RTV  / Recenzja

Sony X9, czyli pierwszy telewizor 4K dostępny w szerokiej dystrybucji - recenzja Spider's Web

Rok 2013 należy do 4K. Oczywiście, w większości naszych domów takich urządzeń nie ma. Jesteśmy jednak świadkami prawdziwego boomu i wielkiej wojny cenowej. Jej początkiem jest Sony X9 czyli pierwszy telewizor z 4K w cenie poniżej 20 tysięcy złotych. Mieliśmy okazję przetestować go, jako nasz główny ekran przez ponad dwa tygodnie.

Sony X9, a właściwe KD-55X9005 to 55-calowy reprezentant najwyższej serii telewizorów Sony. Jego cena to prawie 16 tysięcy złotych, jednak patrząc na sytuacje w Stanach Zjednoczonych istnieje spore prawdopodobieństwo, że ekran ten szybko stanieje. Ma on dwie szczególne cechy: rozdzielczość 4K oraz system głośników po bokach. Czy jednak te elementy sprawiają, że jest on wart swojej ceny?

Dopieszczony wygląd

Sony X9 wrażenie tak naprawdę robi jeszcze zanim go uruchomimy, w przeciwieństwie do większości telewizorów jest znacznie szerszy, a to za sprawą wspomnianych głośników po bokach. Dodatkowo ekran jest bardzo nisko zawieszony nad podstawą, co też jest dość rzadko spotykane we współczesnych telewizorach. To wszystko sprawia, że mamy wrażenie, że mamy do czynienia z wielką, wspaniałą, czarną bryłą. W dodatku swoim wykończeniem do złudzenia przypomina smartfona Sony Xperia Z. Inne wrażenie, wynikające z konstrukcji, dostrzegamy już podczas oglądania, wydaje nam się, że obraz jest bardziej panoramiczny. Jest to jednak złudzenie, wciąż mamy do czynienia z proporcjami 16:9.

Jako osoba, która w roku składa i rozkłada przynajmniej kilkanaście telewizorów muszę pochwalić X9 za sposób montażu. Mimo wielkości telewizora jest łatwo i przyjemnie. Wyjmujemy z pudełka podstawę, nakładamy na nią telewizor i przykręcamy 4 śruby. Szkoda, że czasem nawet małe telewizory stosują znacznie fikuśniejsze sposoby przykręcania podstawy.

Sony X9 to wciąż jednak eksperymentalna konstrukcja, chciałoby się rzec testy beta na żywym i bogatym organizmie. Dowodem na to jest dość mocne nagrzewanie się telewizora oraz dość pokracznie rozmieszczone złącza, porozrzucane po prawej tylnej części. Na szczęście to wszystko ma się nijak do codziennego użytkowania.

Na co dzień będziemy korzystać z jednego z dwóch dostępnych pilotów. Są to te same kontrolery jakie znajdziemy w modelach W8 i W9. Mały pilot z dostępem do podstawowych funkcji oraz komunikacją NFC, pozwalającą na szybsze połączenie naszego smartfona lub tabletu z telewizorem. O tym pisałem przy okazji recenzji W8 i tam zapraszam wszystkich zainteresowanych szerszym opisem funkcji multimedialnych. Trochę szkoda, że Sony nie postarało się o lepsze wykonanie dużego pilota dla modelu X9. Tak zacny telewizor zasłużył sobie na coś więcej, niż ten plastikowy kontroler.

Jakość obrazu, czyli coś, za coś

Telewizor Sony X9 oparty jest o technologie LCD z krawędziowym podświetlaniem LED. Podobnie jak wszystkie tegoroczne telewizory Sony i podobnie jak W9, ma on także technologię kwantowych kropek czyli Truliminos. W dodatku ma oczywiście rozdzielczość 4K czyli 3840 na 2160 pikseli. To wszystko ma gwarantować najlepszą jakość obrazu, jaką do tej pory widzieliśmy pod naszym dachem. Tak w rzeczywistości jest jeśli chodzi o zdjęcia oraz treści w 4K. Materiały w natywnej rozdzielczości wyglądają oszałamiająco, a kolory są dużo lepiej odzwierciedlone niż na testowanym przez nas ubiegłej jesieni 84-calowym LG LM9600V.

A czemu z innymi materiałami jest gorzej? Ponieważ Sony X9 nie jest jednak tak dobry jak W9. Radzi sobie słabiej z podświetlaniem, no i oczywiście materiał telewizyjny w SD na 4K wygląda bardzo słabo, choć nie aż tak, jak można by się tego spodziewać. Jeśli często oglądamy zwykłą telewizję to W9 będzie lepszym wyborem, X9 to gratka dla filmowych amatorów, którzy już dziś myślą o przyszłości.

Jeśli chodzi o samo skalowanie obrazu HD do 4K, to X9 radzi sobie naprawdę nieźle. Przy codziennym użytkowaniu nie można odczuć żadnego dyskomfortu związanego z tym, że źródło obrazu oferuje słabszą rozdzielczość niż natywna rozdzielczość wyświetlacza. W dodatku w filmach z Blu-ray Sony X9 pokazuje swoje możliwości i serwuje nam prawdziwy spektakl.

Dla mnie osobiście X9 i W9 to dwa telewizory, z którymi naprawdę ciężko rywalizować jeśli chodzi o kolory, choć oczywiście plazmy Panasonic ZT60 i VT60 dla części użytkowników będą subiektywnie lepszym wyborem.

Sony mamy problem, czyli 4K

Niestety czar wspaniałego ekranu pryska w momencie, gdy przychodzi do tematu odpowiednich treści. Tych na rynku na dzień dzisiejszy po prostu nie ma i szybko w Polsce nie będzie. Zwykły użytkownik bez komputera z odpowiednią kartą graficzną nie jest w stanie uzyskać obrazu o odpowiedniej rozdzielczości. Pozostają zdjęcia, które rzeczywiście na X9 wyglądają świetnie, ale to trochę za mało, aby dopłacać do telewizora.

W Stanach Zjednoczonych ten problem jest już częściowo zażegnany przez Sony dzięki dedykowanemu odtwarzaczowi. W Polsce jednak raczej go szybko nie ujrzymy. Nadzieją może być Playstation 4, ale na dzień dzisiejszy to jedynie domysły. To oczywiście problem całej technologii 4K, a nie tylko Sony. Właściwie jeśli ktoś może temu zaradzić, to właśnie Sony. A to dlatego, że Japończycy nie tylko dostarczają telewizory, ale też produkują kamery, mają własne studia filmowe, a za granicą serwisy VOD. Sytuacja będzie się więc powoli zmienić. Już na targach IFA zaprezentowano pierwszą kamerę 4K, dedykowaną rynkowi konsumenckiemu. To małe kroczki w stronę popularyzacji 4K, ale to wszystko potrwa.

Innym sposobem Sony na dostarczenie treści jest „Remastered in 4K” czyli wydania Blu-ray z rozdzielczością 1080p ale zwiększoną paletą barw i większym bitratem. Dzięki temu obraz wygląda znacznie lepiej niż na pierwszych wydaniach tych filmów. Oczywiście to jeszcze nie jest natywne 4K. Poza tym filmy te jeszcze nie są dostępne w Polsce.

Skąd więc miałem sygnał 4K?

Zdobycie materiałów 4K nie było łatwe, nawet w przypadku bezpośredniego kontaktu z Sony. Znalazłem w Sieci kilka materiałów demonstracyjnych w kontenerze mkv, niestety telewizor nie chciał ich odtworzyć, a żaden z komputerów, które miałem pod ręką, nie wspierał tak wysokiej rozdzielczości. Ostatecznie Sony dostarczyło mi ich własne, demonstracyjne urządzenie o mistycznej nazwie „4K content generator”. Dzięki takiemu urządzeniu, w którym - jak mniemam - siedzą komputerowe podzespoły, otrzymałem dostęp do kilku promocyjnych filmików. Tych samych, które możecie obejrzeć w salonach Sony Center, gdzie dostępny jest model X9.

SONY-4K-X9-Recenzja-55X9005-28

Demonstracyjne materiały wyglądają rewelacyjnie, zapierają dech w piersiach i pokazują najlepsze strony telewizora. Niestety, to tylko krótkie filmiki. Jak długo możemy je oglądać. 4K teraz potrzebuje potężnego kopa w postaci treści, inaczej para jaką obecnie wkładają w to producenci, będzie zbyteczna.

Jeśli miałbym kupić X9 - to dla głośników

W czasie testów okazało się, że tak naprawdę innowacją i najważniejszym elementem tego telewizora są wbudowane głośniki. One mają moc i są w stanie zdeklasować nie jedno kino domowe 2.1. Po lewej i prawej stronie ramy znajdziemy po trzy głośniki. Uzyskujemy więc coś, co może konkurować z kolumnami podłogowymi. W dodatku telewizor pozwala na podłączenie zewnętrznego subwoofera.

SONY-4K-X9-Recenzja-55X9005-02

To najlepszy dźwięk jaki słyszałem z telewizora, choć nie miałem okazji odsłuchać potężnych Samsungów S9, które również w swojej wyszukanej ramie mają zamontowany niezły system audio. Dźwięk z Sony X9 deklasuje większość soundbarów. Jest czysty, wyrazisty i soczysty. Ponoć w sklepach sprzedawcy muszą odłączać kina domowe, aby udowodnić, że to ten telewizor właśnie tak gra. Subwoofer to tylko opcja, ponieważ bas też jest niezły, oczywiście nie zatrzęsie naszą kanapą, ale na kilku koncertowych płytach Blu-ray sprawdzał się wyśmienicie.

SONY X9 2

Na targach IFA Sony prezentowało model X8 bez głośników, ale jeśli nie macie naprawdę dobrego kina domowego, a chcecie już dziś cieszyć się obrazem 4K, to warto dopłacić do X9. Dźwięk z tego telewizora robi piorunujące wrażenie.

Multimedialnie bez zmian

Poza świetnym wyglądem, ultrawysoką rozdzielczością oraz świetnymi głośnikami X9 ma te same możliwości, co pozostałe telewizory Sony. Jak wspomniałem, wyposażony jest w dwa piloty, w tym jeden ze wsparciem dla NFC. Sam telewizor oczywiście ma wbudowane Wi-Fi. W przypadku moich testów SEN miał dość ograniczoną liczbę aplikacji i w dodatku się wieszał. Mam nadzieje, że to jednak wada wyłącznie egzemplarza testowego. Wersja sklepowa powinna mieć to samo, co serie W6, W8 czy W9.

SONY-4K-X9-Recenzja-55X9005-06

W przypadku recenzji W8 wspominałem o problemach z odczytywaniem dysku zewnętrznego o pojemności 2 TB. Na szczęście to zostało poprawione i w X9 bez problemu mogłem cieszyć się kolekcją zdjęć i filmów. W tegorocznych modelach Sony pobłogosławiło piratów chyba jako ostatni producent na rynku. Dlatego też X9 radzi sobie z kontenerem mkv i dodatkowymi napisami. Oczywiście bez wsparcia dla rozdzielczości 4K, a szkoda.

Rewolucja? Przyszłość? Bezsens?

Mimo że Sony X9 jest dla mnie jednym z najznamienitszych telewizorów jakie miałem okazję sprawdzić, to budzi on we mnie bardzo mieszane odczucia. Z jednej strony, dźwięk i wzornictwo zachwycają, z drugiej, cena i brak treści 4K odtrącają. Pewnie, że nie jest to telewizor dla wszystkich. Po pierwsze, trzeba dysponować budżetem wynoszącym przynajmniej 16 tysięcy. Po drugie, trzeba mieć kolekcję filmów na Blu-Ray. Po trzecie, jest wart tych pieniędzy jeśli nie mamy w domu dobrego zestawu kina domowego. Jeśli spełniamy te trzy warunki, to X9 możemy brać w ciemno. W innym wypadku, szukając telewizora premium, warto zastanowić się nad taki modelami jak Sony W9, Panasonic ZT60/VT60, Sharp LE857 lub dla fanów Smart TV Samsung F8000.

SONY-4K-X9-Recenzja-55X9005-12
SONY-4K-X9-Recenzja-55X9005-20

Pewne jest jednak, że wraz z premierą Sony X9 telewizory 4K przestały być ciekawostką, stały się produktem praktycznie masowym. To debiut, tego ekranu w konkurencyjnej cenie rozpoczął prawdziwą batalię na UHDTV. Mnie ten telewizor wraz z treściami 4K i znamienitym dźwiękiem zachwycił. Gdy pojawią się masowo treści 4K, a model jeszcze stanieje, stanie się dla wielu filmożerców prawdziwą gratką i ozdobą salonu.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst