Minister krótko o cenach energii. Bez atomu zapłaczemy
Nieco już zapomniana surowa zima każe zwrócić uwagę na ceny energii.

W rozmowie z RMF FM Wojciech Wrochna, wiceminister energii, przyznał, że rachunki za energię mogą być o "kilkanaście procent" wyższe. Powodem jednak nie jest to, że energia jest droga, ale to, że chcemy, aby w domach było cieplej.
Jeżeli jest zimno i więcej grzejemy, to te rachunki będą wyższe, ale nie zależy to od ceny energii, ale zużycia – stwierdził przedstawiciel resortu.
Zdaniem wiceministra nikt nie powinien obawiać się kosztów, bowiem "w ciągu ostatnich lat udało się obniżyć rachunki za energię". A w przyszłości im więcej będzie odnawialnych źródeł energii, tym jeszcze mniejsze kwoty.
OZE jest ważne – "musimy zbudować więcej odnawialnej energii, trzeba odejść od brudnej energii", jak zaznaczył Wrochna – ale kluczowy jest atom.
Wiceminister energii przyznał wprost: bez atomu nie będzie taniej energii
Póki co prace nad pierwszą elektrownią atomową odbywają się bez żadnych opóźnień - zapewnił Wrochna. W 2026 r. powinniśmy poznać lokalizację drugiej. W grze pozostał Konin i Bełchatów. W obu tych regionach wszyscy przekonują, że to u nich powinna stanąć druga polska elektrownia jądrowa.
W ostatnich dniach prezes Banku Gospodarstwa Krajowego spotkał się z wiceprezesem Polskich Elektrowni Jądrowych, aby przedyskutować możliwości finansowania przez BGK budowy pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce.
Budując elektrownię jądrową, a razem z nią cały polski sektor jądrowy budujemy też silny fundament dla wzrostu gospodarczego Polski. Elektrownia jądrowa to m.in. nowe miejsca pracy, wsparcie przemysłu, wymiany handlowej czy też impuls dla sektora edukacyjnego. Myślimy w perspektywie kilkudziesięciu lat. I właśnie tu i teraz rozmawiamy o finansowaniu nie na dwa czy trzy kolejne lata, ale w perspektywie długoterminowej. Współpraca z Bankiem Gospodarstwa Krajowego, to kolejny przykład tego, że polskie podmioty mogą być istotną część realizowanego przez nas projektu – mówił Piotr Piela, wiceprezes Zarządu Polskich Elektrowni Jądrowych.
PEJ szykuje się już na przybycie pracowników, którzy będą budować pierwszą polską elektrownię jądrową. Rozpoczęto analizę dostępnych i planowanych miejsc noclegowych w rejonie budowy elektrowni jądrowej Lubiatowo – Kopalino. Największe zapotrzebowanie szacowane jest na lata 2030–2035, kiedy to na placu budowy może pracować nawet 12 tys. osób.
- Budowa elektrowni jądrowej wymaga szczegółowego planowania, także w obszarach, które nie są bezpośrednio związane z technologią czy infrastrukturą energetyczną. Jednym z nich jest zapewnienie odpowiednich warunków zakwaterowania dla pracowników zaangażowanych w realizację inwestycji. Prowadzona obecnie analiza bazy noclegowej, realizowana we współpracy z Agencją Rozwoju Pomorza, pozwoli nam rzetelnie ocenić dostępność obiektów w regionie, ich standard oraz możliwości dojazdu do placu budowy. Chcemy w jak największym stopniu bazować na potencjale regionu i współpracować z przedsiębiorcami z Pomorza. Pozwoli nam to nie tylko sprawnie zaplanować realizację inwestycji, ale jednocześnie przyniesie wymierne korzyści dla regionu – wyjaśnił Marek Woszczyk, prezes zarządu Polskich Elektrowni Jądrowych.
W 2028 r. dojdzie do wylania tzw. betonu jądrowego, czyli faktycznego startu budowy elektrowni. Prace trwają, a my na razie musimy zadowolić się zapowiedziami i obietnicami tańszego prądu.
Czytaj też:







































