Tech

Kto dostał Twojego MMSa? Poważna awaria sieci Play (aktualizacja)

142 interakcji
dołącz do dyskusji

W sieci Play miała wczoraj miejsce ogromna awaria wiadomości MMS - przez kilka godzin wiadomości multimedialne trafiały do innych osób, niż faktyczni adresaci. Play zdecydował się rozwiązać problem dopiero po godzinie 20, gdy... odbiorcy przestali w ogóle otrzymywać MMSy.

Wielu użytkowników zaczęło się skarżyć na to, że dostali zdjęcia dużego karpia, budowanego domu lub znad morza. To jednak nic. Było mnóstwo przypadków otrzymania nagich zdjęć mężczyzn i kobiet. Nie dla wszystkich użytkowników sieci był to miły prezent. Najbardziej rozczarowani musieli być ci, którzy te zdjęcia wysyłali, gdyż numer telefonu wysyłającego był najprawdopodobniej widoczny. To pogwałcenie praw prywatności i prywatnej korespondencji. Nie jestem pewien, czy nie może to być podstawą do rozwiązania umowy bez żadnych konsekwencji. Wysłaliśmy już wiadomość do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów i czekamy na odpowiedź tej instytucji.

Nie muszę chyba dodawać, że taki MMS mógł być brzemienny w skutkach, zwłaszcza jeśli miał wyjątkowo prywatną treść. Wypowiedziało się kilka osób, które z powodu MMSów otrzymały listy z pogróżkami. Jestem ciekaw, ile związków rozpadnie się z tego powodu. Jestem też ciekaw, czy konkurencja spróbuje wykorzystać tę wpadkę. Myślę, że kampania reklamowa typu “Wysłałeś swojej drugiej połówce swoje zdjęcia? Czy Twoja żona o tym wie?” zostałaby z humorem przyjęta przez społeczeństwo i skłoniłaby niektóre osoby do zmiany operatora.

Czy to na pewno była to pierwsza taka sytuacja? Pewien abonent sieci uważa, że sytuacja taka trwa co najmniej od roku, ale do tej pory dotyczyła niewielu osób.

Taka sytuacja trwa od dłuższego czasu. Pierwsze takie numery pojawiły się w ubiegłym roku gdy obca osoba dostawała mms-y kierowane do mnie. Skontaktowała się z nami telefonicznie. W ubiegłym tygodniu też mms-y nie doszły do mnie a poszły w świat. Play ma problem już dawno ale grają "głupa".

Nie popisał się też Marcin Gruszka, rzecznik sieci Play - gdy dziennikarze TVN dzwonili do niego, by poinformować go o awarii, miał... wyłączony telefon. Ciekawa sytuacja jak na rzecznika najszybciej rozwijającej się  sieci komórkowej. Naprawdę jestem w stanie zrozumieć, że po tygodniu ciężkiej pracy nie ma się ochoty na przeglądanie mediów społecznościowych i korzystanie z komputera, jednak włączona komórka to minimum, które zawsze trzeba spełnić, chociażby przez takie sytuacje, które zawsze mogą się zdarzyć, tak jak wczoraj.

Chciałbym bardzo przeprosić wszystkich klientów, którzy w dniu dzisiejszym doświadczyli problemów z dostarczaniem MMSów. Z uwagi na błędy konfiguracyjne, które aktualnie wyjaśniamy, postanowiliśmy wyłączyć tymczasowo korzystanie z usług MMS. Robimy wszystko, żeby sytuacja możliwie szybko wróciła do normy.

Ostatecznie informacja na temat awarii została opublikowana przez rzecznika sieci Play o godzinie 22, czyli już, gdy się ona skończyła. Dwie godziny wcześniej sieć Play zablokowała możliwość wysyłania jakichkolwiek SMSów, a o 21:30 do prawidłowych adresatów zaczęły docierać oryginalne MMSy. Użytkownicy sieci mogą czuć się poszkodowani, bo gdyby felerna komórka Marcina Gruszki była włączona, wiadomość taką otrzymaliby o wiele wcześniej. Wiele osób zapewne nie wysłałoby wówczas tych MMSów.

Nie wiem, kto miał w tej sytuacji większego pecha - użytkownicy, gdyż wysyłając swoje prywatne zdjęcia pozwolili Play’owi naruszyć swoją prywatność, czy sama sieć Play, gdyż awaria ta nastąpiła w niedzielę. Z powodu dni wolnych zawiodła wewnętrzna komunikacja, a mnóstwo użytkowników została narażonych na nieprzyjemności. Według konsultantki Play, problem pojawił się u niektórych użytkowników już w niedzielę rano, jednak jego eskalacja nastąpiła dopiero w godzinach wieczornych.

Skoro wcześniej było wiadomo, że problem istnieje, czemu nikt o nim nie informował? Muszę przyznać, że zaniepokoiło mnie to nie tylko jako dziennikarza, ale przede wszystkim jako klienta sieci Play.

Aktualizacja. Rzecznik sieci Play za pośrednictwem Twittera powiadomił, że "Nikt do mnie nie dzwonił. Tvn24 ma w bazie moją komórke, która jest włączona 24h na dobe.". W związku z czym wersje wydarzeń przedstawione przez dziennikarzy TVN oraz Marcina Gruszkę różnią się między sobą.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst