REKLAMA

Jawny raport o Pegasusie. W końcu dowiemy się, jak inwigilowało państwo

Jawny raport o Pegasusie ma wreszcie zdjąć zasłonę z tego, jak działała państwowa inwigilacja. Jeśli padną nazwiska i procedury, politycy i służby dostaną rachunek. I to być może bardzo wysoki.

Komisja ds. Pegasusa domyka raport. Będą wnioski do prokuratury
REKLAMA

Świetna informacja dla większości obywateli Polski. Dziś dowiedzieliśmy się, że jawna część raportu końcowego sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa jest gotowa, a równolegle dopinana jest część niejawna. Przewodnicząca komisji Magdalena Sroka zapowiedziała Studiu PAP, że pełny dokument ma zostać złożony jeszcze przed wakacjami parlamentarnymi, a razem z nim pojawią się kolejne wnioski do prokuratury, w tym zawiadomienie dotyczące możliwego składania fałszywych zeznań.

REKLAMA

Pieniądze, procedury i odpowiedzialność

Raport będzie obszerny i obejmie kilka wątków, które przez lata powracały w publicznej debacie, ale zwykle bez pełnej dokumentacji. Pierwszy to finansowanie zakupu Pegasusa. W tym punkcie komisja ma opisać, skąd wzięły się pieniądze, jaką drogą trafiły do służb oraz czy mechanizm wydatkowania był zgodny z przepisami.

Kolejny wątek to sama formalna akceptacja systemu do pracy w środowisku państwowym. Tutaj pojawia się pojęcie akredytacji bezpieczeństwa teleinformatycznego, czyli dopuszczenia systemu do przetwarzania informacji niejawnych. Jeśli narzędzie ma pracować z danymi poufnymi, musi spełniać wymagania bezpieczeństwa i przejść odpowiednią procedurę. Według zapowiedzi przewodniczącej komisji jednym z cięższych zarzutów w raporcie ma być właśnie brak takiej akredytacji, co w jej ocenie mogło tworzyć ryzyko, że dane pozyskiwane z użyciem systemu nie były należycie chronione.

Ostatni wątek to natomiast sama odpowiedzialność osób i instytucji: kto podejmował decyzje, kto nadzorował, kto podpisywał dokumenty, kto uruchamiał system i w jakich ramach. Komisja bada okres od listopada 2015 r. do listopada 2023 r., więc w raporcie ma się pojawić też opis ewolucji nadzoru nad czynnościami operacyjno-rozpoznawczymi oraz tego, jak w praktyce wyglądał mechanizm kontroli.

Pegasus w Polsce to nie tylko narzędzie służb. To tak właściwie spór o standardy państwa

Pegasus jest narzędziem klasy spyware, które po infekcji telefonu pozwala na daleko idący dostęp do urządzenia: wiadomości, pliki, kontakty, a w zależności od wersji i podatności także podsłuch w czasie rzeczywistym przez mikrofon i podgląd przez kamerę. W nowoczesnych wariantach infekcja nie musi wymagać kliknięcia w link – możliwe są scenariusze zero-click, wykorzystujące luki w popularnych komponentach systemu.

Afera nie sprowadza się wyłącznie do pytania, czy państwo może inwigilować. Może, ale w ściśle określonych warunkach, pod kontrolą sądu i z jasno opisanym celem. Spór dotyczy tego, czy narzędzie o takiej mocy było używane w granicach prawa, czy też stało się instrumentem wpływu politycznego, a także czy państwo zbudowało rzeczywiste bariery bezpieczeństwa i nadzoru nad techniką operacyjną.

W ostatnich latach pojawiły się dokumenty i informacje, które ustawiły podstawową oś sprawy jeszcze zanim komisja domknęła raport. Potwierdzono ścieżkę finansowania zakupu dla CBA, w której istotną rolę odgrywała dotacja z Funduszu Sprawiedliwości w wysokości 25 mln zł. Część dokumentów dotyczących tego mechanizmu została w minionych latach odtajniona i upubliczniona, a komisja otrzymała je do analizy.

Niezależne instytucje i analizy techniczne ujawniały także przypadki infekcji telefonów osób publicznych, w tym polityków i prawników, oraz opisywały techniczne ślady działań typowe dla Pegasusa. To zbudowało społeczne przekonanie, że sprawa dotyczy nie tylko walki z przestępczością, ale też potencjalnie sfery politycznej.

Finał może mieć ciąg dalszy poza Sejmem

Zapowiedź zawiadomienia dotyczącego składania fałszywych zeznań jest sygnałem, że komisja nie chce kończyć prac wyłącznie dokumentem politycznym. Jeśli w raporcie pojawią się wnioski o możliwych przestępstwach, najważniejsza część finału przeniesie się do prokuratury i sądów.

Przeczytaj także:

REKLAMA

Taki scenariusz może oznaczać przede wszystkim ocenę legalności finansowania, ocenę dopuszczenia systemu do eksploatacji, a także ocenę tego, czy poszczególni świadkowie składali zeznania zgodne z prawdą. Nawet jeśli Sejm przyjmie raport jako dokument polityczny, konsekwencje prawne będą zależeć od tego, jak organy ścigania potraktują wnioski komisji i czy uznają materiał za wystarczający do wszczęcia lub rozszerzenia postępowań.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-13T16:18:18+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T13:39:06+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T13:24:02+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T10:14:40+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T08:14:42+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T07:37:23+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA