Pokazali, jak działa butelkomat idealny. Koniec z kolejkami
Polacy oddają coraz więcej plastikowych butelek i puszek, a wkrótce ten proces może znacząco przyspieszyć. Wrzucanie opakowań będzie łatwiejsze niż teraz.

"Dlaczego u nas nie może być jak w innych państwach?" - pytają stojący w kolejkach, przyglądając się, jak osoby przed nimi wrzucają opakowania do maszyny. Jedno po drugim. Butelka za butelką. Puszka za puszką. Wolny, monotonny ruch. A przecież przykłady innych krajów, w których system kaucyjny wdrożono wcześniej, pokazują, że można inaczej. Swego czasu furorę w mediach społecznościowych robił filmik, na którym widać było maszynę połykającą cały worek butelek i puszek. Na raz. Tam - da się. A u nas?
U nas też. Choć nie od razu, bo najpierw sieci postawiły na mniejsze urządzenia, które załadowywać trzeba pojedynczo. I o ile w pierwszych miesiącach, kiedy opakowań do zwrotu było niewiele, jeszcze się to jakoś sprawdzało, tak teraz jeden automat z niewielką buzią to często za mało. Widać to po statystykach. Przeciętny klient Biedronki zwraca za jednym zamachem 16 opakowań i raczej można założyć, że podobną średnią wykręcają konsumenci z innych sieci. Na dodatek niewykluczone, że po majówce te liczby jeszcze wzrosną. Wrzucenie 16 butelek i puszek pojedynczo siłą rzeczy musi zająć trochę czasu. Trzeba je wyjąć z worka, podnieść, wrzucić na taśmę, a potem całą procedurę powtórzyć. I tak - sugerując się biedronkowymi wyliczeniami - co najmniej 16 razy.
Rozwiązaniem jest automat, który bierze wszystko od razu
Taką maszynę zaprezentowała firma RVM Systems. To nie prototyp, a urządzenie, które postawione zostało w Mińsku Mazowieckim w sklepie sieci Carrefour.
Zasady są proste. Na ekranie wystarczy wybrać opcję "megapojemnik", a przed użytkownikiem otwiera się sporych rozmiarów zbiornik. Do niego wsypywane są butelki i puszki - nie trzeba ich oddzielać, wszystko leci prosto z torby. Automat przelicza opakowania i drukuje kod jak standardowy butelkomat.
- A ostatnio ktoś mówił, że w Polsce się tak nie da. Sam Carrefour ma już 3 takie wspaniałe punkty zwrotu - dodał w komentarzu na platformie Linkedin Przemysław Stęślik z firmy RVM Systems.
I można śmiało założyć, że podobnych maszyn będzie tylko przybywać
- Widzimy ogromne zainteresowanie maszynami umożliwiającymi wrzucanie opakowań całymi torbami – zapowiadała w rozmowie z wiadomoscihandlowe.pl Agnieszka Pokładek, head of sales w firmie Tomra Collection Polska.
Takie urządzenia funkcjonują już w Polsce, a będą pojawiać się kolejne, ponieważ detaliści widzą, że napędza to ruch i ściąga klientów z okolicy – zaznacza Pokładek.
Niedawno Paulina Hennig-Kloska, ministra klimatu i środowiska, zwróciła się z apelem do sklepów o zwiększenie automatyzacji. Takie molochy, które pochłaniają puszki i butelki w workach, mogłyby być świetnym uzupełnieniem już stawianych automatów. Ktoś, kto oddaje tylko kilka sztuk, może wrzucać je pojedynczo. Ktoś, kto raz na jakiś czas pozbywa się zapasów z kilku dni czy tygodni, idzie wówczas do giganta, który szybko radzi sobie z dużą liczbą opakowań.
Dobrze, że rynek w końcu reaguje i na widok kolejek oraz rosnącej liczby opakowań pojawiają się maszyny, które są w stanie sprostać wyzwaniom systemu kaucyjnego. Szkoda tylko, że musieliśmy na nie poczekać. A przecież mimo wszystko sklepy musiały się spodziewać, że opakowań do zwrotu będzie dużo. W końcu wiedzą, ile się tego sprzedaje.



















