Remigiusz Mróz to przy niej amator. Tak pisze się 200 książek rocznie
Jedna osoba, dwieście książek w rok. Sprzedawanych pod dziesiątkami pseudonimów. Tak w skrócie działa Coral Hart, która z zalewania Amazonu niskiej jakości romansidłami generowanymi przez AI uczyniła sobie źródło dochodu.

Żyjemy w pięknych czasach, gdzie w większości krajów świata wyeliminowano analfabetyzm, a każda osoba mająca niewielki kapitał może wydać książkę - albo z wystarczającymi zasobami samozapału całkowicie samodzielnie wydać za darmo e-booka. Można też być jak Coral Hart, nie pisać nic i produkować 200 książek rocznie.
Coral Hart pokazuje swoją maszynkę do mielenia tekstu. Znaczy, pisania książek
Coral Hart z Kapsztadu w RPA, z masowego publikowania na Amazonie książek uczyniła swoje główne źródło dochodu. Jak twierdzi dystrybutorka treści generowanych przez AI - bo trudno nazwać ją "autorką" czy "pisarką" - jest ona w stanie wyprodukować w jeden dzień pełną książkę, a 2025 rok zamknęła z 200 publikacjami na amerykańskiej platformie.
Według ustaleń The New York Times, w ciągu ośmiu miesięcy Hart uruchomiła ponad 20 pseudonimów i opublikowała setki tytułów w różnych podgatunkach romansu: od historii mafijnych po lekkie young adult. Żadna z tych pozycji nie stała się hitem, ale dynamika i rozpiętość publikacji zrobiła swoje - łącznie sprzedała około 50 tysięcy egzemplarzy, co przełożyło się na sześciocyfrowe przychody. Prawdopodobnie siedmiocyfrowe jeżeli przeliczymy dolary na złotówki, lecz "NYT" nie podał dokładnej kwoty zarobków Hart.
"Jeśli ja mogę wygenerować książkę w jeden dzień, a tobie napisanie książki zajmuje sześć miesięcy, to kto wygra ten wyścig?" - Coral Hart, cytowana przez The New York Times.
Hart nie przedstawia się jako autorka w tradycyjnym sensie. W praktyce pełni rolę operatora procesu: projektuje fabułę, karmi algorytmy zestawami poleceń, filtruje efekty i pakuje gotowy tekst do dystrybucji w ekosystemie Amazona. Jak opisuje The New York Times, podczas rozmowy na Zoomie dziennikarka mogła obserwować, jak uruchomiony przez Hart system generuje kompletną powieść w około 45 minut.
Kluczowym elementem tego modelu biznesowego jest zaplecze technologiczne. Hart korzystała m.in. z narzędzi opartych o Claude’a, Groka czy NovelAI, przy czym za najbardziej "literacki" uznała model rozwijany przez Anthropic. Jednocześnie otwarcie przyznaje, że modele mają poważne ograniczenia: słabo budują napięcie emocjonalne, powtarzają te same metafory i mają tendencję do mechanicznego opisywania intymności.
"Dostaniesz ‘łomoczące serca’, ‘drżące piersi’ i inne głupoty. Na końcu każdej sceny seksu wszyscy wylądują zaplątani w prześcieradła"
Hart zarabia nie tylko na samej publikacji książek, ale także na szkoleniach innych osób tego jak mogą zarabiać poprzez zalewanie internetu ochłapami generowanymi przez AI. Pod marką Plot Prose Hart prowadzi działalność szkoleniową, w ramach której uczy innych, jak masowo produkować książki z pomocą AI. Kursy, mentoringi i abonament na "autorski" system generowania powieści kosztują od kilkudziesięciu do kilkuset dolarów miesięcznie. Według jej deklaracji, z tych szkoleń skorzystało już ponad 1600 osób - w tym także autorzy, którzy publicznie krytykują użycie AI w literaturze.
Istotnym elementem "modelu biznesowego" Coral Hart jest brak transparentności wobec czytelników. Hart nie informuje kupujących, że sprzedawane książki są wytworem algorytmów. Jak tłumaczy, "wciąż istnieje silne piętno" związane z AI, a ujawnienie tej informacji mogłoby zaszkodzić sprzedaży i innym jej projektom realizowanym pod prawdziwym nazwiskiem.
Paradoksalnie, anonimowość Hart jest częściowa. Choć nie ujawnia nazwiska, pozwoliła The New York Times opublikować swoje zdjęcie i regularnie występuje w materiałach wideo, gdzie opowiada o "eksperymencie" polegającym na zastąpieniu jakości wolumenem. W jednym z nagrań przyznaje nawet, że mówi o swoich pseudonimach w liczbie mnogiej - "my" - choć za całym przedsięwzięciem stoi jedna osoba i zestaw narzędzi AI.
AI jako silnik, wstyd jako strategia
Choć w treści pada wspomnienie sześciocyfrowych zarobków, to jeżeli podzielimy je przez ilość wyprodukowanych książek i odejmiemy zyski z kursów, Coral Hart nie jest fabryką bestsellerów i jestem w stanie sobie wyobrazić, że większość z tych książek sprzedała się w dwucyfrowym nakładzie. To co zdecydowanie bardziej uderza to fakt, że Hart postrzega całość swojej działalności jako swego rodzaju "wyścig", podczas gdy zdecydowana większość jej konkurencji to osoby piszące od jednej do góra kilku powieści - najczęściej będące efektem pasji lub hobby, a nie próby uczynienia z pisania głównego źródła zarobku.
Jednak najbardziej interesującym aspektem całej fabryki książek jest rola AI. Generatywna sztuczna inteligencja jest motorem napędowym całej działalności i bez niej Hart nie opublikowałaby jednej powieści, a co dopiero kilkuset. Mimo to poza swoimi kursami i łamami NYT Carol Hart boi się przyznać do użycia AI - bo wie, że czytelnicy stale karmieni AI slopem z Facebooka, Instagrama czy YouTube nigdy by nie wzięli jej publikacji w dłoń (albo nie zrzucili jej na Kindle).
Może to zabrzmieć dziwnie, ale Carol Hart nie wydaje się być zła i chytra do szpiku kości. Bardziej sprawia wrażenie osoby, która właśnie odkryła Motherlode w Simsach i próbuje utrzymać swoje źródełko Simoleonów. I po prostu tak jakoś się złożyło, że jej źródełko ma formę maszynki do mielenia i wypluwania tekstu.
Więcej na temat sztucznej inteligencji:







































