Poczta Polska ma zapaść. "Kartki na święta przyszły pod koniec stycznia"
Ostatnie działania Poczty Polskiej przywołują najgorsze skojarzenia i stereotypy. Problem mają nie tylko na Podhalu.

"Górale skarżą się, że nie docierają do nich listy polecone, giną awiza, nie ma zamówionych paczek" – donosi krakowski oddział Onetu. Serwis opisał przypadki, kiedy to jedna z osób nie dotarła na rozprawę, bo nie otrzymała wezwania. Paczka z lekami przyszła po 20 dniach oczekiwania, a wysłane do Warszawy życzenia świąteczne odczytane zostały nie przy choince, a dopiero pod koniec stycznia. Choć pocztówki zostały wrzucone do skrzynki 18 grudnia, w podróż ruszyły 10 stycznia.
Są nawet konsekwencje finansowe – elektrownia dolicza odsetki za nieopłacone rachunki. Tyle że te przychodzą po terminie.
Mniejszy czy większy problem z pocztą jest więc w praktycznie całych powiatach tatrzańskim i nowotarskim (…) Wójtowie, burmistrzowie i posłowie wysyłają kolejne pisma i skargi do lokalnych urzędów pocztowych, naczelników i dyrektorów – pisze Onet Kraków.
Co na to Poczta Polska?
"Mamy świadomość, że we wskazanych powiatach w ostatnich tygodniach, były trudności z terminowością doręczeń. Przepraszamy klientów za wszelkie niedogodności" - pisze w odpowiedzi na pytania serwisu biuro prasowe Poczty Polskiej.
Jak wyjaśniła pocztowa spółka, na terenie powiatu nowotarskiego "mogą występować okresowe absencje, wynikające ze zwolnień chorobowych". W przypadku powiatu tatrzańskiego do chorób dochodzi jeszcze trudna sytuacja kadrowa. Przez to "mogą występować problemy z zachowaniem terminowego doręczania przesyłek do adresatów". I jak widać – występują.
W rozmowie z Onetem jeden z podhalańskich listonoszy przekonuje, że brakuje pracowników. Ci, którzy pozostali, mają nadmiar obowiązków. Wcześniej jeden listonosz musiał dotrzeć do 1-2 wsi. Teraz obsługuje całą gminę. "To jest niemożliwe, żeby znaleźć się w ciągu kilku godzin w tak wielu miejscach na tak wielkim obszarze" – dodaje.
Po prostu mamy wbijać awiza, nawet gdy dany list nie był fizycznie nigdy dostarczany. Z paczkami jest inaczej. Tu robi się im kumulacje, czyli czekamy, aż do danej wsi będzie takich 30 i dopiero wówczas hurtowo wbija się je do systemu i rozwozi. Wcześniej po prostu sobie leżą na tyłach poczty – zdradza Onetowi anonimowy pracownik.
Na problemy z funkcjonowaniem Poczty Polskiej skarżą się mieszkańcy Jaworzna. Ich zmagania opisał portal jaw.pl. W tym przypadku chodzi o stacjonarny punkt, ale wspólny mianownik istnieje w postaci braków kadrowych. Zdaniem stojących w kolejce klientów w Poczcie Polskiej powinno być pracowników.
Cztery okienka są dostępne, ale otwarte są tylko dwa, przez co kolejka stale rośnie. Ponad godzina czekania to już przesada. Ludzie stoją na zewnątrz, starsze osoby czekają w kolejce ponad pół godziny – relacjonuje portal.
Poczta Polska tłumaczy jednak, że "okresowe trudności mogą wynikać ze zwiększonego ruchu klientów". Wspomniano również o chorobach.
Ponad 20 km w 6 dni - tak długo idą listy
Jacek Rakowski na łamach portalu goldap.info opisał swoje perypetie. List wysłany za pośrednictwem Poczty Polskiej z Bań Mazurskich do Gołdapi szedł sześć dni, mimo że miejscowości dzieli nieco ponad 20 km. Na dodatek list nadany i wydany był do doręczenia w ramach tej samej Placówki Pocztowej Gołdap. Przyczyny zdaniem redakcji serwisu są takie same, co na Podhalu - listonosze po prostu nie dają rady.
Od listonosza wiem, że jego praca został obecnie odgórnie przeorganizowana tak, że muszę się do takich opóźnień przyzwyczaić. On zwyczajnie fizycznie nie da radę dostarczyć wszystkich listów na czas. Nawet gdyby chciał nieco dłużej się poświecić pracy to nie może, musi bowiem o konkretnej porze wrócić z powrotem do swojej firmy i się rozliczyć. Dobrze, że listonosz uczciwie podaje powód niedoręczenia w trackingu – pisze Rakowski.
I rzeczywiście, w systemie pozwalającym śledzić przesyłkę pojawiał się komunikat: "doręczyciel nie zdążył".
W maju 2025 r. doszło do zmiany regulaminu. List priorytetowy nadany do godziny 15:00 powinien dotrzeć do nadawcy w ciągu 3 dni roboczych, natomiast list ekonomiczny ma aż 5 dni roboczych na dotarcie do adresata. To jednak nie do końca wina Poczty Polskiej.
W listopadzie zeszłego roku w życie weszło rozporządzenie Ministra Aktywów Państwowych, które zmienia rozporządzenie w sprawie warunków wykonywania usług powszechnych przez operatora wyznaczonego. Te terminy wynikają wprost z tego aktu prawnego – wyjaśnialiśmy.
2026 to trudny rok dla Poczty. Kolejny...
- Oznacza to, że rok 2026 będzie dla nas trudniejszy, bo będzie oczekiwanie inwestycji, a na to nie mamy jeszcze wystarczających środków. (...) Naszym największym problemem jako instytucji jest to, że przez ostatnie 20 lat inwestowaliśmy dramatycznie za mało – mówił pod koniec 2025 r. prezes Poczty Polskiej Sebastian Mikosz.
Zapowiedział wówczas, że "przyjdzie taki moment", że poczta będzie z powrotem zatrudniać.
Na razie inwestycji rzeczywiście nie będzie. Wydawało się, że Poczta Polska przejmie Orlen Paczkę, ale na ostatniej prostej wszystko się wysypało.
- Po wielu analizach i rozmowach doszliśmy do wspólnego wniosku, że w obecnych realiach rynkowych nie jesteśmy w stanie domknąć tej współpracy na warunkach, które byłyby dobre zarówno dla Poczty Polskiej, jak i dla Orlenu. Najważniejszym powodem tej decyzji był fakt, że Poczta nie jest w stanie w tej chwili sfinansować tak znaczącej inwestycji - przekazał PAP Sebastian Mikosz, prezes Poczty Polskiej.
Poczta ma nadal pracować nad "znalezieniem najlepszej formuły obecności Poczty Polskiej na rynku usług kurierskich". Wielu mieszkańców chciałoby z kolei wypracowania lepszej formuły obecności Poczty Polskiej na rynku usług listowych.







































