Sprzęt / Felieton

Dr. Dre ma dość HTC

Lubię mieć rację, ale gdy za często ją mam w stosunku do tego samego podmiotu, to zaczynam się zastanawiać nad realnym wymiarem problemu. No bo w przypadku HTC wszystkie, dosłownie wszystkie bez wyjątku marketingowe decyzje ostatnich lat były przestrzelone.

Dziś czytam o tym, że Dr. Dre ze swoim wspólnikiem Jimmym Iovinem, chce wycofać się z 300 mln dol. inwestycji, jaką w Beats w 2011 poczynił HTC. „Wall Street Journal” pisze, że chcą się z tego mariażu wykupić, by ich firma mogła się dalej rozwijać. W planach – obok serwisu streamingowego na wzór Spotify – Beats ma także produkcję wysokiej jakości sprzętu audio dla samochodów, głośników oraz innego muzycznego osprzętu.

To nie pierwsza próba wyjścia z wątpliwej inwestycji HTC. W ogóle to było tak, że w 2011 r. Iovine i Dr. Dre sprzedali 50,1% udział w Beats tajwańskiemu producentowi smartfonów za 300 mln dol. Wtedy HTC był na topie. Był liderem wewnętrznego rynku Androida, a smartfony linii Sensation wyznaczały trendy wśród konkurencyjnych produkcji. Jednak już rok później, gdy zaczęły się poważne kłopoty HTC, który szybko zaczął tracić rynek, muzycy wykupili z powrotem 25% udziałów za 150 mln dol. Teraz, za pomocą finansowania długiem (czyli de facto wzięcia zewnętrznego inwestora), chcą wykupić pozostałą ćwierć swojej firmy od HTC, by w ogóle pożegnać się z tajwańskim inwestorem. Ten deal pewnie dojdzie do skutku, bo HTC odpuściło sobie marketingowe inwestowanie w Beats co najmniej rok temu.

W kwietniu 2012 r. pytałem „czy słuchawki wpływają na decyzję o zakupie smartfona„. Już wtedy HTC wysyłał bowiem sygnały, że mariaż z Beats raczej nie wpływa dobrze na sprzedaż smartfonów. To była zresztą dość krótka historia. Pierwszy model smartfonu z dołączanymi słuchawkami Beats dostępny był na rynku we wrześniu 2011 r. (HTC Sensation XE). Potem Beatsy były także dołączane do zestawu z HTC Sensation HL oraz HTC Rezound. I to by było na tyle. Widząc, że słuchawki marki premium wcale nie stanowią marketingowej przewagi, HTC zmienił strategię – teraz mówiono o oprogramowaniu Beats, które miały napędzać system audio w smartfonach Tajwańczyków. I tak jest w zasadzie do dzisiaj, tyle że HTC już tego wyraźnie nie komunikuje rozumiejąc, że słuchawki wcale nie stanowią ważnego wyznacznika zakupowego dla kupujących smartfony.

Szefowie marketingu HTC wydawali się nie rozumieć, że słuchawki dołączane do smartfona nie do końca służą do zapewniania odpowiednio wysokiej jakości dźwięku. Jak pokazał przykład iPoda, białe słuchawki do niego dołączane, mimo że z dobrą jakością dźwięku miały niewiele wspólnego, to stały się swego czasu wręcz kultowe. A stało się tak nie dlatego, że stanowiły świetny zestaw dla amatora muzyki, lecz stały się elementem modnego ubioru, manifestacji światopoglądu. Próbując powielić pomysł Apple’a, HTC raczej tego nie zrozumiał. No więc teraz płaci za to cenę.

Beats ma też inny powód wyjścia z HTC. Jeszcze dwa lata temu, gdy HTC przejmował kontrolę w Beats, firma Dr. Dre mogła pochwalić się 200 mln dol. przychodów rocznie. Rok temu było to już jednak ponad 1 mld dol., a w 2013 r. planowany jest obrót na poziomie 1,3 mld dol. Beats jest więc bardzo dobrze prosperującą spółką, świetnie zarządzaną, z bardzo ambitnymi planami. HTC tylko jej przeszkadza, bo akurat zarówno przychody, jak i udziały w rynku tajwańskiej firmy podążają w zupełnie odwrotnym kierunku do Beats.

nie mobile
przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst