REKLAMA

Elon Musk będzie miał własną policję. A to nie koniec tego szaleństwa

Firmowe miasto SpaceX zaczyna przypominać klasyczne company towns z czasów amerykańskiej rewolucji przemysłowej - osady, w których korporacja nie tylko dawała pracę, ale też regulowała życie mieszkańców od A do Z.

Elon Musk policja Starbase
REKLAMA

Decyzja o utworzeniu departamentu policji nie wynika z kaprysu ani ambicji politycznych. Starbase jest geograficznie odizolowane, a jednocześnie pełne infrastruktury o krytycznym znaczeniu dla amerykańskiego sektora kosmicznego. To tutaj powstają i są testowane rakiety Starship - największe i najbardziej zaawansowane pojazdy kosmiczne w historii. Każdy element tej infrastruktury jest wart miliony dolarów, a incydent bezpieczeństwa mógłby sparaliżować harmonogram startów na miesiące.

Najbliższe miasto, Brownsville, leży zaledwie 16 km dalej, ale dojazd potrafi zająć nawet 45 minut. W praktyce oznacza to, że reakcja służb z zewnątrz jest zbyt wolna, by chronić obiekt o takiej skali i znaczeniu.

REKLAMA

Czytaj też:

Miasto zatrudniło już firmę Vision Quest Solutions, która ma pomóc w budowie struktur organizacyjnych nowej jednostki. Departament ma liczyć ośmiu funkcjonariuszy, a szef policji będzie wybierany przez miejską komisję. Rekrutacja ma ruszyć w całym kraju, choć władze spodziewają się, że wielu kandydatów zgłosi się z lokalnych społeczności.

Dlaczego nie udało się z biurem szeryfa

Własna policja to efekt fiaska wcześniejszego modelu współpracy. Po inkorporacji w maju ubiegłego roku Starbase podpisało pięcioletni kontrakt z biurem szeryfa hrabstwa Cameron. Umowa była warta 3,5 mln dol. i zakładała oddelegowanie ośmiu zastępców szeryfa do patrolowania miasta. Dodatkowo Starbase miało płacić za usługi więzienne i opiekę nad zatrzymanymi.

W teorii wyglądało to rozsądnie - szybki sposób na zapewnienie bezpieczeństwa bez budowania służb od zera. W praktyce jednak okazało się, że hrabstwo nie jest w stanie znaleźć chętnych na tak specyficzne, odizolowane stanowiska. Zastępcy szeryfa nie mieli też ochrony służby cywilnej, co dodatkowo zniechęcało kandydatów.

Od pustkowia do kosmicznej metropolii

Jeszcze dekadę temu Boca Chica była senną, nadmorską osadą, w której mieszkało kilkadziesiąt osób - głównie emerytów szukających spokoju. Woda dostarczana była cysternami, a najbliższy sklep spożywczy wymagał niemal godzinnej jazdy.

Wszystko zmieniło się, gdy SpaceX zaczęło wykupywać grunty w 2012 r. Firma płaciła mieszkańcom trzykrotność wartości rynkowej ich domów, a w 2018 r. na horyzoncie pojawiły się pierwsze elementy Starshipa. Od tego momentu tempo rozwoju było już lawinowe.

3 maja ubiegłego roku Starbase formalnie stało się miastem. W referendum za inkorporacją zagłosowało 212 z 218 mieszkańców.

Kto rządzi Starbase? SpaceX

Władze miasta to w praktyce kierownictwo SpaceX. Burmistrzem został Bobby Peden, weteran firmy i wiceprezes ds. testów i operacji startowych. Dwaj komisarze - Jenna Petrzelka i Jordan Buss - również są związani zawodowo z SpaceX.

To rodzi oczywiste pytania o konflikty interesów. Rada miejska decyduje o zagospodarowaniu przestrzennym, infrastrukturze, regulacjach środowiskowych - czyli o wszystkim, co bezpośrednio wpływa na działalność SpaceX. Według danych z ubiegłego roku aż 90 proc. wyborców w Starbase to pracownicy firmy lub ich rodziny. Z około 500 mieszkańców aż 260 jest zatrudnionych przez SpaceX.

Straż pożarna? Też firmowa

Starbase

Policja nie jest jedyną służbą, którą Starbase buduje od podstaw. W ubiegłym roku powstała ochotnicza straż pożarna, założona przez pracowników SpaceX. Dwóch z trzech dyrektorów jednostki to osoby zatrudnione w firmie. Jej powstanie zbiegło się z zakończeniem finansowania przez SpaceX stanowiska marszałka ogniowego hrabstwa Cameron.

Miasto przejęło również inspekcje budowlane i wydawanie pozwoleń. W praktyce oznacza to, że SpaceX kontroluje nie tylko infrastrukturę, ale też procesy regulacyjne dotyczące własnych inwestycji.

Jak w XIX wieku

Porównanie Starbase do dawnych osad przemysłowych nie wydaje mi się przesadą. W XIX wieku firmy takie jak Pullman czy Hershey budowały całe miasta dla swoich pracowników - z domami, sklepami, szkołami, a nawet własną walutą. Część z nich była tworzona z paternalistycznych pobudek, inne były narzędziem kontroli i wyzysku.

Starbase oczywiście nie jest kopią tamtych miejsc. Pracownicy SpaceX to wysoko opłacani specjaliści, a nie robotnicy uwięzieni w spirali długów. Ale fundamentalna dynamika - jedno przedsiębiorstwo kontrolujące zarówno miejsca pracy, jak i struktury władzy - pozostaje zaskakująco podobna.

Starbase

Starbase od lat znajduje się pod lupą organizacji ekologicznych i regulatorów. W 2024 r. TCEQ stwierdziło, że SpaceX czterokrotnie odprowadzało ścieki przemysłowe bez pozwolenia. EPA wcześniej zarzuciła firmie naruszenie Ustawy o Czystej Wodzie.

Największe emocje budzi instalacja tłumiąca wibracje i rozpraszająca ciepło podczas startów. SpaceX nie zainstalowało go przed pierwszym startem Starshipa w 2023 r., co doprowadziło do zniszczenia platformy i rozrzucenia betonu na terenach chronionych. Raport z 2024 r. wykazał, że wszystkie monitorowane gniazda ptaków brzegowych w okolicy zostały zniszczone lub uszkodzone.

Musk, polityka i autonomia Starbase

Rozwój Starbase jako quasi‑autonomicznego miasta nabiera dodatkowego znaczenia w kontekście politycznej aktywności Elona Muska. W ubiegłym roku kierował on Department of Government Efficiency (DOGE), inicjatywą administracji Donalda Trumpa, która doprowadziła do masowych redukcji zatrudnienia w federalnej biurokracji. Sam Musk później przyznał, że żałuje udziału w tym projekcie.

W 2024 r. ogłosił przeniesienie siedziby SpaceX z Kalifornii do Starbase, tłumacząc to sprzeciwem wobec kalifornijskich regulacji dotyczących prywatności uczniów. Wszystko to składa się na obraz przedsiębiorcy, który nie tylko buduje rakiety, ale też tworzy własne struktury administracyjne - i to w skali, jakiej nie widzieliśmy w Stanach Zjednoczonych od ponad stu lat.

REKLAMA

Decyzja o powołaniu departamentu policji przeszła jednogłośnie przez miejską komisję, ale to dopiero pierwszy krok. Aby jednostka mogła działać konieczna jest zgoda Texas Commission on Law Enforcement (TCOLE) - stanowego regulatora odpowiedzialnego za certyfikację funkcjonariuszy i standardów szkoleniowych. Nie wiadomo jeszcze, czy Starbase złożyło formalny wniosek, ale jeśli procedura przebiegnie bez komplikacji to pierwsze patrole mogą pojawić się na ulicach już wiosną.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-06T17:32:32+01:00
Aktualizacja: 2026-02-06T14:11:30+01:00
Aktualizacja: 2026-02-06T13:48:40+01:00
Aktualizacja: 2026-02-06T13:19:46+01:00
Aktualizacja: 2026-02-06T12:15:11+01:00
Aktualizacja: 2026-02-06T11:31:51+01:00
Aktualizacja: 2026-02-06T09:14:20+01:00
Aktualizacja: 2026-02-06T08:00:04+01:00
Aktualizacja: 2026-02-06T07:06:52+01:00
Aktualizacja: 2026-02-06T06:51:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-06T06:41:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T21:05:45+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T20:18:36+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T19:32:51+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T18:20:34+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T17:48:39+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T17:14:07+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T16:44:19+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T16:00:37+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T13:37:01+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T12:42:14+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA