Potężna nowość w mObywatelu. Największe ułatwienie w historii rządowej aplikacji
Według zapowiedzi nowa wersja mObywatela pozwoli uruchomić JDG bez okienek i papierów, prosto z poziomu smartfona.

Wygląda na to, że państwo wreszcie bierze się za jeden z tych procesów, które od lat aż prosiły się o uproszczenie. W najnowszej wersji mObywatela ma pojawić się funkcja zakładania jednoosobowej działalności gospodarczej bez wychodzenia z telefonu. Użytkownik ma dostać możliwość wypełnienia wniosku, podpisania go, wysłania do CEIDG i podłączenia e-Doręczeń w jednym ciągu działań. Jeśli to zadziała tak, jak zapowiedziano, będzie to jedna z najbardziej praktycznych zmian, jakie trafiły do mObywatela od dawna.
To nie jest nowy rejestr, tylko wygodniejszy dostęp
mObywatel nie tworzy nowego, osobnego systemu do rejestracji firm. On ma być po prostu wygodniejszą bramą do procesu, który i tak kończy się w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. To właśnie CEIDG jest oficjalnym rejestrem przedsiębiorców prowadzących jednoosobową działalność i spółek cywilnych. Sam wpis do CEIDG pozostaje formalnym momentem startu biznesu. Aplikacja ma po prostu skrócić drogę do tego wpisu.
Z zapowiedzi wynika, że nowa usługa ma objąć cały podstawowy pakiet potrzebny do startu JDG: wypełnienie wniosku, podpisanie go, wysłanie do CEIDG i spięcie z e-Doręczeniami. To właśnie to ostatnie jest szczególnie istotne, bo e-Doręczenia są cyfrowym odpowiednikiem listu poleconego za potwierdzeniem odbioru i stają się coraz ważniejszym elementem kontaktu obywatela oraz firmy z administracją. Oznacza to, że założenie działalności nie ma się kończyć na samym wpisie, ale od razu ma być osadzone w szerszym ekosystemie cyfrowych usług państwa.
To bardzo dobry kierunek, bo najgorsze w zakładaniu firmy nie jest dziś samo kliknięcie wyślij, tylko rozbicie całego procesu na kilka równoległych wątków. Rejestracja firmy, adres do doręczeń, formalności przy podpisie i późniejsze kontakty z urzędem często są dla nowego przedsiębiorcy bardziej męczące niż sam pomysł na biznes. Jeśli mObywatel rzeczywiście zepnie to w jedną ścieżkę, zyska nie tylko wygoda, ale też czytelność całego procesu.
Aplikacja, która dla wielu osób zaczynała jako wygodny portfel dokumentów i narzędzie do kilku codziennych usług, coraz wyraźniej zmienia się w centralny interfejs państwa. Jeśli z poziomu telefonu można już pokazywać dokumenty, odbierać pisma, załatwiać urzędowe sprawy, a teraz jeszcze zakładać działalność, to mObywatel zaczyna działać jak główne wejście do relacji obywatela z administracją.
Oby tylko wszystko dobrze działało
Prawdziwy, bezlitosny sprawdzian nadejdzie dopiero w twardym starciu ze zwyczajną prozą życia. Tu nie ma miejsca na półśrodki: interfejs musi być absolutnie intuicyjny, elektroniczny podpis powinien działać bez wywoływania w nas furii, a użytkownik od pierwszej sekundy musi wiedzieć, pod czym dokładnie się podpisuje.
Przeczytaj także:
Ważne jest to, by przedsiębiorca po prostu nie ugrzązł w wirtualnym labiryncie, miotając się między systemem CEIDG, bazą danych swojej firmy a skrzynką e-Doręczeń. W przypadku państwowych molochów IT miarą sukcesu już dawno przestało być suche, urzędnicze odhaczenie wdrożenia funkcji. Prawdziwy triumf nastapi więc dopiero wtedy, gdy przeciętny obywatel załatwia sprawę szybko i bezboleśnie – bez tego irytującego, powszechnego poczucia, że właśnie musi toczyć nierówną walkę z bezdusznym systemem.



















