Tech

Microsoft próbuje odwrócić uwagę Unii Europejskiej?

Microsoft zapewnił władze naszej federacji, że podporządkuje się do absolutnie wszystkich jej decyzji związanych z Internet Explorerem, nie podejmując jakiejkolwiek dyskusji. To może być ugładzanie urzędników przed premierą Windows 8, która może wywołać prawdziwą burzę.

Microsoft przypomniał regulatorom o swoim zaangażowaniu we współpracę z nimi. Zapewnił, że uhonoruje wszystkie dotychczasowe ustalenia. Faktycznie, kilka dni temu Windows 8 zainstalował mi aktualizację, która spowodowała, że po restarcie komputera Internet Explorer został „odpięty” z menu startowego i paska zadań (mimo iż podpięty został ręcznie) i został wyświetlony, pełnoekranowo, ekran wyboru przeglądarki. Nie do końca działał, niektóre jego elementy pobierały strony które nie istnieją, a próba przywrócenia Internet Explorera otwarła witrynę z propozycją instalacji IE 9 (W Windows 8 obecna jest już dziesiąta jego wersja). Rozumiem jednak, że to do premiery się zmieni.

Microsoft ma spory zatarg z Unią Europejską. Był już upominany i karany za wiele spraw związanych z Windows i powiązanymi produktami. Federacja, której podlega również i nasz kraj, bacznie obserwuje rynek i pilnuje, by słabsi konkurenci dostali odpowiedni handicap, by móc rywalizować jak równy z równym.

Nie inaczej było z przeglądarkami internetowymi. Urzędnicy unijni zdecydowali, że Internet Explorer, dołączany do najpopularniejszego systemu operacyjnego na świecie, ze względu na formę dystrybucji utrudnia życie innym twórcom przeglądarek. Dlatego Windows, świeżo po instalacji, wyświetla ekran wyboru przeglądarki, gdzie prezentuje produkty swoje i konkurencji, pozwalając użytkownikowi wybrać to, co mu odpowiada najbardziej.

Nie obyło się bez skandalu. Komputery kupowane z systemem Windows 7 w wersji Service Pack 1 nie wyświetlały owego ekranu wyboru przeglądarki. Microsoft szybko przyznał się do błędu, przeprosił urzędników i zapewnił, że tego typu „usterki techniczne” już się nie powtórzą.

Czemu Microsoft jest taki grzeczny? Czemu nie wysyła najlepiej opłacanych prawników na świecie, by walczyli z Komisją  Europejską o los Internet Explorera? Czemu przeprasza, kaja się i promuje konkurentów? Bo wie, że wkrótce czekają go nowe skargi.

Internet Explorer 10 w Windows 8 to naprawdę bardzo dobra przeglądarka. Szybka, stabilna i wygodna. Pracuje też w dwóch trybach: wewnątrz Pulpitu oraz w nowym interfejsie Modern UI. Kilkanaście tygodni temu po Internecie rozeszła się plotka, jakoby Microsoft blokował system, uniemożliwiając instalację alternatywnej przeglądarki. To bzdura, ale w niej jest ziarenko prawdy.

Otóż w Windows 8 będzie można zainstalować dowolną przeglądarkę. Zarówno dla Pulpitu, jak i dla Modern UI. Na Pulpicie obowiązują te same API, co zawsze. Nic się nie zmieniło. Modern UI to zupełnie inna bajka. To zupełnie nowy zestaw API, który daje Windows 8 duże możliwości, ale które ma też pewną wadę: trzeba nauczyć się z niego korzystać. Nie wszystkie metody znane z dotychczasowych aplikacji zadziałają. Trzeba się więc uczyć na nowo. Windows RT jest nieco bardziej ograniczony. Nie zezwala on na instalację jakiejkolwiek aplikacji na Pulpicie, niezależnie, czy to przeglądarka, czy gra karciana. Tam będzie można instalować wyłącznie aplikacje Modern UI.

Czy to jest problem? W samej swojej istocie: nie. Skoro wszyscy muszą się uczyć nowego API, to nierównych szans tu nie widzę. Ale czy na pewno wszyscy? Nie. Microsoft jak dotąd nie wymyślił jak je skutecznie wykorzystać w przeglądarce internetowej, więc poszedł na skróty. Internet Explorer korzysta z wielu funkcji systemowych, niedostępnych dla innych aplikacji w Modern UI. Oznacza to, że przez najbliższy czas Internet Explorer 10 będzie szybszy, stabilniejszy i oferował więcej funkcji, co konkurencja. Tak, to jest problem, bo obniża wiarygodność całego Microsoftu i jego nowego systemu operacyjnego. Bo skoro nowy zestaw API jest dobry, to czemu twórcy Internet Explorera poszli na skróty? I czy Microsoft na serio liczy, że Opera i reszta będą siedzieć cicho i nie złożą skargi? Obawiam się, że słodkie słówka i realizacja dotychczasowych postanowień w sposób wzorowy nie spowodują, że nie zostanie uruchomione dochodzenie…

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst