Polska dosypuje Rakom pocisków. Zbroimy się na potęgę
Kolejny aneks, kolejne dziesiątki tysięcy pocisków. Wojsko uzupełnia zapasy amunicji odłamkowo-burzącej dla M120K Rak.

Najnowszy aneks do umowy między Agencją Uzbrojenia a Dezametem to formalne potwierdzenie tego, że państwo nie zamierza zwalniać tempa, jeśli chodzi o dozbrajanie artylerii. Chodzi o dostawy 120-milimetrowej amunicji odłamkowo-burzącej RAK-HE-1 o zasięgu przekraczającym 10 km, przeznaczonej dla moździerzy samobieżnych Rak.
Producent mówi wprost o kontynuacji współpracy i odpowiedzi na rosnące potrzeby w zakresie nowoczesnych środków ogniowych. Wojsko chce mieć tyle pocisków, żeby Raków nie trzeba było oszczędzać ani na poligonach, ani w razie potrzeby w realnych działaniach bojowych. Dostawy mają być realizowane według uzgodnionego wcześniej harmonogramu, z zachowaniem rygorystycznych wymogów jakościowych.
Raki bez amunicji ani rusz
Nowy aneks dokłada się do zawartej 20 grudnia 2024 r. umowy, w ramach której na lata 2026-2027 zamówiono kilkadziesiąt tysięcy sztuk 120-milimetrowej amunicji moździerzowej do Raków. Równolegle zakontraktowano w innej spółce ponad 1 mln sztuk amunicji kal. 12,7 mm. Łączna skumulowana wartość tych kontraktów to około 90 mln zł brutto.
Sieć moździerzy samobieżnych M120K Rak jest dziś jednym z filarów polskiej artylerii szczebla batalionowego. Dostawy sprzętu sfinalizowano pod koniec 2024 r. W jednostkach znalazło się łącznie 120 moździerzy wraz z wozami dowodzenia, amunicyjnymi i remontowymi, tworząc piętnaście Kompanijnych Modułów Ogniowych Rak.
Jak czytamy na łamach MILMAG, część sprzętu trafiła jednak do Ukrainy, która pilnie potrzebuje nowoczesnych systemów artyleryjskich. Jeden pełny moduł, czyli 8 moździerzy, został przekazany Kijowowi, więc w praktyce w linii pozostaje 14 modułów z 112 Rakami. Każdy z nich potrzebuje tysięcy sztuk amunicji na szkolenie i ćwiczenia oraz kolejnych na ewentualne działania bojowe.
Stąd właśnie kumulacja zamówień. Wcześniejszy aneks z 11 października 2023 r. powiększył bazową umowę z 29 kwietnia 2021 r., w ramach której zakontraktowano ponad 23 tys. sztuk amunicji RAK-HE-1 na lata 2022-2024. Wartość tego pierwszego dużego kontraktu wyniosła ok. 256,3 mln zł brutto. Teraz do tego pakietu dokładane są kolejne partie.
Co potrafi pocisk RAK-HE-1?
RAK-HE-1 to amunicja zaprojektowana specjalnie z myślą o polskich Rakach, opracowana przez Dezamet we współpracy z Wojskowym Instytutem Technicznym Uzbrojenia na mocy umowy z 2012 r.
Efektem tych prac jest cała rodzina nabojów: odłamkowo-burzące w dwóch odmianach, dymne i oświetlające. W wariancie odłamkowo-burzącym stosuje się dwie różne wersje: klasyczny trotyl produkowany przez Mesko oraz małowrażliwą mieszankę K-43 z zakładów Nitro-Chem, ograniczającą ryzyko niekontrolowanych detonacji podczas magazynowania i transportu. Do tego dochodzą naboje szkoleniowe, treningowe i przekrojowe, które pozwalają instruktorom i żołnierzom lepiej poznać zachowanie pocisku, zanim trafi on na prawdziwy poligon.
Dzięki takiej konstrukcji Rak staje się systemem modułowym nie tylko z punktu widzenia samego pojazdu, ale również amunicji. Ten sam moździerz może wspierać natarcie klasycznym ogniem odłamkowo-burzącym, stawiać zasłony dymne, oświetlać teren działań w nocy czy służyć do zaawansowanego szkolenia artylerzystów.
Amunicyjny plan na lata. Nie tylko sprzęt, ale i paliwo
W dyskusji o zbrojeniu Polski często na pierwszym planie pojawiają się nowe czołgi, armatohaubice czy samoloty. Tymczasem to właśnie kontrakty na amunicję pokazują, czy za deklaracjami o wzmocnieniu obronności idzie rzeczywista zdolność do długotrwałego prowadzenia działań.
Seria umów i aneksów na dostawy RAK-HE-1 układa się w jasny ciąg: najpierw kwalifikacja i wprowadzenie nowej amunicji do służby, potem kontrakty na dziesiątki tysięcy sztuk, a teraz kolejne zwiększenie zamówienia. Wszystko to rozpisane na kilka lat, tak aby przemysł był w stanie utrzymać stabilną produkcję, a wojsko konsekwentnie karmiło magazyny.
Przeczytaj także:
Dla Dezametu to gwarancja pracy i inwestycji w linie produkcyjne. Dla armii z kolei szansa, by uniknąć sytuacji, w której nowoczesny moździerz staje się drogim, ale bezradnym meblem tylko dlatego, że w skrzyniach brakuje pocisków.







































