Tech

Jak to Spider's Web znalazł się na ustach całego świata

To był bez wątpienia największy dzień w historii Spider’s Web. Nasz ‚news’ – Back to the Mac – wiemy, co będzie. Apple nam powiedział przedarł się nie tylko na czołówki polskiego internetu, ale również do największych serwisów blogowych (i nie tylko) świata i to nie tylko tych o Apple’u. Byliśmy dosłownie wszędzie – od Engadget i Gizmodo, po ComputerWorld i ZDNet. Trafiliśmy również do mainstreamu w? Szwecji, a linkowały do nas serwisy prawie z każdego zakątku świata, od Rumunii po Japonię. Dzisiaj byliśmy w TVN24.

Nasi stali czytelnicy wiedzą, że nie ścigamy się na newsy, nie przepisujemy z Zachodu, nie walczymy o nabijanie odsłon – Spider’s Web to miejsce opinii i analiz na temat technologii, w założeniu więc bardziej miejsce na refleksje i dyskusje niż przekrzykiwanie się na „newsy” (w zdecydowanej większości nie swoje). Niemniej jednak mając wczoraj takie „odkrycie” – potwierdzenie tego, co Steve Jobs i spółka mieli przedstawiać na konferencji „Back to the Mac” (i jak się okazało, sprawdziło się w całej rozciągłości), nie mogliśmy nie zareagować. Ale zareagowaliśmy z gracją.

Nie pisaliśmy „newsa” po angielsku zachowując swój naturalny charakter, nie spamowaliśmy całego świata. To świat przyszedł do nas i w zasadzie wziął sobie „story”, przetłumaczył na swój język dodając jedynie, że źródłem był polski blog Spider’s Web. Nie mamy żadnych pretensji; mamy satysfakcję, że tym razem to z dalekiego od centrum wydarzeń (i centrum przecieków, kontrolowanych i niekontrolowanych) przyszedł światowy hit dnia. W rezultacie nie mieliśmy wczoraj jakiegoś gigantycznego ruchu. Odwiedziło nas 8,5 tys. unikalnych użytkowników, którzy wygenerowali 22,5 tys. odsłon. To oczywiście dużo więcej niż Spider’s Web robi na co dzień, ale nie aż tak gigantycznie więcej. Średnio mamy bowiem pomiędzy 1,5 a 1,8 tys. unikalnych użytkowników przy 7 – 8 tys. odsłon dziennie. Można więc powiedzieć, że nasz hit dał nam jednostkowy ruch x 4.

Nasz sensacyjny wpis miał na koniec dnia nieco ponad 13 tysięcy odsłon, stając się najpopularniejszym wpisem w historii Spider’s Web, ale przebijając drugi w kolejności „Film o Facebooku to dla niego wielkie zagrożenie” tylko o niecałe 2 tys. odsłon. Dobrze wiemy, że nie mamy najmniejszych szans utrzymać takiego ruchu (choć pewnie dzisiaj również będzie rekordowy dzień) i nie zależy nam w zasadzie na takich jednostkowych wyskokach. Co udało nam się jednak osiągnąć, to poszerzenie świadomości marki Spider’s Web. Myślę, że udało nam się to znakomicie, bo nie było chyba człowieka interesującego się technologiami w Polsce, który nie usłyszał wczoraj o naszym serwisie (nieważne czy go odwiedził, czy nie po przeczytaniu informacji na Gazeta.pl, Chip, czy w innych źródłach). Na co również liczymy to to, że nowi czytelnicy z Polski zostaną z nami na dłużej. Zapraszamy.

Nasz „hit” puściliśmy wczoraj ok. godziny 10:15. Godzinę później pojawił się na Engadget i? ruszyła machina. Informacja szybko podchwycona została przez największe apple’owe blogi, tj. Macrumours czy TUAW oraz największe serwisy technologiczne: Gizmodo, Ars Technica, SlashGear, BoyGeniusReport, czy theNextWeb, czy opiniotwórcze mainstreamowe źródła, tj. ComputerWorld, ZDNet oraz theAtlantic.

Przez cały dzień nasza informacja przeleżała na stronie głównej Gazeta.pl z ciekawą adnotacją: PILNE: Polski bloger odkrywa tajemnice Apple.

Potem nastąpiła lawina trackbacków, które można prześledzić pod naszym hitowym wpisem. Wśród nich znajduje się Metro.se – jedno ze szwedzkich mainstreamowych źródeł informacji (protoplasta polskiego wydawnictwa Agory – Metro). Są linki z Rumunii, Francji, Belgii, Włoch, kilkunastu największych niemieckich for i serwisów, a nawet z dalekiej Japonii. Łącznie trackbacków oraz linków do Spider’s Web naliczyliśmy ponad? 200!

Kulminacją wywołanego przez nas buzzu jest dzisiejszy materiał na TVN, w którym dziennikarz TVN CNBC, Rafał Hirsch rozmawia o nas z Jarosławem Kuźniarem w programie porannym TVN24.

Nasza historia upewnia mnie w jednym – internet to jeden z największych wynalazków w historii ludzkości, porównywalny chyba jedynie z wynalezieniem prądu. Nic innego nie zrewolucjonizowało funkcjonowania świata w tak dramatycznie szybkim tempie jak właśnie wcześniej elektryczność, a teraz internet.

Teraz, gdy do globalnej sieci informatycznej podpiętych na stale jest już ponad 2 mld ludzi, internet dysponuje najpotężniejszą bronią z możliwych – informacją. Nasz w gruncie rzeczy trywialny przykład podaje, że informacja w dobie internetu nie zna granic, nie zna ograniczeń czasowych, nie ma żadnych hamulców. W jednym momencie może przemierzyć cały Glob i uderzyć w kogoś lub coś.

Kiedyś informacja przemierzała świat przez dekady – jak odkrycie Ameryki przez Kolumba, później przez miesiące – jak zbrodnia katyńska dokonana przez „bratnich” Rosjan. Dzisiaj przemierza w 1 godzinę. To z jednej strony wielka zaleta i nadzieja dla wszystkich zniewolonych narodów (komunistyczne Chiny jak padną, to padną w końcu przez internet), ale również zagrożenie. Niech bowiem nieodpowiednia dla wszystkich informacja trafi w ręce nieodpowiednich osób, a globalna katastrofa możliwa jest w ciągu zaledwie 1 godziny.

A patrząc konkretnie na nasz przykład, to doskonale rozumiem i w pełni popieram zachowanie Apple’a, którego „skrytość” jest dziś tak krytykowana i infantylizowana. Będąc dziś największą firmą technologiczną świata, a wkrótce największą firmą świata w ogóle, to to, co Steve Jobs & co. mają do zaprezentowania światu, wykracza poza ramy zwykłej prezentacji produktowej jednej firmy. Wiedza o premierach i nowościach Apple’a ma wpływ nie tylko na giełdową wycenę największej firmy technologicznej świata (przez co na stan posiadania setek tysięcy inwestorów), ale również pośrednio na zachowanie się najważniejszej waluty świata – dolara, jak i amerykańskiej gospodarki; nie mówiąc już o tak prozaicznych sprawach jak odpowiednio wcześnie przygotowana odpowiedź konkurencji.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst