REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Tech

Battlefield 2042 po aktualizacji jest wyraźnie lepszy. Moja lista zmian wciąż jest jednak długa

Zagrałem kilka starć w Battlefield 2042 już po zainstalowaniu najnowszej aktualizacji. Rozgrywka stała się odczuwalnie lepsza i bardziej zróżnicowana. DICE ma plusa za błyskawiczną reakcję, ale powiedzmy sobie szczerze: takich wpadek w ogóle nie powinno być na premierę gry AAA.

Battlefield 2042 po aktualizacji jest wyraźnie lepszy - opinia
REKLAMA

Szanghaj, niedaleka przyszłość. Ostatni punkt do zdobycia znajduje się na dachu wieżowca. Obrońcy obstawili wszystkie drzwi do wind, robiąc sito z regularnie wjeżdżających na najwyższe piętro przeciwników. Poczuli się pewnie. Poczuli, że mają kontrolę. Nie mogli przewidzieć, że w tym samym czasie cztery poduszkowce LCAA z pełnymi załogami wspinały się w ich kierunku po pionowej ścianie wieżowca, zaprzeczając prawom logiki oraz fizyki.

REKLAMA

Poduszkowce nieoczekiwanie wjechały na dach, tratując obrońców. Ci, którym udało się uskoczyć przed rozszalałymi maszynami, ginęli od karabinów maszynowych zainstalowanych po obu bokach poduszkowców. Nielicznym udało się zmienić broń na wyrzutnie przeciwpancerne, jednak rakiety nieskutecznie rozbijały się na zdumiewająco twardych pancerzach LCAA. To był pogrom.

Nadciągają i nic ich nie powstrzyma

Powyższy scenariusz to esencja Battlefielda 2042. Poduszkowce skutecznie zabijały frajdę z rozgrywki. Do dzisiaj.

Hovercraft LCAA to maszyna tak fatalnie zbalansowana, że błyskawicznie stała się ulubionym narzędziem zniszczenia w Battlefield 2042. Kto wsiadał do poduszkowca, mógł się czuć jak prawdziwy bóg wojny. LCAA są szybkie, zwinne, oferują szeroki zestaw karabinów, mogą posiadać potężne rakiety przeciwpancerne TOW, a do tego zostały wyposażone w irracjonalnie wytrzymały pancerz. Do teraz pamiętam sytuację, gdy jadąc przed obóz wroga, najpierw dostałem rakietą przeciwpancerną od wrogiej piechoty, a zaraz potem pociskiem z czołgu. Mój hovercraft jechał jednak dalej. Niepowstrzymany. Niezwyciężony.

Najnowsza aktualizacja do gry Battlefield 2042 potężnie osłabia te maszyny. Po jej zainstalowaniu mój LCAA został zniszczony jednym celnym pociskiem z wrogiego czołgu. Tak to powinno od razu wyglądać. Osłabiono także główny karabin maszyny. Poduszkowiec zachował co prawda swoją szybkość i zwinność, stanowiąc świetne narzędzie do rozjeżdżania przeciwników, ale LCAA w końcu jest możliwy do powstrzymania. Pierwsze efekty łatki już są odczuwalne na serwerach. Poduszkowców jest mniej, a w ich miejsce zaczyna dominować amfibia M5C Bolte. Ta nie jest jednak tak zrywna, przez co łatwiej ją trafić.

Naprawiono także balans broni. Nareszcie jest sens strzelania z czegoś innego niż karabin maszynowy PP-29.

PP-29 zdominował serwery nowego Battlefielda. Ten poręczny karabin maszynowy okazał się szokująco celny i stabilny. Jego odrzut jest minimalny, z kolei rozprysk naboi niemal nieistnieje. PP-29 wyrósł na broń idealną niezależnie od dystansu, od walk w ciasnych uliczkach po wymianę ognia ze strzelcami na otwartych terenach. Wybierać innej spluwy po prostu się nie opłaca. Albo strzelasz z PP-29, albo specjalnie obniżasz swoje szanse na polu bitwy, szukając urozmaicenia. Wyjątkiem od tej zasady są moim zdaniem wyłącznie bardzo dobre karabiny jednostrzałowe, jak SVK.

Po aktualizacji PP-29 dostał odczuwalnie większy rozrzut. Lufa karabinu maszynowego błyskawicznie unosi się do góry zaraz po rozpoczęciu serii. Przez co broń znacząco straciła na skuteczności podczas wymiany ognia na długie dystanse. Nie jest już także tak skuteczna podczas walk na średniej odległości. To dobra wiadomość zwłaszcza dla fanów karabinów jednostrzałowych oraz snajperów, którzy nie będą się już irytować przegranymi pojedynkami na dystans z SMG.

Osłabienie PP-29 sprawiło, że gracze zaczynają biegać po polach bitew z innymi broniami w rękach. Rozgrywka stała się przez to bardziej zróżnicowana i ciekawsza. Pierwszy raz od wielu, wielu dni widziałem, jak ciężkie karabiny maszynowe wracają do łask. Na strzelby wciąż jednak nie ma chętnych. Mam wrażenie, że wyrasta kult nowego SMG, mianowicie modelu Vector, ale spluwa jest odblokowywana dopiero na 50 poziomie. Nie każdy może więc sobie na niego (jeszcze) pozwolić.

Powyższe przykłady to dowód na to, że Battlefield 2042 cierpi na chorobę Cyberpunka 2077.

Sieciowa strzelanina DICE po prostu nie została dostatecznie dobrze przetestowana przed premierą. Błyskawiczna aktualizacja producentów to w dużej mierze zmiana kilku parametrów odpowiedzialnych za obrażenia oraz wytrzymałość. Gdyby wewnętrzne testy zostały przeprowadzone na odpowiednio wielką skalę, coś takiego jak niemal niezniszczone poduszkowce nigdy nie znalazłoby się w finalnym buildzie. Battlefield 2042 to kolejna po Cyberpunku 2077 wielka i oczekiwana gra, w której wydawca olał testy QA, spiesząc się na premierę.

Dobra wiadomość jest taka, że DICE już teraz zapowiada kolejną wielką serię poprawek, którą dostaniemy na początku grudnia. Tak szybka reakcja deweloperów to miła odmiana względem premiery Battlefield V, gdzie producenci niezwykle powoli wdrażali poprawki, ulepszenia oraz nową zawartość. Dlatego liczę, że do wiosny BF2042 stanie się naprawdę grywalny, ponieważ koniecznych zmian na mojej liście wciąż jest jeszcze sporo:

Mapy muszą zostać przebudowane oraz upiększone. Zbyt wiele jest tutaj wielkich i surowych połaci przestrzeni. Zmienić musi się sama geometria. Producenci powinni zaszaleć z topografią. Dodać więcej pagórków, wzniesień, przełęczy, niecek i kanionów. Więcej powinno być także budynków i osłon. Warto byłoby również tchnąć nieco życia do wnętrz pomieszczeń, które teraz wyglądają jak z kartonu.

Musimy dostać tabelę z wynikami. Brak klasycznego scoreboarda w wyłącznie sieciowej strzelaninie to gigantyczne nieporozumienie. Rozumiem, że DICE goni za trendami i jest zapatrzone w takie gry jak Fortnite czy Call of Duty Warzone, ale tabela z liczbą zabójstw, zgonów, asyst oraz punktów to obowiązkowy element. Jego braku nie da się w żaden sposób obronić.

Wyszukiwarka serwerów jest potrzebna na tutaj i teraz. To skandaliczne, że nie mogę wybrać mapy, na której chcę spędzić kolejne 30 - 45 minut w module All-Out Warfare. Większość lokacji w Battlefield 2042 jest nudna i nijaka, a mój ulubiony zimowy Rozłam zdarza mi się zdecydowanie zbyt rzadko. Idiotyzmem trzeba również nazwać to, że po każdym meczu trafiamy do głównego menu, zamiast brać udział w rotacji eliminującej powtarzalność map.

Specjaliści muszą zostać zmienieni. Klasyczny system klas stanowi fundament Battlefielda. Operatorzy z ich unikalnymi umiejętnościami to ciekawy eksperyment, ale forma jego wykonania zawodzi. Specjaliści są irytujący, pozbawieni autentycznych charakterów, serwują żenujące one-linery, do tego nie ma między nimi naturalnej harmonii, jaka panowała między klasami w poprzednich odsłonach Battlefielda.

Dawno mnie grałem w tytuł AAA z tak fatalnym interfejsem. Zmiana operatora, edycja wyposażenia, wybór gadżetów - wszystko to droga przez mękę, ponieważ UI nowego Battlefielda jest tak niekoherentny, nieczytelny oraz nieintuicyjny jak to tylko możliwe. Doświadczenie obrzydza zabawę. DICE wykłada się na tak prostym zdawałoby się elemencie jak UI, chociaż w poprzednich odsłonach serii nigdy nie był to przesadny problem.

Tona mniejszych zmian i poprawek. W Battlefield 2042 nie mogę zmienić ani zamknąć oddziału. Znajomi nie mogą dołączać do trwającej rozgrywki. W lobby nie może bawić się wspólnie więcej niż czterech graczy. W grze zabrakło nurkowania. Gracze nie otrzymują dodatkowych punktów za headshoty, strzały z dalekich odległości czy eliminacje całych drużyn. Początkowy ekran respawnu nie działa. Mapa taktyczna jest nieczytelna. Ikony na mapie się nie skalują. Pojazdy nie otrzymały słabych punktów ani części możliwych do uszkodzenia (wbrew opisom, że jest inaczej).

REKLAMA

Wszystko to tylko wierzchołek góry problemów, jakie męczą nową grę Electronic Arts.

Battlefield 2042 zaliczył lepszy sprzedażowy debiut niż Battlefield V, ale jest znacznie bardziej niedogotowany. Tytuł wciąż nie posiada ani jednego elementu - poza skalą - w którym byłby lepszy od poprzednich odsłon. Battlefield V otrzymał lepszą oprawę wizualną, lepszy model sterowania i lepszy model ostrzału. Battlefield 1 zachwycał klimatem oraz wielkimi operacjami. Battlefield 4 łapał za serca systemem Levolution oraz ogólną frajdą z rozgrywki. Bad Company 2 zbierało zasłużone pochwały systemem zniszczeń i kampanią fabularną. Na tym tle BF2042 wciąż wypada licho, nawet po aktualizacji.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA