Foto  / Artykuł

Ile może znieść profesjonalna lustrzanka?

Zapewne każdy z nas kupując drogi sprzęt foto chucha na niego i dmucha, żeby służył jak najdłużej. Są jednak fotografowie, którzy nie znają pojęcia „trudne warunki do zdjęć”.

Jak wiele może znieść lustrzanka? Czy wytrzyma upadek na beton z wysokości? Czy można nią fotografować w deszczu? Czy silny mróz nie zamrozi smarów w mechanizmach lustra? Okazuje się, że są ludzie, którzy testują takie i o wiele bardziej ekstremalne sytuacje.

Francuski portal Pixelistes opublikował niedawno wideo, na którym redaktorzy dosłownie maltretują topową lustrzankę Nikona. Model D3s zostaje całkowicie ochlapany błotem, zanurzony pod wodą, zamrożony, w końcu wrzucony do ogniska. I – nie zgadniecie – po tym wszystkim dalej robi zdjęcia. Wszystkie mechanizmy działają prawidłowo i aparat jest zdolny do pracy. Zobaczcie sami – poniżej film tylko dla widzów o mocnych nerwach:

Swego czasu także ekscentryczny Kai z DigitalRevCom testował wytrzymałość lustrzanki. Tym razem „pod młotek” poszedł Canon ze swoim półprofesjonalnym modelem 7D. Aparat został zrzucony z wysokich schodów, został całkowicie zalany wodą po czym zamrożono go w zamrażarce, następnie strzelano do niego z wiatrówki, by na końcu spalić go w ognisku. Ponownie, Canon przetrwał próbę. Zdjęcia wykonane tym aparatem po przejściach były rozmazane, prawdopodobnie na skutek nadpalenia matrycy. Niemniej jednak wszystkie systemy, łącznie z mechanizmem lustra, działały. Nawet ekranik LCD wyświetlał zrobione zdjęcia. Niesamowite!

Jak to jest możliwe?

Lustrzanka z górnej półki to nie tylko najlepsze podzespoły, fenomanelna jakość zdjęć i fantastyczna ergonomia. To także – a może przede wszystkim – trwałość najwyższych lotów. Podczas gdy aparaty z niższej półki entry-level są w całości wykonane z plastiku, tak do budowy lustrzanek z wyższej półki stosuje się znacznie bardziej wytrzymałe materiały. Większość topowych aparatów zbudowana jest w oparciu o sztywny metalowy szkielet wykonany ze stopów magnezu.

Nikon D800 magnezowy szkielet
Magnezowy szkielet topowej lustrzanki

Zapewnia on sztywność konstrukcji i mechaniczną odporność na uderzenia i upadki. Chroni także całą newralgiczną elektronikę znajdującą się we wnętrzu lustrzanki. Szkielet jest pokryty warstwą plastiku i gumy, dzięki czemuaparat nie straszy wyglądem przypominającym RoboCopa. Taki szkielet wpływa niestety niekorzystnie na wagę aparatu, o czym przekonał się na pewno każdy, kto fotografował kilkugodzinną sesję przy użyciu profesjonalnego body. Metal sprawia, że przy fotografowaniu w zimie aparat jest przyjemnie zimny nawet na długo po powrocie do domu.

Profesjonalne body są także chronione przed wodą, wilgocią i pyłem. Odpowiada za to cały szereg uszczelek na korpusie. W najlepszych lustrzankach może być ich nawet kilkadziesiąt. Okalają bagnet, wszystkie przyciski, komorę baterii oraz klapki zakrywające złącza aparatu.

uszczelnienia
Uszczelnienia lustrzanki z górnej półki

A co z obiektywami?

W profesjonalnym zestawie to właśnie obiektyw jest najsłabszym ogniwem. Siłą rzeczy składa się on z szeregu soczewek, które przy uderzeniu w twardy obiekt po prostu pękną. Przednią soczewkę można chronić poprzez nakręcenie na obiektyw filtra ochronnego oraz osłony przeciwsłonecznej (tulipana). W codziennych zastosowaniach taki zestaw na pewno wystarczy, sądzę jednak, że może nie pomóc w sytuacjach takich jak na powyższych filmikach.

Mimo stosunkowo słabej odporności mechanicznej, topowe obiektywy są jednak doskonale uszczelniane. Podobnie jak korpusy, zawierają cały szereg uszczelek, które zapewniają bezstresową pracę nawet w najgorszej ulewie. Chronią także przed kurzem i pyłem, choć, jak się okazuje, nie tak dobrze jak byśmy sobie tego życzyli. O tym jednak za chwilę.

Po co takie zabezpieczenia?

Ktoś mógłby zapytać – po co to wszystko? Przecież nikt normalny nie topi swojego aparatu, ani nie wrzuca go do ogniska. Najlepsze zdjęcia nie powstają jednak w domowym zaciszu (przynajmniej nie wszystkie).

Wyobraźcie sobie imprezę Color Run. Jest to zdobywający popularność w Stanach Zjednoczonych bieg, który ma przywrócić społeczeństwu zamkniętemu w korporacyjnych ramkach pierwotną zabawę, szczęście i indywidualność. Bieg nazywany jest także festiwalem koloru i czerpie garściami z tradycji hinduistycznego święta Holi. W dniu święta wyznawcy Hinduizmu posypują się kolorowymi proszkami tworząc przy tym niesamowicie widowiskowy spektakl kolorów. Kto nie chciałby fotografować takich imprez?

Festiwal Color Run

Okazuje się, że część fotografów do takich celów woli wypożyczyć sprzęt, niż fotografować swoim własnym. Serwis LensRentals wypożyczający obiektywy zaprezentował niedawno zdjęcia przedstawiające szkła, które wróciły z imprezy Color Run.

Obiektyw po przejściach
Obiektyw po przejściach
Czyszczenie wymaga rozebrania obiektywu
Czyszczenie wymaga rozebrania obiektywu

W takich warunkach nawet najlepsze uszczelnienia nie spełnią swojej roli. Serwis wielokrotnie przekonywał, że pyłki wewnątrz obiektywu nie są powodem do zmartwień, bo ich wpływ na zdjęcie jest niezauważalny. Dziwnym trafem pracownicy zmienili zdanie, kiedy otrzymali obiektyw, który fotografował szalony bieg.

Z relacji RentalLens dowiadujemy się, że kolorowy pył pochodzący ze sproszkowanej kredy nie tylko osadza się na soczewkach, ale dostaje się także do mechanicznych i elektrycznych części obiektywu. Zębatki i mechanizmy odpowiedzialne za zmianę ogniskowej po prostu przestają działać. Sprzęt odmawia posłuszeństwa, a wyczyszczenie go wymaga rozebrania obiektywu praktycznie na części pierwsze. Swoją drogę, trudno nie powtórzyć pytania zadanego przez serwis – skoro tak przedstawiają się obiektywy, to jak muszą wyglądać płuca uczestników?

Kolejnym ekstremalnym przykładem jest nasz rodzimy Przystanek Woodstock. Festiwal znany jest z nieskrępowanych kąpieli błotnych. Fotografowanie w takich warunkach jest wyjątkowo trudne. Jak wygląda sprzęt po dniu spędzonym na Woodstocku możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej.

Przystanek Woodstock
FOT. WOJCIECH KROLAK / AGENCJA GAZETA

Ja, póki co, wracam do mojej w miarę bezpiecznej fotografii koncertowej i okolicznościowej. Mam nadzieję, że powyższe zdjęcia nie sprawią, że zamkniecie swój sprzęt w szczelnej torbie. Jeżeli spodobało Wam się oglądanie tortur sprzętu fotograficznego, a nie chcecie ryzykować swoim fotograficznym zestawem, poniżej zostawiam kilka filmów w tym temacie:

Zdjęcie w nagłówku: JP Carino

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst