1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. technologie

OK, Google - czy Święty Mikołaj istnieje? Pytamy Asystenta o latające renifery

Czy Święty Mikołaj istnieje naprawdę? Wszyscy, wiemy, że tak, a każdy, kto twierdzi inaczej, jest wierutnym kłamcą*. Co jednak, jeśli mamy w domu bardzo dociekliwe dziecko, które spróbuje to sprawdzić na własną rękę, korzystając z asystenta głosowego?

Czy Święty Mikołaj istnieje? Kto przynosi prezenty?

Przyjmijmy, że masz pociechę, która wie, iż Święty Mikołaj istnieje i to on z zastępem latających reniferów dostarcza prezenty pod choinki grzecznym dzieciom. Dziecko jednak wie już, że gdy powie „OK, Google”, to tablet lub telefon odpowiedzą mu na każde pytanie. Co jeśli spyta Asystenta o to, czy Święty Mikołaj istnieje naprawdę?

W ostatnim czasie viralowo rozniósł się po sieci filmik, w którym chłopczyk pyta popularną w Stanach Zjednoczonych Alexę o to, czy renifery latają. Alexa bez cienia emocji odpowiada „nie”, a chłopak wpada w histerię, zaś jego ojciec bezskutecznie próbuje go przekonać, że Alexa nie ma pojęcia, o czym mówi. Kiepska sytuacja, wyobraźcie sobie tylko świąteczną atmosferę w domu, gdyby dziecko postanowiło o to zapytać w dniu Bożego Narodzenia…

W Polsce co prawda Alexa jest niszowa i mówi tylko po angielsku, podobnie jak Siri. Mamy jednak Asystenta Google, doskonale rozumiejącego język polski i dostępnego na każdym smartfonie, tablecie, a także na niektórych telewizorach. Małe dzieci błyskawicznie podłapują takie rzeczy; sam mam w swoim otoczeniu co najmniej dwójkę dzieci znajomych, które regularnie „dyskutują” z Asystentem. Co jeśli Google zdradzi dziecku, że Święty Mikołaj nie istnieje? Sprawdziłem to.

OK, Google – czy Święty Mikołaj istnieje?

Zadałem Asystentowi serię różnie brzmiących pytań o tej samej istocie – czy Święty Mikołaj istnieje? Na każdą formułę Asystent odpowiada tak samo i na szczęście nie zdradza największego sekretu dorosłych.

Czy Święty Mikołaj istnieje? Asystent Google nie ma wątpliwości.
Czy Święty Mikołaj istnieje? Asystent Google nie ma wątpliwości.

Nie sugeruje też żadnych dodatkowych pytań, które mogłyby ów sekret zdradzić. Co najwyżej proponuje dość cringe’owy świąteczny rap, choć jakby się nad tym zastanowić, to nie odstaje on poziomem kiczu od piosenek Mariah Carey czy Wham!...

Zapytany o to, czy Święty Mikołaj istnieje naprawdę, Asystent odsyła nas do artykułu, którego skrót na szczęście kończy się słowami „tak – ponad wszelką wątpliwość”.

Dalej jest nieco gorzej, bo polski Asystent Google nie zna odpowiedzi na takie pytania jak „czy renifery latają?”, albo „kto przynosi prezenty?”. Odsyła nas do najpopularniejszych wyników z Google’a i tu jest duże ryzyko, że dziecko dowie się czegoś, czego dowiedzieć się nie powinno. Na szczęście na pytanie o latające renifery dostajemy informację zwrotną, że choć większość reniferów nie lata, tak zdarzają się przypadki, w których można latające renifery zobaczyć. Ufff…

Z kolei na pytanie o to, kto przynosi prezenty, na całe szczęście nie pada odpowiedź „rodzice”.

Rodzice „nie wpadną” nawet wówczas, gdy dziecko – zainspirowane amerykańskimi filmami i kreskówkami – zapyta Asystenta o to, czy Mikołaj je ciastka. Google tłumaczy jedynie, skąd wziął się ten zwyczaj i nie puszcza pary z cyfrowych ust.

Hej Siri – czy Święty Mikołaj istnieje naprawdę?

O ile wiemy już, że Alexa oblała egzamin na utrzymywanie sekretów dorosłych w ścisłej tajemnicy, tak pozostało jeszcze zapytać Siri, dostępną w języku angielskim na sprzętach Apple’a, czy Mikołaj istnieje. Prawdę mówiąc, odpowiedź Siri podoba mi się bardziej, niż polskiego Asystenta. Siri nie odpowiada wprost. Sugeruje tylko, że odradza wyjście na dach nocą 24-go grudnia.

Czy Święty Mikołaj istnieje? Siri również nie ma wątpliwości.
Czy Święty Mikołaj istnieje? Siri również nie ma wątpliwości.

Uspokajamy więc rodziców, których zaniepokoił viralowy filmik z Alexą. W Polsce asystenci głosowi mają rozum i godność człowieka i wiedzą, że Święty Mikołaj istnieje, i przynosi grzecznym dzieciom prezenty, okrążając świat na saniach zaprzęgniętych do zastępu latających reniferów. Możecie spać spokojnie.

*Trzeba uważać, co się pisze. Ostatnim, czego byśmy chcieli, to żeby dzieci miały zrujnowane święta przez wyniki wyszukiwania w Google'u, gdy wyświetli im się ten tekst...