Kosmos  /  News

Księżyc spowoduje bezustanne zalewanie wybrzeża. Nie za sto lat, a za dziesięć

podtopienia

Gwałtowne powodzie, fale upałów, huragany - w ostatnich latach konsekwencji kryzysu klimatycznego jest coraz więcej. Jak się okazuje, problemy mogą dotrzeć do nas także z przestrzeni kosmicznej.

Na obszarach przybrzeżnych bardzo często odnotowywane są podtopienia powodowane przez przypływy i odpływy. Gdy przypływy są znaczące, woda wdziera się w głąb lądu, zalewa chodniki, wypełnia studzienki burzowe i podtapia budynki. Takich podtopień spowodowanych odpływami w samych Stanach Zjednoczonych zanotowano w 2019 r. ponad sześćset.

Tymczasem choć wolno, to bezustannie rośnie poziom wód morskich i oceanicznych na całym globie. Szacunki wskazują, że w zależności od tego jak poradzimy sobie z hamowaniem zmian klimatycznych, poziom mórz w 2100 roku będzie od 30 do 250 cm wyższy niż w 2000 roku. Tymczasem do podtopień miast dochodzi przeciętnie, gdy przypływ jest ok. 60 cm wyższy od średniego.

Księżyc wkrótce da nam się we znaki

W najnowszym artykule, opublikowanym w periodyku Nature Climate Change, naukowcy wskazują, że już w latach trzydziestych takich podtopień będzie nawet trzy, cztery razy więcej niż obecnie. Co więcej, nie będą się one rozkładały równomiernie na cały rok, a będą się ze sobą grupowały.

Przyczyną tego zjawiska będzie wejście Księżyca w gorszą fazę trwającego niemal 19 lat cyklu wahania się naszego satelity naturalnego na swojej orbicie. Przez niemal dekadę Księżyc powoduje względnie niskie przypływy i wysokie odpływy. Amplituda zmian poziomu morza na wybrzeżu jest wtedy niewielka. Przez drugą połowę cyklu amplituda zdecydowanie rośnie i powoduje powstawanie wyjątkowo wysokich przypływów i niskich odpływów.

Jeżeli do tych zmian dodamy stałe podnoszenie się poziomu morza, to już w latach trzydziestych, gdy przyjdzie pora na wysokie przypływy, może dojść do sytuacji, w której miasta nie będą zalewane powodziami, ale będą podtopione przez długie tygodnie czy nawet miesiące.

Na pierwszy rzut oka nie brzmi to jakoś dramatycznie, ale wyobraźcie sobie, że przez cały miesiąc ulicami płynie woda, budynki są podtopione, studzienki burzowe przepełnione. Taki stan rzeczy niemalże uniemożliwi normalną egzystencję w tych miastach, a i utrzymanie standardów sanitarnych stanie się jeżeli nie niemożliwe, to bardzo trudne.

Autorzy artykułu przekonują, że już teraz należy w budżetach miast znajdujących się na wybrzeżu wydzielić środki na budowę systemów, które pozwolą chronić się przed wysokimi przypływami. Co będzie w kolejnych dekadach? Wszystko będzie zależało od naszych wysiłków mających na celu zahamowanie zmian klimatu.