YouTube przegiął. Chce kasę za funkcję, która od lat jest darmowa
YouTube postanowił sprawdzić, jak daleko może się posunąć w namówieniu klientów na konto premium. Właśnie testuje czy zapłacicie za przyspieszenie filmików. Zrobicie to?

Są tacy twórcy, których nie jestem w stanie oglądać na zwykłej prędkości odtwarzania, bo usypiam z nudów. Wystarczy jednak zwiększyć prędkość odtwarzania 1,5- lub 2-krotnie, żeby ich filmy nabrały dynamiki. To kropla w morzu, ale przecież regularnie oglądam różne tutoriale i również nie wyobrażam sobie robić tego na normalnej prędkości.
Jednocześnie od wieków jestem użytkownikiem konta YouTube Premium, bo używanie darmowego to brak szacunku dla samego siebie i swojego czasu. Robię to ze względu na brak reklam, ale YouTube doszedł do wniosku, że użytkownicy są w stanie przełknąć bloki reklamowe, byleby trochę zaoszczędzić. Dlatego zgodnie ze starą maksymą: jak nie kijem, to pałką, postanowił schować za opłatą ważną funkcję. To już jest szantaż.
Zapłać za swój czas. YouTube testuje nową funkcję
Zgodnie z najnowszymi doniesieniami prosto z serwisu Reddit, YouTube testuje nową funkcję. Według załączonych materiałów konta YouTube Premium będą miały możliwość dostosowywania prędkości odtwarzania, a darmowe zostaną pozbawione wyboru.
Użytkownik odkrył to przypadkiem, ma dwa konta, oba darmowe, ale na jednym z nich zauważył nowy komunikat. Musicie rozwinąć post z Reddit, ale przeczytacie w nim, że YouTube zachęca do założenia konta Premium, dzięki czemu nie tylko zyskacie dostęp do wersji bez reklam, możliwości pobierania filmów, a także odtwarzania w tle, ale również do suwaka zmieniającego prędkość odtwarzania.
Dlaczego YouTube to robi? Bo może. Jesteście śledzeni na każdym kroku podczas korzystania z aplikacji czy strony internetowej, więc gigant zna nawyki swoich użytkowników. Dzięki temu wie, jaki procent z nich korzysta z funkcji zmiany prędkości odtwarzania i ilu z nich korzysta z konta Premium. Zapewne w wyniku tych analiz wyszło, że użytkownicy tak lubią tę funkcję, że są gotowi za nią zapłacić, dlatego już niedługo będą mieć ku temu okazję.
Media społecznościowe są tym legendarnym dilerem, który daje pierwszą dawkę za darmo, żebyście się uzależnili i już zawsze korzystali z jego usług, tym razem za pieniądze. Zapewne przed takimi zachowaniami ostrzegali was rodzice, ale w najśmielszych snach nie przypuszczaliście, że nie chodzi o używki, tylko o funkcje, które powinny być za darmo.
Nie mam złudzeń. YouTube na tym nie skończy. Szacuje się, że z serwisu regularnie korzysta nawet 2 miliardy ludzi, a konta Premium stanowią mniej niż 10 proc. całości. To oczywiście tylko założenia, bo serwis nie podaje dokładnych danych, ale jak na dłoni widać, że ma jeszcze sporo portfeli do wyciśnięcia.
Więcej o YouTube przeczytacie w:







































