Tech  / Artykuł

Ten polski sklep poświęca nawet 13 godzin na przygotowanie zdjęć jednego produktu na swoją stronę internetową

147 interakcji
dołącz do dyskusji

Co prawda święta Bożego Narodzenia powinny nam się kojarzyć przede wszystkim z ich religijnym aspektem, ja jednak od kilku lat łączę je z rzadko spotykaną rodzinną atmosferą i… prezentami. Choć sam nienawidzę otrzymywać podarków, to doskonale czuję się, gdy mogę je dawać najbliższym mi osobom. Oczywiście ze znalezionych pod choinką paczek najbardziej cieszą się dzieci i do tych prezentów przykładam największą wagę. W końcu jeszcze niedawno sam byłem brzdącem i pamiętam, jaką radość mogła sprawić wymarzona zabawka. Zresztą, kto tego nie pamięta?

Jednak z zabawkami jest tak, że najlepiej prezentują się one przede wszystkim w reklamach i w grafikach umieszczonych na opakowaniach. Z tego powodu naiwny klient może kupić bardzo drogi przedmiot, który okaże się bublem. Oczywiście nie jest to jakikolwiek problem dla producenta, który nie wymieni towaru, bo nie ma takiego obowiązku. Przecież klient powinien wiedzieć co kupuje, a to, że w reklamach wszystko wygląda ładniej, to norma. Na szczęście jednak rozwój technologii sprawił, iż znaczną część prezentów kupujemy na odległość, przez Internet.

Czemu na szczęście? Bo prawo pozwala nam w ciągu 10 dni zwrócić  kupiony na odległość przedmiot, który nam po prostu nie odpowiada. Oczywiście nadal mało kto zdaje sobie sprawę z takiej możliwości, jednak liczba świadomych klientów cały czas się powiększa. Co prawda nic nie zmieniło to w postawie producenta, ale sprawiło, że straty z powodu niewłaściwie  przedstawionych produktów mogą ponosić sklepy. Dlatego coraz częściej starają się one dokładnie informować klienta o tym, co może kupić.

Do niedawna nieliczne sklepy starały się oferować wideoprezentacje swoich produktów, które dużo wniosły do możliwości dokładnego obejrzenia zabawek jeszcze przed zakupem. Jednak okazało się, że istnieją lepsze rozwiązania umożliwiające zapoznanie się z przyszłym prezentem dla naszych pociech. Są to fotografie 3D, które umożliwiają oglądanie go z każdej strony. Oczywiście, nie zastąpią one własnoręcznego sprawdzenia produktu, ale biorąc pod uwagę fakt, że najbardziej rozchwytywane zabawki są szczelnie zapakowane, i tak jest to naprawdę dużo. Na tego typu formę promocji natknąłem się ostatnio w białostockim, internetowym sklepie Todler, w którym co roku sam robię sporo zakupów dla przyjeżdżających na święta pociech.

Postanowiłem więc zapytać się właściciela tego sklepu, w jaki sposób wykonywane są zdjęcia i czy klienci są zainteresowani taką formą prezentacji. Nie ukrywam, że zrobiłem po to, by ją rozpropagować. Po pierwsze, wśród rodziców, którym narzędzie takie szczególnie przyda się w okresie przedświątecznym. Po drugie, wśród konkurentów Todlera, bo rozwiązanie to chciałbym widzieć w każdym sklepie internetowym. Jest ono często spotykane na stronach producentów elektroniki, ale zabawki w ten sposób miałem okazję oglądać pierwszy raz. Może to być jednak wina tego, że korzystam przede wszystkim z oferty polskich sklepów, za granicą nie kupuję prawie wcale.

Dawid Kosiński, Spider's Web: Jakiego sprzętu używacie do wykonywania zdjęć zabawek?

Waldemar Kardasz, Todler.pl: Korzystamy z jednego z najlepszych rozwiązań na rynku w zakresie fotografii 360 tj. Orbitvu Alphashot XL. (polskiej firmy) Do tego podpinamy pełnoklatkową lustrzankę Canona z uniwersalnym obiektywem klasy L. Zanim zdecydowaliśmy się na taką konfigurację, przetestowaliśmy kilka innych rozwiązań, jednak tak konfiguracja daje najlepsze efekty i umożliwia szybkie tworzenie materiału do prezentacji, zapewnia najwyższą jakość zdjęć z automatycznie wyciętym tłem. To bardzo dobry sposób tworzenia i wyświetlania gotowych prezentacji 360.

Jak wygląda proces robienia takich zdjęć?

Zanim zabierzemy się do robienia zdjęć, należy starannie przygotować przedmiot prezentacji. Czyścimy go z najdrobniejszych cząstek kurzu, odcisków palców odpowiednio aranżujemy scenę. W przypadku klocków Lego musimy je najpierw złożyć. Jest to oczywiście frajda, ale dosyć pracochłonna (rekord poświęconego czasu na złożenie 1 zestawu to 13 godzin). Przedmiot umieszczany jest w "mini studiu" z własnym ciągłym oświetleniem i sterowanym obrotowym stołem.

Aparat, stół i oświetlenie obsługiwane są przez jedną aplikację, która nimi steruje (naświetla, włącza migawkę, oraz obraca stołem o zadany kąt). Do każdego ujęcia wykonywane są dwa zdjęcia, pierwsze ze światłem dobranym tak aby jak najlepiej oświetlić przedmiot, drugi tak aby na jego podstawie algorytm programu mógł rozróżnić tło (które jest prześwietlane) od przedmiotu (który jest niedoświetlany). Aby prezentacja wyglądała atrakcyjnie należy wykonać minimum 36 zdjęć. Często wprowadzamy animację poklatkową, która urozmaica prezentację ukazując ruchome elementy przedmiotu.

Czy takie prezentacje są normą na rynku? Czy konkurencja ma podobne pomysły?

Jeszcze nie, ale widzimy, że coraz więcej firm zaczyna  korzystać z tej metody przedstawiania produktów. W naszej branży nie znaleźliśmy sklepu, który wykorzystywał by prezentacje 360. W branży RTV-AGD sprawa wygląda już zupełnie inaczej. Jest kilka sklepów, które robią i udostępniają widoki 360 klientom. A w krajach bardziej rozwiniętych od naszego, ta technika jest jeszcze bardziej popularna. Trend jest wzrostowy więc wkrótce będziemy widzieć coraz więcej i więcej sklepów z takimi prezentacjami.

Dlaczego zdecydowaliście się na taką formę prezentacji, a nie na przykład na film ze składaniem zestawu lub prezentacją już złożonego?

Film też ma swoje zalety, przede wszystkim można pokazać funkcje, i sposób działania zabawki. Nie mamy jednak w nim kontroli nad ujęciem, nie możemy też przyjrzeć się detalom, które potencjalny konsument możemy uznać za istotne. O tym np. czy gniazdo HDMI jest w laptopie czy też go brak możemy równie dobrze dowiedzieć się z opisu jaki i z prezentacji 360 - trzeba tylko obrócić go w rękach. W przypadku zabawek, a spory asortyment naszego sklepu to produkty z wyższej półki, chcieliśmy dać klientowi możliwość poznania dokładnego poznania przedmiotu przed dokonaniem zakupu.

Zakupy dokonywane są w większości przez dorosłe osoby, jednak przy wyborze często towarzyszą im dzieci i to one chcą decydować o tym, czym się będą bawić. Dla nich takie prezentacje i filmy są dużą pomocą. Dobrze jest otrzymać prezent, zabawkę, który  się wybrało i który jest dokładnie tym na co tak niecierpliwie czekaliśmy. W przypadku klocków Lego często mamy do czynienia z fanami, którzy kolekcjonują zestawy i dla nich nasz sklep jest jedynym miejscem w sieci, gdzie mogą obejrzeć złożone zestawy niczym na największej wystawie klocków. Ta grupa naszych klientów docenia, że może sprawdzić najdrobniejszy detal, z którego wykonany jest zestaw (twarze ludzików, metody budowy, użyte klocki).

Czy klienci aktywnie korzystają z tego typu prezentacji? Czy z powodu takich innowacyjnych rozwiązań cieszycie się większą sprzedażą, czy to działanie czysto wizerunkowe?

Tak, zdecydowanie korzystają. W naszym sklepie prezentacje 360 zastępują zdjęcia tzn. w pierwszej kolejności użytkownikowi podajemy ją do obejrzenia. Zdjęcia są otwierane dużo rzadziej. Odnotowujemy dynamiczny wzrost sprzedaży od początku istnienia sklepu (2011) i część tego wzrostu przypisujemy prezentacjom 360. Oczywiście odpowiednia polityka cenowa, jakość obsługi i dobór asortymentu również ma duży wpływ na wyniki sprzedaży. Korzyścią na jaką warto zwrócić uwagę jest znacznie mniejsza liczba zwrotów (klient nie jest zaskakiwany jakością czy wyglądem otrzymanego towaru), duża świadomość marki Todler oraz rosnąca liczba wejść bezpośrednich lub na wyszukiwaną frazę "todler" nowych użytkowników, co świadczy o tym, że klienci polecają nam swoim znajomym. Bardzo dobrze korzystamy z tzw. marketingu szeptanego.

Jak będzie rozwijał się Todler?

W Białymstoku otwieramy teraz sklep stacjonarny, w którym również wykorzystamy prezentacje 360. Obok ceny klocków drukujemy kody QR, które prowadzą do widoku 360, ze złożonym zestawem. Teraz każdy ze swojego smartfona może zobaczyć, "dotknąć" złożonego zestawu a nie tylko pudełka. Takich funkcji nie widzieliśmy jeszcze nigdzie i chyba jesteśmy jednymi z pierwszych w świecie, którzy zaczną wykorzystywać prezentacje 360 również w sklepie stacjonarnym. Poza sklepem www.todler.pl świadczymy usługi tworzenia takich prezentacji. Mamy ogromne w tym doświadczenie i najlepsze rozwiązanie sprzętowo-programowe na rynku. Zapraszamy więc na www.ksens.pl. Tam można zapoznać się z naszą ofertą dotyczącą tego typu usług.

Dziękuję za wywiad i życzę powodzenia.

Również dziękuję.

TODLER (8 of 1)

Podejrzewam, że wiele osób ciekawi, co dzieje się z zabawkami, które zostały sfotografowane. Zależy to od rodzaju zabawki, ale pierwszą zasadą robienia zdjęć jest to, by w żaden sposób nie uszkodzić nawet opakowania. Z tego powodu zabawki, które zostały wyjęte na sesję i nie widać na nich jakichkolwiek śladów użytkowania, są pakowane i sprzedawane jako nowe. Z kolei zabawki, których nie da się w ten sposób włożyć do pudełka, na przykład klocki Lego, są też pakowane, ale sprzedawane jako sprzęt powystawowy. Jako że sam też korzystałem z podobnych okazji, muszę przyznać, że to uczciwy układ. Jeśli pudełko jest ładnie zapakowane, to dziecku nie zrobi różnicy kolor znajdującej się w środku folii.

Koncepcja fotografii trójwymiarowych jest bardzo ciekawa, ale nie idealna. Obok modeli (albo chociaż dwuwymiarowych zdjęć) produktów brakuje mi zdjęcia dziecka, które pokazywałoby, jak duża jest zabawka, którą kupujemy. Co prawda producenci podają wymiary swoich zabawek w centymetrach, ale jestem przekonany, że większość z nas ma zbyt słabo rozwiniętą wyobraźnię przestrzenną, by zobrazować sobie ich wymiary.

Do tego brakuje możliwości dotknięcia zabawki, ale nie jest to wina sklepu tylko braku odpowiedniej do tego technologii. I nie będzie jej jeszcze długo, bo nawet ekrany dotykowe ze sprzężeniem zwrotnym czy drukarki 3D nie pokażą nam, czy zabawka będzie wytrzymała, czy nie będzie skrzypieć i czy nie rozpadnie się w rękach dziecka. Oczekując na nie musimy zadowolić się trójwymiarowymi zdjęciami, które i tak dopiero raczkują na polskim rynku.

Do niedawna sklepy z zabawkami kojarzyły mi się przede wszystkim ze starymi i bardzo kolorowymi pawilonami pełnymi różnorodnych pudeł. Teraz jednak okazuje się, że niebawem ich wizerunek może się zmienić. Żyjemy w XXI wieku i technologia nie jest związana wyłącznie z elektroniką i przemysłem IT, stała się dostępna dla absolutnie każdej branży. Z tego powodu kibicuję Todlerowi i mam nadzieję, że także inne firmy pójdą w jego ślady i w niemal wszystkich sklepach będę mógł oglądać nie tylko trójwymiarowe zdjęcia zabawek i komputerów, ale też butów, mebli i wszystkich innych produktów. To rozwiązanie jest tak przydatne, że po prostu musi się przyjąć.

Zdjęcie group of happy kids watching tv at home pochodzi z serwisu Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst