REKLAMA

Polski Borsuk pokaże pazury. Szykują coś wielkiego

Borsuk nie kończy się na pierwszej wersji. Trwają prace nad kolejnymi iteracjami polskiego BWP, a wojsko negocjuje zakup 146 następnych wozów.

To dopiero początek Borsuka. Wojsko chce więcej i lepiej
REKLAMA

Przez lata Borsuk był jednym z tych programów, o których mówiło się dużo, długo i często z rosnącym zniecierpliwieniem. Wojsko od dekad jeździło na BWP-1, czyli konstrukcji pamiętającej zupełnie inną epokę wojny. Pojazd miał pływać, wozić piechotę i wspierać ją ogniem, ale w realiach współczesnego pola walki był coraz bardziej muzealnym kompromisem, niż sprzętem dla armii szykującej się na konflikt wysokiej intensywności.

To właśnie dlatego Borsuk jest dla naszego wojska tak ważny. Nie jako kolejny ładny polski projekt do pokazania na targach, lecz jako następca sprzętu, który powinien był schodzić ze sceny wiele lat temu. Nowy wóz bojowy piechoty ma zapewnić żołnierzom większą ochronę, lepszą świadomość sytuacyjną i znacznie mocniejsze uzbrojenie. Ma też zachować zdolność pływania, co dla polskiej armii było jednym z trudniejszych wymagań konstrukcyjnych.

REKLAMA

Pierwsza umowa wykonawcza obejmuje 111 wozów. To jeszcze nie jest skala, która odmieni całe wojska zmechanizowane, ale jest to moment przełomowy, bo program przeszedł z fazy demonstratorów i badań do seryjnych dostaw. A gdy sprzęt trafia do jednostek, zaczyna się prawdziwe życie pojazdu: szkolenie, eksploatacja, pierwsze strzelania, usterki, poprawki i uwagi żołnierzy.

Wersja 2.0 to naturalna kolej rzeczy

Podczas Defence24Days gen. dyw. Artur Kuptel, szef Agencji Uzbrojenia, powiedział, że Borsuk się rozwija i trwają prace nad kolejnymi iteracjami. To jedno z ważniejszych zdań wokół programu, bo pokazuje całkowitą zmianę podejścia. Borsuk nie ma być zamrożonym projektem, który po latach badań wjeżdża do armii i zostaje taki sam przez 30 lat.

Tak się dziś po prostu nie da zrobić dobrego sprzętu. Wojna na Ukrainie pokazała, jak szybko starzeją się rozwiązania pancerne, jeśli nie reagują na drony, amunicję krążącą, nowe sensory, walkę elektroniczną i zmieniające się sposoby użycia artylerii. Pojazd bojowy nie jest już tylko pancerzem, armatą i silnikiem. To element większej sieci, który musi widzieć, komunikować się, przeżyć pierwsze trafienie albo przynajmniej dać załodze szansę wyjścia z opresji.

Przeczytaj także:

REKLAMA

Właśnie dlatego kolejne iteracje Borsuka to normalna, potrzebna faza dojrzewania. Nowy wóz będzie łapał choroby wieku dziecięcego, co zresztą otwarcie przyznał wiceminister aktywów państwowych Konrad Gołota. To nie jest oczywiście powód do paniki. Każdy nowy pojazd tej klasy wymaga dopracowania po wejściu do służby. Pytanie nie brzmi, czy pojawią się poprawki. Pytanie brzmi, czy przemysł i wojsko będą umiały szybko zamienić doświadczenia z jednostek w lepsze wersje.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-07T06:05:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T18:42:30+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T17:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T16:55:12+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T15:18:10+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T14:47:53+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T14:34:20+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T12:43:47+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T11:53:13+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T11:40:43+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA