REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Ekologia
  3. Nauka

Najpierw miasta szpeciły reklamy, teraz panele? Fotowoltaika wdziera się na balkony

Mieszkańcy bloków coraz częściej zazdroszczą właścicielom jednorodzinnych domków możliwości instalacji paneli fotowoltaicznych. Sęk w tym, że w warunkach miejskich montaż nie jest taki łatwy, bo trzeba mieć zgodę sąsiadów. Niektórzy pozwolenie uzyskują, a to rodzi nowy problem: bloki zaczynają wyglądać bardzo specyficznie.

Fotowoltaika w mieszkaniu w bloku. Panele idą na balkony
REKLAMA

Problem dostrzeżono już w Słupsku. W reportażu przygotowanym przez Kingę Siwiec i emitowanym na antenie Radia Gdańsk możemy usłyszeć jedną z mieszkanek, która stwierdza, że najważniejsze jest to, że fotowoltaika w mieszkaniu w bloku działa. A że panele szpecą lub mogą się komuś nie podobać? W dobie kryzysu energetycznego nie czas na takie dywagacje.

REKLAMA

Podobnie uważają inni pytani mieszkańcy słupskiego osiedla. Inne zdanie mają jednak przedstawiciele ratusza.

- Nie możemy zakazać mieszkańcom montowania instalacji na ich prywatnych nieruchomościach. Uważamy jednak, że w dobrym tonie byłoby zwrócenie się do miasta z prośbą o poradę, abyśmy mogli wspólnie zastanowić się nad rozwiązaniami, które z jednej strony zaspokoją potrzeby lokatorów, a z drugiej nie będą powodowały wizualnego chaosu. W końcu elewacje czy balkony widzą wszyscy - zaznacza Monika Rapacewicz, rzecznik słupskiego magistratu.

No właśnie. Po problemie, jakim przez lata w Polsce była - a wielu miastach niestety nadal jest - reklamoza, za chwilę może okazać się, że będziemy mieć kolejny w postaci fotowoltaicznej samowolki. Dzisiaj jeszcze sąsiedzi przymykają oko, bo wiedzą, że sytuacja jest trudna, trzeba oszczędzać. Co będzie za dwa, trzy lata, gdy - miejmy nadzieję - wszystko się już uspokoi? Wtedy konflikty mogą odżyć.

Fotowoltaika w mieszkaniu w bloku

Trzeba rozróżnić dwie kwestie. Co innego, gdy wspólnota sama montuje panele fotowoltaiczne w bloku, a zdarza się to coraz częściej. Wówczas te instalowane są głównie na dachu. Problem pojawia się, gdy ktoś poniekąd zawłaszcza wspólną przestrzeń. Czasami ma zgodę sąsiadów, a czasami nie.

Tak było w Legionowie. Mieszkający na parterze pan Adam postawił fotowoltaikę pod swoim balkonem. Sęk w tym, że nie jest to jednak jego działka, bo trawnik należy do spółdzielni. Mieszkańcy poskarżyli się spółdzielni, sugerując, że fotowoltaika... wpłynie na ich zdrowie. Argumentacja jak przy 5G, ale możemy się zgodzić, że nie każdemu musi taki widok odpowiadać, tym bardziej że mówimy jednak o wspólnej przestrzeni.

- To nie jego prywatna działka. Za chwile może garaże będą stawiać pod oknami. Widok z balkonu teraz to jakiś koszmar. Liczę na pomoc w jak najszybszym usunięciu tego dziadostwa. Niech zabiera również kamery, którymi wszystkich nas nagrywa - skarżyli się okoliczni mieszkańcy w liście do redakcji serwisu toiowo.eu.

Przedstawiciele spółdzielni potwierdzili otrzymanie zażaleń i dodali, że gdyby inwestycja została zainstalowana na balkonie, nie byłoby problemu. Innego zdania byli komentujący, którzy pisali:

W cywilizowanych krajach nawet anteny satelitarnej nie wolno montować na balkonach, bo oszpecają fasady

Nawiasem mówiąc, w Polsce taka zgoda do montażu też była potrzebna.

Przywołanie "cywilizowanych krajów" w kontekście fotowoltaiki w blokach jest ciekawe, bo wygląda na to, że kryzys energetyczny w niektórych zachodnich państwach może sprawić, iż estetyka zejdzie na dalszy plan. Już rząd Meklemburgii-Pomorza Przedniego w Niemczech przeznaczy 10 mln euro na dotacje paneli instalowanych właśnie na balkonach. Maksymalna kwota wsparcia wyniesie 500 euro.

Fotowoltaika balkonowa może dać oszczędności rzędu 148 euro rocznie w przypadku 2-osobowego mieszkania - pisał serwis Globenergia.

Są jednak niemieckie miasta, które nie chcą fotowoltaiki w blokach

REKLAMA

Mieszkańcy mają trudniej, bo wynajmują mieszkania. Zwykle tego modelu zazdrościmy Niemcom, ale w przypadku dostępu do fotowoltaiki okazuje się to przekleństwem, bo jeśli właściciel nie wyda zgody, możliwości nie ma. W Polsce większość musi "walczyć" z sąsiadami.

Jeszcze nie jest łatwo. Wydaje się jednak, że problem mogą rozwiązać same spółdzielnie, które pójdą śladem innych i same zgodzą się montować fotowoltaikę w blokach np. na dachach czy nawet ścianach. W innym przypadku czeka nas wolna Amerykanka. Kto jak kto, ale my - dzięki reklamom, paczkomatom czy źle parkowanym samochodom - doskonale wiemy, do czego doprowadzi powiedzenie "co nie jest zabronione, jest dozwolone".   

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA