. Jeśli te ostatnie wystarczająco potanieją jestem pewien, że nikt nie będzie płakał po APS-C.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst