Tech  / News

Nowy TokFM chciałby być jak NaTemat

Wiecie chyba jak bardzo kocham NaTemat.pl. To takie twórcze rozwinięcie "Wysokich Obcasów" - stworzyć problem tam, gdzie go nie ma, spróbować go rozwiązać, po czym stwierdzić, że misja zakończyła się niepowodzeniem. I jest źle. A wszystko na stronie poukładane w taki sposób, że czytelnik przypomina pieska z popularnego mema I have no idea what I am doing

Dziś kilka słów o przeprojektowaniu (zwróćcie uwagę na zręczne pominięcie zwrotu "redesign", który tak bardzo wszyscy tutaj kochamy) TOKFM.pl, czyli serwisu należącego do Agory (to m.in. ci od "Wysokich Obcasów"). Agora już od kilku miesięcy stara się gonić za designerskimi (nie udało się...) trendami, dokonała między innymi małej rewolucji na Gazeta.pl. Tu się oczywiście trochę zgrywam, bo serwis po prostu... powiększył czcionki, ale w sumie jego projekt był na tyle uniwersalny, że to wystarczyło do nadania witrynie powiewu nowoczesności (acz jest to zagranie na krótką metę).

TOKFM.pl to radio z długą przeszłością. Od 2005 roku jej większościowym udziałowcem jest właśnie Agora, co zresztą zaowocowało od pewnego czasu ożywionym skupieniem nad internetową wersją medium. Nie bez powodu. Radio jest nastawione na tematy polityczne i publicystyczne, debaty związane z różnymi problemami stoją na bardzo wysokim poziomie. Wydawca słusznie zaczął budować wokół tego otoczkę opiniotwórczej grupy ludzi i tak krok po kroku powstaje coraz poważniejszy konkurent dla NaTemat.pl, który również jawi się jako "portal opinii".

Nie zrozumcie mnie źle - naprawdę bardzo lubię Tomasza Lisa, który jest takim romantycznym ideowcem, notorycznie przegrywającym z Polską napędzaną swoimi obsesjami. Lubię Tomasza Machałę. Oni jednak dają jedynie twarz do takich tekstów, jak choćby wczorajszy o tej zabawnej stronie "Bang With Facebook", gdzie pojawia się cała psychoanaliza upadku moralności, pruderyjności, zmierzchu internetu. Do pełni szczęścia brakuje tylko opinii Paolo Coelho i Episkopatu. Nie chcę nikogo urazić, ale dla mnie serwis NaTemat.pl jest niestety najbardziej bezużytecznym z dużych w polskim internecie.

Piszę o tym wszystkim, ponieważ TOKFM.pl, szczególnie w nowej odsłonie, zdaje się mieć ambicje bycia lepszą, choć bardziej polityczną niż społeczną, alternatywą. Oczywiście nie idealną, to w końcu Agora, więc od samego frontu witają nas przynajmniej dwa teksty o molestujących księżach (choć swego czasu trudno było kupić Newsweeka z konkurencyjnej stajni bez koloratki na okładce). Nowy TOKFM.pl jest ściśle powiązany z radiem i odsyła do jego słuchania z niemal każdego miejsca w serwisie.

Doszło natomiast do wielu zmian w samej treści. Aspekt informacyjny jest bardzo ważny, ale niemalże zrównano z nim w końcu blogi, czyli szeroko pojętą publicystykę. To zmiana dobra i konieczna, ponieważ Agora ma już Gazeta.pl i kilkanaście innych mniej lub bardziej informacyjnych serwisów. TOKFM.pl od zawsze miał być miejscem opinii, a nie suchego newsa. Serwis nie stawia także na aktywne blogowanie czytelników, w związku z czym tworzy się w tym miejscu taka alternatywna arena poczynań dla Salonu24 (nie mam co do tego wątpliwości, przynajmniej pod względem światopoglądowym). Oczywiście nad wszystkim czuwa redakcja i tylko najgłębsze myśli trafiają na stronę główną.

Wizualna wersja serwisu wpasowuje się w tę zachodnią modę przywleczoną do Polski przez NaTemat właśnie - duże grafiki, wielkie czcionki, ogólny chaos nawigacyjny. Muszę jednak przyznać, że jak na realizatora nowoczesnych standardów webdesignu, TOKFM.pl radzi sobie z tym zadaniem naprawdę dobrze. Już stara wersja strony była nieczytelna, a przy tym brzydka. Teraz momentami tylko treść wydaje się trochę zbyt przesadnie nawarstwiona, szczególnie, gdy sposób jej prezentacji rozkłada się na trzy kolumny.

z13316389Q
przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst