REKLAMA

Mnóstwo podpisów przeciwko matematyce na maturze. Doskonale wiem, co czują

Rozumiem argumenty osób, którym marzy się świat bez obowiązkowej matematyki na maturze. Nie wierzę, że to piszę, ale przemawiają też do mnie racje drugiej strony.

matura z matematyki
REKLAMA

Już ponad 25 tysięcy osób podpisało się za zniesieniem obowiązkowej matury z matematyki. Petycja nie jest wprawdzie nowa, ale o internetowym zrywie przeciwników liczenia zrobiło się głośniej nie bez powodu, bo już przecież za moment licealiści zobaczą przed sobą arkusz grozy.

Autorka petycji twierdzi, że obowiązkowość matematyki na maturze "nie odpowiada różnorodnym potrzebom, talentom, możliwościom intelektualnym młodych ludzi w Polsce". I nie zatrzymuje się w swoich oskarżeniach pisząc, że dziś matura z matematyki to "narzędzie do segregacji i eliminacji, a nie wyrównywania szans".

REKLAMA

Jako psycholog i matka uczennicy w szkole średniej jestem przekonana, że nie każdy uczeń posiada predyspozycje do nauki matematyki na poziomie maturalnym, a jej obligatoryjność powoduje stres i obciążenie psychiczne, które często wpływają negatywnie na zdrowie psychiczne młodzieży – czytamy w petycji.

Kiepski wynik z matematyki na maturze może oznaczać, że nawet zdolne osoby będą miały ograniczone możliwości "dalszego rozwoju edukacyjnego oraz zawodowego". Autorka petycji dziwi się, że młodzi ludzie wieku 18 lat mogą głosować, kupować produkty przeznaczone dla pełnoletnich, a jednocześnie "nie mogą na swoim egzaminie dojrzałości dokonać wyboru przedmiotu obowiązkowego, który ich interesuje".

Zwraca również uwagę na nierówności

O ile dzieci pochodzące z bogatszych rodzin mogą liczyć na dodatkowe zajęcia i korepetycje, które pozwolą zwiększyć szanse na zdanie egzaminu, tak biedniejsi licealiści takich możliwości już nie mają. Zdani są na siebie i na swoją niechęć do przedmiotu, którego nie rozumieją.

System edukacyjny powinien wspierać różnorodność talentów, a nie wymuszać jednolite kryteria oceny, które nie uwzględniają indywidualnych możliwości intelektualnych, zdolności i potrzeb uczniów (…) Dlatego zwracam się z prośbą i kieruję petycję o zniesienie obowiązku przystępowania do egzaminu maturalnego z matematyki. Proszę, zostawmy matematykę dla chętnych pasjonatów. Szanujmy różnorodność umysłów - zaznacza autorka petycji.

Jakub Bilski w swoim twitterowym wpisie odpowiada, że "to nie jest wcale egzamin z matematyki, a czytania ze zrozumieniem i dopasowania schematów w zadaniach".

Uzasadnianie to tym, że "nie każdy uczeń posiada predyspozycje do nauki matematyki na poziomie maturalnym, a jej obligatoryjność powoduje stres i obciążenie psychiczne" to jakieś nieporozumienie – dodał.

Do tematu obowiązkowej matematyki na maturze odniosła się też sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej Katarzyna Lubnauer, odpowiadając pod koniec 2025 r. na interpelację w sprawie działań Ministerstwa Edukacji Narodowej mających na celu poprawę jakości nauczania matematyki oraz wyników egzaminacyjnych uczniów. Jak zaznaczyła, "egzamin maturalny z matematyki jako przedmiotu obowiązkowego jest zdawany na poziomie podstawowym", a więc "celem tej części egzaminu maturalnego nie jest orzekanie o tym, jak wysoki poziom wiadomości i umiejętności osiągnął dany absolwent, lecz czy osiągnął wymagane minimum".

W sprawie egzaminu maturalnego z matematyki MEN od lat prezentuje stanowisko, że przedmiot ten, obok języka polskiego i języka obcego nowożytnego, powinien wchodzić w zakres obowiązkowej części egzaminu maturalnego, a uzyskanie wymaganego minimum wiedzy i umiejętności z tych trzech dziedzin jest warunkiem uzyskania świadectwa dojrzałości. Przyswojenie podstawowych struktur matematycznych umożliwia rozpoznawanie ich przydatności i wykorzystanie w sytuacjach praktycznych w codziennym życiu. Nauczanie matematyki służy również wyrobieniu umiejętności i potrzeby krytycznej oceny przeprowadzonego rozumowania lub otrzymanego wyniku obliczeń, z którymi mamy do czynienia każdego dnia. Dzięki matematyce uczniowie kształtują w sobie nawyk samodzielnego zdobywania, analizowania i klasyfikowania informacji, stawiania hipotez i poszukiwania metod ich weryfikacji oraz kształtowania umiejętności jasnego i precyzyjnego formułowania wypowiedzi oraz argumentowania – przekonywała.

W obronie obowiązkowej matematyki na maturze stanął niedawno dr. hab. Robert Zakrzewski, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. W rozmowie z portalem Strefa Edukacji przyznał, że jego zdaniem "nie jest to egzamin selekcyjny".

- Mówimy przecież o matematyce na poziomie podstawowym, gdzie nie sprawdza się wyłącznie pamięciowego opanowania wzorów czy pojęć. Zdający ma do dyspozycji potrzebne materiały. Istotą tego egzaminu jest raczej sprawdzenie umiejętności korzystania z dostępnych źródeł, rozwiązywania problemów i budowania strategii działania – wyjaśniał.

Jeżeli chodzi o matematykę, jestem uczniem Marka Hłaski, który w "Pięknych dwudziestoletnich" pisał:

Nie jestem pewien do dzisiaj, czy między fizyką, algebrą, matematyką a chemią zachodzi jakakolwiek różnica, i nigdy się tego nie dowiem. Nie wiem, czy czterdzieści dziewięć da się w ogóle podzielić przez jakąkolwiek cyfrę; jeśli to się w ogóle jakimś cudem uda, to na pewno nie mnie.

Pamiętam, że w szkole najlepiej szło mi obliczanie, czy zdążę pójść do tablicy rozwiązywać zadanie, czy może jednak mi się upiecze i dzwonek zadzwoni szybciej. Byłem przeszczęśliwy, gdy moje wyniki zgadzały się z rzeczywistością. Lekcje matematyki były stresujące, ale raczej nie z powodu samego przedmiotu, a tego, jak były od zawsze prowadzone. Mam wrażenie, że dyskusja o egzaminie jest próbą poradzenia sobie ze skutkami, a nie przyczynami.

Gdyby przyszły maturzysta zapytał mnie o poradę, mógłbym podzielić się tą, którą i ja wielokrotnie słyszałem: "skoro mnie się udało, to dlaczego tobie miałoby nie pójść". Jest ona jednak do niczego, bo nie bierze pod uwagę podstawowego czynnika, że każdy inaczej radzi sobie ze stresem, presją i zadaniami. Każdy ma też mimo wszystko inną wiedzę.

Naprawdę nie wiem, czy matura z matematyki powinna być obowiązkowa. Jedna i druga strona ma swoje racje, które wydają się sensowne. Do 2010 r. egzamin z matematyki nie był obowiązkowy – wówczas przywrócono go po 25-letniej przerwie! -  i ludzie, którym się z tego powodu poszczęściło, pewnie jakoś dali sobie radę w życiu bez tego sprawdzianu. Myślą logicznie i rozwiązują problemy. A jeżeli nie, to raczej nie z tego powodu.  

Argument o niepotrzebnym stresie z jednej strony wydaje się niepoważny, ale z drugiej pewnie każdy słyszał, że matura to nic – na studiach to dopiero będą nerwy. "Jakie tam studia, tam luzik, w pracy to dopiero zobaczycie" – dodawali wówczas jeszcze starsi. Prędzej czy później do nerwowych momentów i tak dojdzie, więc równie dobrze można uznać, że nie ma sensu gnębić maturzystów. Ale pewnie znajdą się tacy, którzy uznają, że niech będzie to dla nich przetarcie.

Naprawdę nie wiem, która opcja jest lepsza. Podoba mi się jednak uwaga, którą w rozmowie ze Strefą Edukacji wygłosiła była ministra edukacji Katarzyna Hall. Stwierdziła, że "presja, jaką przykłada się do wyników egzaminów wcale nie jest potrzebna".

To zjawisko społeczne wynika być może z tego, że pokolenie obecnych rodziców, choćby z powodów demograficznych, miało dużo bardziej konkurencyjny start i przenoszą to doświadczenie na własne dzieci, stawiając wyniki na pierwszym miejscu - zaznaczyła.

REKLAMA

I pewnie może nieco łatwiej byłoby znieść obowiązkową maturę z matematyki, gdyby dorośli nie traktowali ewentualnego oblania jako końca świata. To pewnie wymagałoby rewolucji w nastawieniu. Jakoś łatwiej mi sobie wyobrazić jednak zrezygnowanie z obowiązkowej matematyki na maturze niż tę radykalną przemianę w sposobie myślenia.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-30T07:53:40+02:00
Aktualizacja: 2026-04-29T20:11:26+02:00
Aktualizacja: 2026-04-29T19:24:02+02:00
Aktualizacja: 2026-04-29T18:31:07+02:00
Aktualizacja: 2026-04-29T17:20:36+02:00
Aktualizacja: 2026-04-29T16:12:09+02:00
Aktualizacja: 2026-04-29T15:56:57+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA