Spotify z kapitalną nowością. Będzie więcej... czytania
Spotify właśnie wskrzesiło cyfrowe wkładki do płyt. About the Song to jedna z najciekawszych nowości w historii platformy

Jeśli dorastałeś w czasach płyt CD to pamiętasz ten rytuał: kupujesz album, wracasz do domu, odpalasz odtwarzacz i jednocześnie wertujesz książeczkę dołączoną do krążka. Teksty, podziękowania, kulisy nagrań, inspiracje, anegdoty - to był integralny element obcowania z muzyką. Streaming tę warstwę niemal całkowicie zabił. Spotify właśnie próbuje ją przywrócić.
About the Song - co to właściwie jest?
Spotify uruchomiło nowość na razie w wersji beta. W praktyce wygląda to tak: w widoku Teraz odtwarzane pod okładką albumu pojawia się sekcja z przewijalnymi kartami, które opowiadają historię słuchanego utworu. Mogą to być kulisy powstawania, inspiracje artysty, kontekst kulturowy, ciekawostki dotyczące produkcji czy znaczenie piosenki w dyskografii twórcy.
Czytaj też:
Treści powstają dzięki modelom uczenia maszynowego, które agregują i podsumowują informacje z zewnętrznych źródeł. Każda karta zawiera odnośnik do źródła - to ważny sygnał, że platforma chce uniknąć zarzutów o halucynacje AI i stawia na transparentność.

Kto może z tego korzystać? Na razie tylko użytkownicy Spotify Premium w sześciu krajach anglojęzycznych: Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Irlandii, Australii i Nowej Zelandii. Funkcja działa wyłącznie na urządzeniach mobilnych.
Obsługa jest banalna: otwierasz Now Playing, przewijasz w dół i - jeśli dla danego utworu dostępne są karty - możesz je przeglądać gestem przesunięcia w bok. Każdą kartę da się ocenić- a zarówno słuchacze jak i artyści mogą zgłaszać uwagi. Na razie baza utworów jest ograniczona, ale Spotify zapowiada stopniowe rozszerzanie.
Nie wiadomo jeszcze, kiedy funkcja trafi do darmowych użytkowników ani kiedy zakończy się faza beta.
To nie przypadek. Spotify planowało to od dawna
About the Song to element większej układanki. Już w listopadzie Spotify zapowiedziało narzędzie SongDNA - interaktywną mapę powiązań między utworami, która pokazuje sample, covery, remiksy i współprace. To funkcja, która wreszcie daje streamingowi coś, co od lat oferowały serwisy społecznościowe fanów muzyki: kontekst.
Kluczowym ruchem było przejęcie WhoSampled - kultowej platformy, która od 2008 r. dokumentowała sample i powiązania między utworami. Jej baza to ponad milion piosenek i setki tysięcy powiązań tworzonych przez społeczność ekspertów. Spotify przejęło zarówno zespół, jak i dane, a WhoSampled nadal działa jako niezależna marka, tyle że bez reklam i z darmową aplikacją.
Równolegle rozbudowano system Song Credits. Teraz w opisie utworu znajdziemy nie tylko autorów i producentów, ale też inżynierów dźwięku, mikserów, muzyków sesyjnych czy chórki. To ukłon w stronę branży, która od lat walczy o większą widoczność osób pracujących za kulisami.
Dla polskich użytkowników to na razie ciekawostka. Ale jeśli funkcja sprawdzi się na rynkach testowych to trudno sobie wyobrazić, by Spotify nie wprowadziło jej globalnie.







































