REKLAMA

Nie chcę iść w kamasze, ale wojsko kusi benefitami. Rusza wielki nabór

MON zapowiada rezerwę wysokiej gotowości i armię 500 tys. ludzi. Szkolenia ruszają od marca, a rezerwiści mają dostać benefity.

8 dni w roku dla wojska. MON kusi nowymi benefitami
REKLAMA

Ministerstwo Obrony Narodowej chce mieć w zanadrzu nie tylko zawodowych żołnierzy i Wojska Obrony Terytorialnej, ale też sporą grupę cywilów, którzy w razie potrzeby natychmiast założą mundur. Zapowiedziana przez Władysława Kosiniaka-Kamysza rezerwa wysokiej gotowości ma stać się trzecim filarem systemu obrony, a razem z armią zawodową i WOT stworzyć formację liczącą nawet 500 tys. żołnierzy.

REKLAMA

Od pilotażu wGotowości do ogólnopolskich szkoleń

Poniedziałkowa konferencja w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego była podsumowaniem tego, co już udało się zrobić w programie szkoleń obronnych oraz zapowiedzią zmian, które mają wejść w życie w 2026 r. W pilotażowej edycji inicjatywy wGotowości pod koniec ubiegłego roku wzięło udział ponad 16 tys. osób. Zainteresowanie było na tyle duże, że resort obrony zdecydował się mocno rozbudować formułę.

Z danych MON wynika, że na zajęcia zgłaszały się porównywalne liczby kobiet i mężczyzn. Najliczniej reprezentowani byli 40-latkowie, ale na listach znajdowali się także seniorzy. Rekordzista w wieku 91 lat wybrał szkolenie z cyberbezpieczeństwa, a 80-letnia uczestniczka przeszła kurs survivalu. To pokazuje, że wojskowe szkolenia zaczynają być traktowane nie tylko jako domena młodych, ale jako forma podnoszenia kompetencji dla bardzo różnych grup wiekowych.

Od 7 marca do 21 listopada mają ruszyć kolejne weekendowe turnusy. Do wyboru pozostaną cztery podstawowe moduły: bezpieczeństwo w sytuacjach kryzysowych, survival, pierwsza pomoc oraz cyberbezpieczeństwo. W tym roku dojdzie jeszcze element szkoleń grupowych, organizowanych np. na zamówienie firm dla pracowników.

Resort stawia sobie ambitny cel: przeszkolić ok. 40 tys. dorosłych w 2026 r. Jeśli doliczyć do tego młodzież objętą programami edukacyjnymi z wojskiem w tle, łączna liczba osób, które przejdą choć podstawowe szkolenie obronne, ma przekroczyć 300 tys.

Rezerwa wysokiej gotowości. Kto wejdzie do elitarnej puli?

Jak podaje PAP, drugim filarem zmian ma być przebudowa systemu rezerw. Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział stworzenie rezerwy wysokiej gotowości – grupy przeszkolonych rezerwistów, którzy regularnie ćwiczą, są na bieżąco z procedurami i mogą zostać szybko wezwani w razie kryzysu.

Docelowo razem z żołnierzami zawodowymi, Wojskami Obrony Terytorialnej oraz innymi formami służby ma to dać ok. 500 tys. ludzi zdolnych do stosunkowo szybkiej mobilizacji. Około 300 tys. mają stanowić żołnierze wojsk operacyjnych oraz WOT, a kolejne 200 tys. różne kategorie rezerw.

Do rezerwy wysokiej gotowości będzie można dołączyć dobrowolnie. MON zapowiada, że status takiego rezerwisty nie będzie tylko zaszczytnym wpisem w papierach, ale ma się wiązać z konkretnymi benefitami. W planach są wynagrodzenia za ćwiczenia, dostęp do specjalistycznych kursów i szkoleń, a także jasne zasady korzystania z tych przywilejów.

Istotne jest też to, że drzwi do rezerwy mają być jednakowo otwarte dla kobiet, jak i mężczyzn. Resort podkreśla, że zależy mu, aby służba w mundurze (także tej rezerwowej) była postrzegana jako atrakcyjna propozycja rozwoju zawodowego, a nie wyłącznie poświęcenie czy przymus.

Tiery gotowości, mobilization day check i dodatkowe pieniądze

Szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła przedstawił nowy sposób patrzenia na strukturę armii. Jednostki Wojska Polskiego zostały podzielone na tzw. tiery, czyli poziomy gotowości. Najwyższy z nich, pierwszy tier, tworzą najbardziej wyśrubowane jednostki, które w razie mobilizacji muszą być gotowe do działania w ciągu 5-7 dni.

To właśnie z tymi formacjami mają być powiązani przede wszystkim rezerwiści wysokiej gotowości. Oprócz żołnierzy zawodowych w takich jednostkach będą służyć ochotnicy, którzy co roku spędzą w koszarach przynajmniej 8 dni na ćwiczeniach, regularnie odświeżając wiedzę i umiejętności. Raz w roku ma być przeprowadzany tzw. mobilization day check, czyli praktyczny test, czy rezerwista jest w stanie szybko stawić się w jednostce z wymaganym wyposażeniem.

Jednostki drugiego i trzeciego tieru będą miały więcej czasu na rozwinięcie się w razie zagrożenia. To tam w większym stopniu mają trafiać rezerwiści tzw. stałej gotowości, związani z armią nieco luźniej, ale wciąż uczestniczący w ćwiczeniach i brani pod uwagę w planach mobilizacyjnych.

System ma być powiązany z motywacją finansową. Za udział w ćwiczeniach i pozostawanie w gotowości rezerwiści mają otrzymywać wynagrodzenie, a po zaliczeniu testu sprawności fizycznej – dodatkowy dodatek. Wojsko chce tym samym zbudować model, w którym rezerwy nie są anonimową masą na papierze, lecz siecią konkretnych ludzi, których gotowość da się zmierzyć.

Rezerwista z gwiazdką: szkoły podchorążych i cyfrowe wsparcie

W pakiecie zapowiedzi znalazł się też pomysł na ścieżkę dla osób, które nie wiążą kariery z armią na stałe, ale chciałyby zdobyć stopień oficerski w rezerwie. MON zapowiada stworzenie szkół podchorążych rezerwy.

Taki cykl ma potrwać 3 lata i obejmie łącznie co najmniej 139 dni szkolenia – od kursu podstawowego po zajęcia typowo oficerskie. Absolwent miałby kończyć program ze stopniem podporucznika rezerwy. Pilotaż dla ok. 300 ochotników planowany jest już na kolejny rok akademicki.

Równolegle resort zapowiada usprawnienie obsługi szkoleń od strony cyfrowego frontu. Rejestracja na kursy ma być prostsza dzięki rozbudowie funkcji w aplikacji mObywatel i stworzeniu dedykowanej aplikacji MON. Mają się w niej znaleźć nie tylko formularze zapisów, ale także materiały edukacyjne: cyfrowa wersja poradnika bezpieczeństwa, który trafił ostatnio do skrzynek pocztowych, oraz choćby konfigurator plecaka ewakuacyjnego.

Co to wszystko oznacza dla zwykłych obywateli?

Zaprezentowane zmiany pokazują, że MON próbuje zbudować system, w którym wojsko nie jest hermetycznym, zamkniętym światem, ale strukturą opartą na możliwie szerokim zapleczu cywilnym. Masowe szkolenia, jasno zdefiniowane rezerwy i nowoczesne narzędzia cyfrowe mają być odpowiedzią na dwa równoległe wyzwania: napiętą sytuację bezpieczeństwa w regionie oraz demografię, która nie sprzyja szybkiemu zwiększeniu liczby żołnierzy zawodowych.

Przeczytaj także:

Najważniejsze pytanie jednak brzmi, czy uda się utrzymać zainteresowanie społeczne na poziomie pilotażu i przekonać dziesiątki tysięcy osób, że 8 dni spędzonych w roku na poligonie to inwestycja, a nie strata czasu. Jeśli tak się stanie, rezerwa wysokiej gotowości może stać się jednym z najważniejszych projektów obronnych tej dekady i jednocześnie sygnałem, że państwo traktuje obywateli jak partnerów w budowaniu bezpieczeństwa, a nie tylko statystów w kampaniach informacyjnych.

REKLAMA

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: Poppy Pix / Shutterstock.com

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-09T17:53:36+01:00
Aktualizacja: 2026-02-09T17:06:07+01:00
Aktualizacja: 2026-02-09T16:37:04+01:00
Aktualizacja: 2026-02-09T15:50:38+01:00
Aktualizacja: 2026-02-09T15:13:51+01:00
Aktualizacja: 2026-02-09T11:32:36+01:00
Aktualizacja: 2026-02-09T10:36:13+01:00
Aktualizacja: 2026-02-09T09:19:26+01:00
Aktualizacja: 2026-02-09T09:01:20+01:00
Aktualizacja: 2026-02-09T08:54:28+01:00
Aktualizacja: 2026-02-09T06:26:20+01:00
Aktualizacja: 2026-02-09T06:23:25+01:00
Aktualizacja: 2026-02-08T16:20:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-08T16:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-08T08:30:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-08T08:15:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-08T08:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-08T07:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-07T16:50:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-07T16:40:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-07T16:30:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-07T16:20:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-07T16:10:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-07T16:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-07T12:50:29+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA