Europa kontratakuje w kosmosie. Zmieniamy układ sił na orbicie
Nowy kontrakt Eutelsatu z Airbusem zmienia układ sił w wyścigu o internet z kosmosu. Do gry wchodzi europejska odpowiedź na konstelacje LEO.

Airbus Defence and Space umacnia się w roli jednego z najważniejszych graczy na niskiej orbicie okołoziemskiej. Koncern zbuduje dla operatora Eutelsat kolejne 340 satelitów OneWeb, które mają zapewnić ciągłość działania konstelacji i otworzyć drogę do nowych usług. W praktyce to nie tylko wielomiliardowy kontrakt, lecz także znak, że Europa chce mieć własne, poważne zaplecze technologiczne w wyścigu o internet z kosmosu.
Kontrakt, który zdecydowanie zmienia układ sił na orbicie
OneWeb to konstelacja satelitów na niskiej orbicie okołoziemskiej, która dostarcza szybki internet o niskich opóźnieniach na skalę globalną. Dziś sieć tworzy ponad 600 satelitów krążących na wysokości około 1200 kilometrów, rozłożonych w 12 zsynchronizowanych płaszczyznach orbitalnych. Teraz Eutelsat, właściciel OneWeb, zamawia u Airbusa kolejną generację maszyn.
Nowa umowa obejmuje 340 satelitów, które trafią na orbitę od końca 2026 r. i będą stopniowo przejmować zadania dotychczasowych jednostek, zbliżających się do kresu życia technicznego. W połączeniu ze wcześniejszym zamówieniem na 100 sztuk daje to łącznie 440 nowych satelitów, zaprojektowanych od razu jako druga generacja konstelacji.
To de facto nowy etap projektu. Eutelsat zabezpiecza w ten sposób ciągłość usług dla rosnącej grupy klientów, a jednocześnie zyskuje pole manewru: może testować nowe modele biznesowe, korzystać z bardziej zaawansowanej elektroniki i myśleć o dodatkowych ładunkach, które polecą na orbitę przy okazji.
Produkcja w Tuluzie, czyli kosmiczna suwerenność po europejsku
Wszystkie nowe satelity powstaną w zakładach Airbusa w Tuluzie, na świeżo zainstalowanej linii produkcyjnej. Dla koncernu to ogromne zlecenie zapewniające pracę na kilka lat, a dla europejskiej polityki kosmicznej – ważny argument, że kontynent nie zamierza jedynie kupować gotowych rozwiązań poza UE.
Umieszczenie produkcji w sercu europejskiego przemysłu kosmicznego ma znaczenie wykraczające poza czystą ekonomię. Chodzi o tzw. suwerenność kosmiczną, czyli możliwość budowania własnych systemów łączności i obserwacji Ziemi bez pełnej zależności od dostawców z innych kontynentów. Przy konstelacjach LEO, które stają się krytyczną infrastrukturą dla wojska, gospodarki i administracji, ten argument brzmi coraz poważniej.
Dla samego Airbusa to także potwierdzenie, że wybrany wcześniej model produkcji seryjnej satelitów na niską orbitę się sprawdził. Koncern ma za sobą pierwszą falę budowy OneWebów, teraz dostaje szansę, by wykorzystać doświadczenia z poprzednich lat i przenieść je na jeszcze bardziej zaawansowaną generację sprzętu.
Nowa elektronika na pokładzie. Satelity stają się programowalne
Wraz z nowymi zamówieniami zmienia się nie tylko liczba satelitów, ale też ich możliwości. Kolejna generacja OneWebów ma otrzymać m.in. zaawansowane cyfrowe moduły odpowiedzialne za przetwarzanie i kierowanie sygnałów radiowych już na pokładzie satelity.
Oznacza to znacznie większą elastyczność sieci. Zamiast sztywno zaprogramowanych wiązek radiowych, operator zyskuje możliwość bardziej dynamicznego dzielenia pasma, zmiany kierunku świecenia anten i zarządzania przepustowością w zależności od zapotrzebowania. To bardzo istotne szczególnie w modelu, w którym z jednej strony trzeba obsłużyć szkołę na odludziu, a z drugiej ogromny ruch danych od klientów korporacyjnych czy operatorów komórkowych.
Airbus chwali się też zoptymalizowaną architekturą całego systemu. Chodzi zarówno o kwestie energetyczne, jak i mechaniczne. Nowe satelity mają być projektowane tak, by utrzymać wysoką sprawność przez cały okres życia na orbicie, mimo trudnych warunków i stopniowej degradacji elementów. To bezpośrednio przekłada się na koszty: im dłużej satelita działa z pełną wydajnością, tym niższa jest cena pojedynczego gigabajta przesłanego z orbity.
Wyścig o niską orbitę dopiero się zaczyna
Gdy pierwsze egzemplarze nowych satelitów OneWeb trafią na orbitę, rynek konstelacji LEO będzie już znacznie bardziej zatłoczony niż dziś. Projekt Eutelsatu i Airbusa pokazuje jednak, że Europa nie zamierza oddawać tego pola bez walki.
Przeczytaj także:
Setki nowych satelitów, produkcja w Tuluzie i mocniejsza elektronika pokładowa to klocki większej układanki, w której internet z kosmosu staje się jednym z głównych narzędzi globalnej konkurencji. Dla Airbusa to szansa na ugruntowanie pozycji lidera w produkcji satelitów LEO. Dla Eutelsatu na wejście w kolejny etap rozwoju konstelacji OneWeb. Dla europejskiego przemysłu kosmicznego to z kolei moment, w którym od technicznych detali zależy coś więcej niż tylko parametry sieci. Na niskiej orbicie właśnie rozgrywa się walka o to, kto będzie kontrolował cyfrowe krwioobiegi przyszłej gospodarki.







































