Tech  / News

MegaChat ostrzy zęby na Skype’a i już miał fenomenalną reklamę

Wiele się ostatnio mówiło o tym, jak to służby specjalne wymuszają na dostawcach usług internetowych umieszczanie backdoorów pozwalających na podsłuchiwanie internautów. Jest jednak wyjście z tej sytuacji, zna je kontrowersyjny Kim Dotcom.

Edward Snowden, WikiLeaks, amerykańska Narodowa Agencja Bezpieczeństwa… wiele o tym słyszeliśmy w ubiegłym roku. Zbyt wiele. A zeznania Edwarda Snowdena ostatecznie podkopały zaufanie międzynarodowej opinii publicznej do poczynań rządu Stanów Zjednoczonych. Rykosztem oberwało się też mającym swoją siedzibę w Stanach Zjednoczonych firmom, które musiały podporządkować się do totalitarnych zakusów służb specjalnych. Microsoft, Google i Dropbox utraciły zaufanie klientów indywidualnych i, co gorsza, korporacyjnych.

Stany Zjednoczone nie są jedyne, które stosują tego typu zagrywki, choć o nich się najwięcej mówi. Wielka Brytania ma również wielce rozbudowaną infrastrukturę podsłuchową a nawet nasz kraj jest wysoko w tym niechlubnym rankingu, choć koncentruje się głównie na podsłuchiwaniu komunikacji pozainternetowej. Czy jesteśmy skazani na bycie podsłuchiwanymi?

Nowa Zelandia nie ma tak rozbudowanej „agentury”

Przynajmniej na razie. Jest to też kraj, z którego operuje Kim Dotcom. Kontrowersyjny milioner, który jest ścigany przez wymiar sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych za zaniedbania dotyczące jego nieistniejącego już serwisu MegaUpload i pirackich treści na nim udostępnianych. Dotcom wydaje się nie przejmować trudną sytuacją w jakiej się znalazł i uruchomił następcę swojego poprzedniego serwisu, nazywanego po prostu Mega. Jest to usługa podobna do MegaUpload (oraz Dropboxa czy OneDrive’a), różni się jednak od swojego poprzednika drobiazgową dbałością o prywatność użytkowników.

dotcom

Mega nie ma (ponoć) żadnych „wtyk” umożliwiających nieskrępowane podglądanie prywatnych danych przez odpowiednie służby i jest, zdaniem wielu ekspertów, bardzo dobrze zabezpieczony. Tym samym ma się cechować MegaChat, a więc powiązana z Mega webowa usługa do wymiany plików, czatów i wideorozmów. To oczywisty prztyczek w stronę amerykańskich Skype czy Hangouts.

Jeszcze go nie ma, a już miał fantastyczną reklamę

MegaChat ma być szyfrowany metodą end-to-end i tyczyć ma się to wszystkich funkcji tej aplikacji. Aplikacja nie doczeka się natywnego klienta, będzie dostępna tylko w formie webowej co może nieco zmniejszyć jej atrakcyjność na urządzeniach mobilnych. Jak twierdzi Kim Dotcom, powstaje ona na terenie Nowej Zelandii, więc nie podlega jurysdykcji amerykańskiego prawa.

Co ciekawe, MegaChat miał już swój wielki test, o którym do tej pory mało kto słyszał. Dotcom wykorzystał wczesną wersję komunikatora podczas konferencji „Moment of Truth”. Wykorzystał go, by móc transmitować przemówienie Edwarda Snowdena i Juliana Assange do zgromadzonej publiczności. Test przebiegł bezbłędnie, mimo mocnego szyfrowania wideorozmowa odbywała się bez „zacięć”, w wysokiej rozdzielczości a obaj panowie nie bali się skorzystać z MegaChatu mimo iż amerykańskie służby nie mogą się doczekać aresztowania któregokolwiek z nich.

megachat-665x385

Na stronie Mega.co.nz znajduje się jednak informacja, że premiera szyfrowanych usługi Mega czat, email i komunikatora wideo planowana jest na początek 2015 roku. Trudne jest jednak do przewidzenia czy odniesie jakikolwiek sukces komercyjny. Z jednej strony ludzie są zmęczeni permanentną inwigilacją, z drugiej zaś może okazać się, że są już do niej tak przyzwyczajeni, że pozostaną przy swoich starych, wygodniejszych komunikatorach, z których głównie korzystają za pomocą urządzeń mobilnych.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst