Tech  / Artykuł

Google niczym pierścień Saurona – jak długo można go używać w dobrej wierze?

253 interakcji
dołącz do dyskusji

Założona w 1998 roku przez dwóch doktorantów Uniwersytetu Stanforda firma Google Inc. bez wątpienia zmieniła świat. Jej flagowym produktem jest wyszukiwarka Google, a deklarowaną misją – „skatalogowanie światowych zasobów informacji i uczynienie ich powszechnie dostępnymi i użytecznymi”. Patrząc na to jak rozwija się Google, mocną wątpię w to, że ten cel nadal jest aktualny.

W pierwszych latach funkcjonowania strategia firmy była bardzo przejrzysta. Amerykanin Larry Page i Rosjanin Siergiej Brin opracowali nowatorską metodę analizy powiązań hipertekstowych nazwaną PageRank, co doprowadziło do rozwoju Internetu. Firma rosła wraz z rynkiem, stając się jego współtwórcą a jednocześnie beneficjentem. Z czasem powstał system Adwords i Adsense, który zaczął przynosić ogromne przychody, pojawił się Gmail, przeglądarka Chrome i Android. Google coraz śmielej tworzyło własne produkty, a tymi - które jako pierwsze zaczęły wzbudzać duże kontrowersje - były (i są) Google Maps.

Niemcy mówią halt dla street view

Niemcy to kraj bardzo wrażliwy na kwestie prywatności. Wyraźnie było to widać po niedawnych doniesieniach Edwarda Snowdena, kiedy to tamtejsza prasa z oburzeniem zareagowała na informację, że Amerykanie podsłuchują kanclerz Merkel oraz niemieckich polityków. Już wcześniej, gdy w 2010 roku Google zapowiedziało start usługi street view w 20 niemieckich miastach, spotkało się z wieloma negatywnymi komentarzami wywołanymi obawami o prywatność. Wzmocniło je odkrycie Johannesa Caspara, który zauważył, że Google po kryjomu zbiera także prywatne dane z niezabezpieczonych sieci Wi-Fi. W efekcie wywołało to śledztwa w wielu krajach i naznaczyło się głęboką rysą w reputacji firmy. Sprawa w samych Niemczech miała zaskakujący finał – Google zapłaciło raptem niecałe 200 tys. dolarów kary, a sam Johannes Caspar ucichł po tym jak Google podarowało mu… kopię niemieckich danych. Sami Niemcy tak szybko nie skapitulowali. Europejskie prawo wymaga od Google, aby m.in. zamazywało twarze ludzi i informowało społeczność o tym, że ich samochody będą jeździć po ulicach danego miasta. Natomiast Niemcy dodatkowo mogą poprosić o zamazanie ich domu na zdjęciach.

mapy google street view

Tak jak Google nie zatrzymało się na samym sfotografowaniu Ziemi z kosmosu, tak firmie nie starcza widok ulic z samochodowego dachu. Ścieżki są fotografowane przez kamery ciągnięte za rowerami, a bardziej niedostępne miejsca przez osoby, które noszą sprzęt na swoich plecach. Dzięki temu Google Maps nie mają sobie równych wśród konkurencji ze strony Microsoftu czy Apple. Wydaje się być kwestią czasu, aby Google dostało zgodę na użycie dronów do sfotografowania każdego centymetra ziemi. Albo lepiej – może po prostu sami będziemy fotografować świat dla Google za pośrednictwem Google Glass?

Roboty, samochody bez kierowców i samowystarczalne źródła energii

Google z rozpędu wchodzi na rynek robotyki. Boston Dynamics jest ósmą spółką z tej branży, w którą internetowy gigant zainwestował w minionym roku. Bostońska firma zaprojektowała najszybszego robota, a Google w swoim portfolio ma również tokijski start-up, który jest twórcą najsilniejszego humanoidalnego robota na świecie, który w domyśle swoich twórców ma służyć do pomocy w przypadku katastrof. Warto zauważyć, że Google zyskało nie tylko gotowe projekty innowacyjnych robotów, ale również kilka zespołów najwybitniejszych specjalistów w dziedzinie robotyki jakimi dysponuje ludzkość.

petman boston dynamics

Google silnie inwestuje również w sektor energetyczny, co wydaje się bardzo celnym posunięciem, biorąc pod uwagę jak silnie ludzkość uzależnia się od prądu. Jak dotąd korporacja przeznaczyła na ten cel setki milionów dolarów, ostatnio wykładając 103 miliony dolarów na Mount Signal Solar, a wcześniej 168 milionów na BrightSource Energy. Obie te firmy są gigantycznymi farmami solarnymi, których celem jest dostarczanie zielonej energii do masowego odbiorcy. Spółek z tego sektora jest w portfolio więcej, a jedną z ciekawszych jest Makani Power, która opracowuje technologię dostarczania energii z latawców.

Google dokonuje większości swoich inwestycji za pośrednictwem Google Ventures, którego portfolio jest bardzo zdywersyfikowane. Fundusz interesuje wszystko od sektora consumer i mobile przez e-commerce, usługi biznesowe i dane, po medycynę, energetykę i robotykę. Łącznie ponad 200 spółek, których spektrum doskonale ilustruje poniższy materiał video:

Jedna firma, by rządzić wszystkimi?

Parafrazując cytat z “Władcy Pierścieni” Google ma najwyraźniej ambicje do stworzenia firmy-mocarstwa, z udziałami w większości rynków i branż na świecie. Co więcej, plan ten jest realizowany bardzo skrupulatnie i precyzyjnie, a jego podwaliny stanowią ludzie. Google utrzymuje się w TOP5 firm w rankingu najbardziej pożądanych pracodawców, i to nie bez przyczyny. Szeroki pakiet świadczeń socjalnych, wysokie pensje, atrakcyjność marki firmy, praca nad technologiami przyszłości i legendarna wręcz atmosfera pracy w warunkach wspierających kreatywność – wszystko to sprawa, że firma przyciąga najlepszych na całym świecie, we wszystkich dziedzinach.

data center google

Google już teraz posiada najpopularniejszą wyszukiwarkę internetową na świecie, mapy całego globu, całe dekady filmów nagrane na YouTube, miliony aktywnych kont mailowych oraz jeszcze więcej smartfonów sterowanych ich systemem operacyjnym. Dzięki swoim usługom zbiera na temat swoich użytkowników gigantycznej wielkości dane, których liczba jest liczona w setkach milionów terabajtów.

A to tylko sfera oprogramowania – Google wykracza daleko poza nią. Poprzez niedawny zakup firmy Boston Dynamics internetowy gigant de facto zaangażował się w sektor zbrojeniowy, gdyż firma ta nadal ma aktualne kontrakty militarne. Trwają prace na Google Glass, dzięki któremu, jak nigdy dotąd, będziemy przywiązani do Internetu oraz, co za tym idzie, produktów tej firmy. Już teraz produkuje własne telefony i laptopy, a na horyzoncie są samochody, które nie będą potrzebować kierowcy. Patrząc z góry na wszystkie obszary działalności Google Inc. i podmiotów powiązanych, nasuwa się pytanie: dokąd ta spółka zmierza? Pozycję silnego lidera w sektorze Internetu już dawno osiągnęła, a jej aktywność rozszerza się na gospodarkę niczym pajęcza sieć. Przy tym tempie tak różnorodnego rozwoju Google będzie w stanie stworzyć za pomocą swoich usług i produktów oddzielne i niezależne państwo, jednocześnie paraliżując, a w najlepszym wypadku zakłócając, funkcjonowanie innych, odciętych od tych przywilejów. W całej układance brakuje jeszcze kilku ważnych elementów, z których w oczy rzuca się nieobecność własnej waluty, ale sądząc z dynamiki rozwoju kryptowalut Google Coin może być tylko kwestią czasu.

google data center

Stwierdzenie, że firma robi to w złej wierze byłoby dużym nadużyciem, jednak faktem jest, że Google staje się gigantem również poza Internetem, ze strategią silnego rozproszenia biznesu. Bardzo możliwe, że będzie to w przyszłości budzić coraz większe obawy nie tylko społeczeństwa, ale i innych przedsiębiorstw, które mogą poczuć się zagrożone. Już teraz skala inwigilacji prowadzona przez Amerykanów za pośrednictwem agencji NSA budzi rosnące obawy o nasza prywatność, którą codziennie powierzamy m.in. Google. Dobre intencje spółki, w które sam wierzę, nijak się mają do państwowego nakazu, który może ją zmusić do udostępnienia wszystkiego co wie na temat danego obywatela świata – a zazwyczaj wie dużo. Stąd też moje porównanie z tytułu artykułu – Google skupia władzę nad bardzo wieloma sferami życia. Obyśmy byli w stanie jak najdłużej używać jego produktów i usług dla naszego dobra, bo chętnych do zagarnięcia pierścienia dla swoich celów będzie tym więcej, im bardziej będzie rosła jego moc.

Przemysław Gerschmann - Założyciel Equity Magazine, analityk inwestycyjny w globalnym banku. Pasjonat rynków finansowych, biegacz długodystansowy, wielbiciel południowych Włoch i fan książek Murakamiego.

Kadr z filmu Władca Pierścieni pochodzi z serwisu Filmweb. Kadr przedstawiający robota pochodzi z oficjalnego kanału Boston Dynamics w serwisie YouTube. Pozostałe grafiki pochodzą ze stron Google.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst